Obudziłam się znowu dosyć wcześnie.
Obudził mnie oczywiście mój ojciec, który o 9.00 miał
samolot do USA. Pomogłam mu się spakować. Gdy dochodziła 8.00
pożegnałam się z Andre i rozkraczyłam się na kanapie. Nagle,
olśnienie. Harry ma do mnie przecież przyjść. Głupia skleroza.
Uprzątnęłam z grubsza dom i zabrałam się za siebie. Włosy
polokowałam przy końcówkach, nałożyłam super lekki
makijaż, stanęłam przed szafą i pustka w głowie. Nie wiedziałam
co mam na siebie włożyć. Po półgodzinnej naradzie z
ciuchami wybrałam zielone rurki i bluzkę z logo batmana. Ponieważ
była już 13.0 nie opłacało mi się robić śniadania, więc
wybrałam się na miasto by coś zjeść. Udałam się do małej
restauracji, gdzie zamówiłam sobie makaron z serem. Wracając
do domu, wstąpiłam do spożywczego po składniki do ciasta, które
chciałam upiec dla Harolda. Od razu po przyjściu wzięłam się za
deser. Kiedy włożyłam ciasto do piekarnika była 15.30. Za chwilę
miał przyjść chłopak. Poprawiłam troszkę swój wygląd.
Wyjęłam gotowe ciacho i odłożyłam na blacie by ostygło.
Stanęłam przed drzwiami frontowymi i
czekałam na Loczka. Nagle 'drrryń.!'. Szybko chwyciłam za klamkę
i otworzyłam drzwi. Był tam Harreh z wielkim bukietem róż.
- To dla ciebie koteczku.!
- Och, nie trzeba było. Wejdź.
Stanął w przedpokoju i wręczył mi
róże. Ja podziękowałam mu namiętnym pocałunkiem, który
nie trwał długo, ponieważ Harry oderwał się ode mnie.
- Co tak pachnie – spytał
- Upiekłam właśnie ciasto.
Specjalnie dla ciebie.
- Ojej. Mniam. - złapał się za
brzuch.
Ja pokierowałam się do kuchni by
wstawić kwiatki do wazonu. Za mną podążył Hazz.
- Gorące.!! - krzyknęłam, ale było
już za późno.
- AAAA... - wył z bólu Harold
– kto stawia gorące ciasto na stole.?
- Ja – odpowiedziałam przemywając
poparzoną rękę chłopaka – Boli.?
- Nie, już nie.
- Idź już lepiej do salonu wybrać
jakiś film, a ja ukroję tego ciasta.
- Ok. - rzucił, wycierając mokrą
rękę
Tak więc ukroiłam ostrożnie dwa
kawałki ciasta, położyłam obok po dwie gałki lodów
waniliowych i udekorowałam to wszystko bitą śmietaną. Wchodząc
do pokoju zastałam Harrego bawiącego się z Lookiem.
- Bardzo słodki jest ten maluch –
rzekł odbierając ode mnie talerz z deserem – Czy możesz
zaopiekować się nim. Ja nie mógłbym spędzać z nim dużo
czasu.
- No pewnie, że mogę. Wybrałeś
jakiś film.?
- Może być ten.? - pokazał pudełko
z płytą
- Mhm...
Na niczym nie mogłam się
skoncentrować, gdy był obok mnie ON. Siedzieliśmy wtuleni w
siebie. Kiedy film się skończył:
- No to co teraz robimy.? - spytał
towarzysz
- Nie wiem – spojrzałam w jego
piękne, zielone oczy.
Nasze twarze były bardzo blisko siebie
co w efekcie złączyło nas w długim pocałunku. Nagle Hazz
popchnął mnie delikatnie tak, że położyłam się. Cały czas
usta łączyły nasze twarze. W pewnej chwili poczułam jego dłonie
pod moją bluzką.
- Harry, ja nie jestem jeszcze na to
gotowa – odezwałam się
- No i masz problem – znowu począł
wkładać ręce pod moją koszulkę.
Nie odezwałam się, tylko uderzyłam
go lekko w czułe miejsce.
- Teraz ty masz problem, idioto
- To było nie fair – pisnął
cienkim głosikiem leżąc na podłodze i zwijając się z bólu.
- Tssa... A tak już na serio co
robimy.? Może posiedzimy na twitterze.?
- Spoko. - odpowiedział wstając z
podłogi
Pierw zalogowaliśmy się na mnie..
Nudyyy.... Jak zawsze -,- Potem nadszedł czas na Hazzę.
Dowiedziałam się, że jego hasło brzmi : ''me123456''. Zawsze
spoko. Tam jak zwykle mnóstwo pytań.
- Czemu na nie nie odpowiadasz.?
- Nie mam ochoty, ani czasu.
- Teraz nie masz czasu? Chodź.
Pośmiejemy się.
- No dobra. To ty pisz.
Rzeczywiście, śmieliśmy się na
całego z pytań typu:
'' Wczoraj oglądałam wasz koncert z
trasy UAN. Nie musiałeś dawać mi znaków, że mnie kochasz.
Przecież to wiem.!''
Takiej beki nigdy z nikogo nie miałam.
Pojawiło się również pytanie, na które
odpowiedzieliśmy najszczerzej na świecie:
'' Ktoś: @Harry_Styles Larry is real.!
Harry: @LarryFan Noo. xx ''
Odpowiadaliśmy jeszcze na kilka pytań,
po czym postanowiliśmy położyć się spać. Chłopakowi
przydzieliłam pokój gościnny, a ja wróciłam do
siebie. Wyciągnęłam z szafy piżamkę i pokierowałam się do
łazienki. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Harrego Przestraszona
trzasnęłam drzwiami i krzyknęłam:
- SORRY.!
- Nie nauczyli cię pukać.!?
- To ja idę na dół do
łazienki.!
Tak więc i tam się pokierowałam.
Będąc mądrzejsza od przyjaciela, zamknęłam drzwi. Nalałam wody
do wanny i dolałam płynu do kąpieli. Siedząc w wannie usłyszałam,
że ktoś próbuje otworzyć drzwi od łazienki.
- Nie tym razem Styles.! - krzyknęłam
- FUCK.! Ty mogłaś.?
- Ale to przez przypadek
- Zobaczysz. Zaraz tam wejdę.
- No zobaczymy.
Usłyszałam jak przyjaciel próbuje
przekręcić od tamtej strony zamek. Przestraszyłam się trochę
więc wyszłam z wody i przyodziałam szlafrok.
- Udało mi się.! - krzyknął
wchodząc do pomieszczenia
- No udało – skomentowałam
zarkasycznie
- Czemu jesteś ubrana.? - spytał
zawiedziony Loczek
- Aż taka głupia nie jestem Styles.
Teraz proszę cię byś dał mi się spokojnie wykąpać.
- No dobra – wyszedł.
Ja znowu zamknęłam drzwi i dla
pewności zasunęłam jeszcze suwak. Czysta i przebrana w kolorową
piżamkę udałam się do pokoju ...
Takie se głupie, wiem ;p
Tak jak pisałam wcześniej. Dedykuję
tę część Weronice. I ♥ YOU
Teraz robię tak... 3 komentarze =
Następny rozdział
Rudy/Czerwony Lou *___*

Super !! Czekam na kolejny rozdział.;*~Cyśś<3
OdpowiedzUsuńdalej fajne :) a kiedy następny?
OdpowiedzUsuńJak będą 3 komentarze xd
Usuń