piątek, 1 marca 2013

Rozdział 8


Obudziłam się znowu dosyć wcześnie. Obudził mnie oczywiście mój ojciec, który o 9.00 miał samolot do USA. Pomogłam mu się spakować. Gdy dochodziła 8.00 pożegnałam się z Andre i rozkraczyłam się na kanapie. Nagle, olśnienie. Harry ma do mnie przecież przyjść. Głupia skleroza. Uprzątnęłam z grubsza dom i zabrałam się za siebie. Włosy polokowałam przy końcówkach, nałożyłam super lekki makijaż, stanęłam przed szafą i pustka w głowie. Nie wiedziałam co mam na siebie włożyć. Po półgodzinnej naradzie z ciuchami wybrałam zielone rurki i bluzkę z logo batmana. Ponieważ była już 13.0 nie opłacało mi się robić śniadania, więc wybrałam się na miasto by coś zjeść. Udałam się do małej restauracji, gdzie zamówiłam sobie makaron z serem. Wracając do domu, wstąpiłam do spożywczego po składniki do ciasta, które chciałam upiec dla Harolda. Od razu po przyjściu wzięłam się za deser. Kiedy włożyłam ciasto do piekarnika była 15.30. Za chwilę miał przyjść chłopak. Poprawiłam troszkę swój wygląd. Wyjęłam gotowe ciacho i odłożyłam na blacie by ostygło.
Stanęłam przed drzwiami frontowymi i czekałam na Loczka. Nagle 'drrryń.!'. Szybko chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi. Był tam Harreh z wielkim bukietem róż.
    - To dla ciebie koteczku.!
    - Och, nie trzeba było. Wejdź.
Stanął w przedpokoju i wręczył mi róże. Ja podziękowałam mu namiętnym pocałunkiem, który nie trwał długo, ponieważ Harry oderwał się ode mnie.
    - Co tak pachnie – spytał
    - Upiekłam właśnie ciasto. Specjalnie dla ciebie.
    - Ojej. Mniam. - złapał się za brzuch.
Ja pokierowałam się do kuchni by wstawić kwiatki do wazonu. Za mną podążył Hazz.
    - Gorące.!! - krzyknęłam, ale było już za późno.
    - AAAA... - wył z bólu Harold – kto stawia gorące ciasto na stole.?
    - Ja – odpowiedziałam przemywając poparzoną rękę chłopaka – Boli.?
    - Nie, już nie.
    - Idź już lepiej do salonu wybrać jakiś film, a ja ukroję tego ciasta.
    - Ok. - rzucił, wycierając mokrą rękę
Tak więc ukroiłam ostrożnie dwa kawałki ciasta, położyłam obok po dwie gałki lodów waniliowych i udekorowałam to wszystko bitą śmietaną. Wchodząc do pokoju zastałam Harrego bawiącego się z Lookiem.
    - Bardzo słodki jest ten maluch – rzekł odbierając ode mnie talerz z deserem – Czy możesz zaopiekować się nim. Ja nie mógłbym spędzać z nim dużo czasu.
    - No pewnie, że mogę. Wybrałeś jakiś film.?
    - Może być ten.? - pokazał pudełko z płytą
    - Mhm...
Na niczym nie mogłam się skoncentrować, gdy był obok mnie ON. Siedzieliśmy wtuleni w siebie. Kiedy film się skończył:
    - No to co teraz robimy.? - spytał towarzysz
    - Nie wiem – spojrzałam w jego piękne, zielone oczy.
Nasze twarze były bardzo blisko siebie co w efekcie złączyło nas w długim pocałunku. Nagle Hazz popchnął mnie delikatnie tak, że położyłam się. Cały czas usta łączyły nasze twarze. W pewnej chwili poczułam jego dłonie pod moją bluzką.
    - Harry, ja nie jestem jeszcze na to gotowa – odezwałam się
    - No i masz problem – znowu począł wkładać ręce pod moją koszulkę.
Nie odezwałam się, tylko uderzyłam go lekko w czułe miejsce.
    - Teraz ty masz problem, idioto
    - To było nie fair – pisnął cienkim głosikiem leżąc na podłodze i zwijając się z bólu.
    - Tssa... A tak już na serio co robimy.? Może posiedzimy na twitterze.?
    - Spoko. - odpowiedział wstając z podłogi
Pierw zalogowaliśmy się na mnie.. Nudyyy.... Jak zawsze -,- Potem nadszedł czas na Hazzę. Dowiedziałam się, że jego hasło brzmi : ''me123456''. Zawsze spoko. Tam jak zwykle mnóstwo pytań.
    - Czemu na nie nie odpowiadasz.?
    - Nie mam ochoty, ani czasu.
    - Teraz nie masz czasu? Chodź. Pośmiejemy się.
    - No dobra. To ty pisz.
Rzeczywiście, śmieliśmy się na całego z pytań typu:
'' Wczoraj oglądałam wasz koncert z trasy UAN. Nie musiałeś dawać mi znaków, że mnie kochasz. Przecież to wiem.!''
Takiej beki nigdy z nikogo nie miałam. Pojawiło się również pytanie, na które odpowiedzieliśmy najszczerzej na świecie:
'' Ktoś: @Harry_Styles Larry is real.!
Harry: @LarryFan Noo. xx ''
Odpowiadaliśmy jeszcze na kilka pytań, po czym postanowiliśmy położyć się spać. Chłopakowi przydzieliłam pokój gościnny, a ja wróciłam do siebie. Wyciągnęłam z szafy piżamkę i pokierowałam się do łazienki. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Harrego Przestraszona trzasnęłam drzwiami i krzyknęłam:
    - SORRY.!
    - Nie nauczyli cię pukać.!?
    - To ja idę na dół do łazienki.!
Tak więc i tam się pokierowałam. Będąc mądrzejsza od przyjaciela, zamknęłam drzwi. Nalałam wody do wanny i dolałam płynu do kąpieli. Siedząc w wannie usłyszałam, że ktoś próbuje otworzyć drzwi od łazienki.
    - Nie tym razem Styles.! - krzyknęłam
    - FUCK.! Ty mogłaś.?
    - Ale to przez przypadek
    - Zobaczysz. Zaraz tam wejdę.
    - No zobaczymy.
Usłyszałam jak przyjaciel próbuje przekręcić od tamtej strony zamek. Przestraszyłam się trochę więc wyszłam z wody i przyodziałam szlafrok.
    - Udało mi się.! - krzyknął wchodząc do pomieszczenia
    - No udało – skomentowałam zarkasycznie
    - Czemu jesteś ubrana.? - spytał zawiedziony Loczek
    - Aż taka głupia nie jestem Styles. Teraz proszę cię byś dał mi się spokojnie wykąpać.
    - No dobra – wyszedł.
Ja znowu zamknęłam drzwi i dla pewności zasunęłam jeszcze suwak. Czysta i przebrana w kolorową piżamkę udałam się do pokoju ...


Takie se głupie, wiem ;p
Tak jak pisałam wcześniej. Dedykuję tę część Weronice. I ♥ YOU
Teraz robię tak... 3 komentarze = Następny rozdział
Rudy/Czerwony Lou *___*


3 komentarze: