wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 7


Przebudziłam się o bardzo wczesnej porze. Była ok. 7.00. Zeszłam na dół do łazienki, by się wykąpać. Wlałam duuużo wody do wanny i dolałam płynu do kąpieli, co w efekcie wytworzyło bańki mydlane. Leżałam tak chyba z pół godziny. Siedziałabym pewnie jeszcze dłużej, ale woda stała się bardzo zimna. Wyszłam więc z wanny, wytarłam się w czysty ręcznik i założyłam wcześniej przygotowane przeze mnie ciuchy. Następnie zrobiłam sobie płatki z mlekiem, które skonsumowałam leżąc na kanapie i oglądając pewien nuudy film. Chwilę potem usłyszałam dzwonek. Zapomniałam zupełnie, że Vicki miała się u mnie zjawić. Ja i moja skleroza.
    - Hej – krzyknęła koleżanka
    - Cześć, wchodź
    - O czym chciałaś ze mną porozmawiać.? - spytała siadając na kanapie
    - Poczekaj, zaraz ci powiem. Idę po coś do picia – powiedziałam i zniknęłam w kuchni.
    - Natt.! Ktoś dzwoni.! Jakiś 'Harry'.?! - usłyszałam krzyk z salonu
Przybiegłam do niej, zabrałam jej telefon i odebrałam go.
    - Hej, misiu.
    - Hej, kotek. Co u ciebie. Nie odzywałaś się.
    - Przepraszam, ale tak jakoś wyszło. Właśnie jest u mnie koleżanka. A u ciebie jak tam.?
    - Za godzinę mamy sesję. A potem mamy iść jeszcze gdzieś na miasto bo MODEST! tak chce
    - Oj, biedactwo. Och, znowu bym zapomniała. Mógłbyś załatwić zdjęcia i autografy chłopaków dla Vicki.?
    - Pewnie. Lubi nas.?
    - Mhmm...
    - A ładna jest.?
    - Harreh.!
    - Żartowałem przecież.!
    - Sorki, ale muszę już kończyć. Do zobaczenia jutro.! Kocham cię.
    - Ja ciebie też.
Rozłączyłam się. Vick, bardzo dziwnie się na mnie patrzała. Jeszcze nie skapowała co się dzieje.
    - To ty masz chłopaka.?
    - No.
    - Aha. Jak się nazywa.? - spytała chwytając szklankę z cieczą
    - Harry Sty.... Harry Styczeń. - skłamałam. Przecież nie mogłam złamać obietnicy danej chłopakowi
    - Ładne imię. Lubisz One Direction.?
    - Nom, spoko są.
    - Chciałabym chodź raz ich spotkać. Szczególnie Louisa. On jest taki słodki.
    - Bardzo... - rzuciłam zarkastycznie
    - Co masz na myśli.?
    - Nie, nic.
    - A ty kogo najbardziej lubisz.?
    - Harry. Definitywnie Hazz.
    - Jak pół miliona innych directionerek.
    - Ale ja nie jestem tak płytka, jak połowa z nich.
    - Mam nadzieję – rzuciła biorąc kolejny łyk napoju.
Trochę zabolało mnie to. Rzeczywiście, wiele 'fanek' myślą tylko o Harrym, bo ma słodkie dołeczki i loki. Wiele z nich nie dostrzega prawdziwego człowieka jakim jest Styles. Zboczonym chłopcem jest tylko na pokaz, jak mi to mówił.
    - Więc, dlaczego mnie tutaj zaprosiłaś.?
    - Chciałabyś spotkać 1D, nie.? To jak mnie ładnie poprosisz to załatwię ci takie spotkanie z nimi.
    - Jak to.? - nie dowierzała
    - No tak to. Ja mam swoje sposoby.
    - Gdybyś to uczyniła byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
    - OK. To jeszcze was jakoś umówię.
    - Jeej – wydarła się – Dzięki ci
    - Nie ma za co.
    - Ależ jest. Chodź, zabiorę cię na lody.
    - Jej – ucieszyłam się
Wyruszyłyśmy więc na miasto. Po zjedzeniu lodów, rozeszłyśmy się do swoich mieszkań. Ja ugotowałam dla taty spaghetti.
Po ugotowaniu dania, wzięłam komputer w dłonie i kręcąc się po różnych stronach natrafiłam na ciekawy artykuł pt.: 'Harry ostatnio nie spotyka się z nikim. Nikim prócz fanki.' Było tam wprawdzie kilka naszych zdjęć, ale wszystkie komentarze ludzi dawały mi wyraźnie do zrozumienia, że w to nie uwierzyli.
Na twitterze masa obserwatorów i pytań. Nie czytałam ich wszystkich i napisałam :
`@Harry_Styles i ja nie jesteśmy razem. Kurczę ludzie, czemu nie możecie tego zrozumieć.?`
Wkrótce dostałam odpowiedź od nikogo innego niż Harolda:
` @NatalieH_ Nawet się nie wysilaj. Oni i tak wiedzą swoje -,- `
No i skończyło się nękanie. Napisałam mu na prv. `Dzięki. I ♥ U xx`
Wyłączyłam komputer i włączyłam jakiś kabaret. Zmęczona wczesną pobudką, usnęłam przed telewizorem.


Też jest nudny, ale już niedługo się wszystko zmieni hyh
Teraz już nikt nie komentuje noo...
Może jednak zawieszę tego bloga :'(
Jeszcze jedno.!
Wszystkiego Najlepszego Wera.! Następny rozdział dedykuje tobie ;**


poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 6


    - Jaką.? -spytał zniecierpliwiony Styles
Nie odpowiedziałam. Zniknęłam z pola kamerki więc przyjaciel mnie nie widział.
    - Ej.! To nie jest odpowiedź
    - Wiem głuptasie. Mam dla ciebie niespodziankę. Zaczekaj. - odezwałam się z drugiego końca pokoju
Wracając z kafejki w pobliskim sklepie zoologicznym zakupiłam małego kotka.
    - Harry, poznaj Lookiego. - pokazałam Loczkowi kicię
    - Boże, jaki on słodziutki *cupcake*
    - A co do decyzji... Kocham cię Styles.
    - Nie mogę się doczekać spotkania z tobą.
    - Ja też.
Rozmawialiśmy pół nocy. Gadalibyśmy jeszcze dłużej, gdyby nie to, że Harry miał jutro nagrania i musiał się wyspać. Ja także położyłam się spać wraz z nowym kotkiem.
Przebudziłam się o 12.00. Zeszłam na dół i naszykowałam śniadanko dla Looka. Nie byłam głodna, więc zrezygnowałam z jedzenia. Umyłam się i założyłam luźne dresy i bluzeczkę z napisem ''Shut up and Make me sandwich''. Nudziło mi się więc włączyłam komputer. Ściągnęłam sobie kilka piosenek i teledysków, przeczytałam kilka blogów i zamówiłam prezent dla taty. Były to perfumy z limitowanej edycji Hugo Boss. Gdy skończyłam serfować po internecie, zaczęłam bawić się telefonem. Przypomniałam sobie wczorajsze spotkanie z Vicki. Postanowiłam zadzwonić do niej.
    - Hej. Co porabiasz.?
    - Załatwiam bilety na koncert One Direction.
    - Lubisz ich.? - zapytałam zdziwiona
    - Kocham. Są moimi idolami.
    - Wiesz co... Mam dla ciebie propozycję. Możemy się spotkać.?
    - Pewnie, tylko nie dziś. Może jutro wpadnę do ciebie.
    - Ok. Mieszkam na Queensley Street 69.
    - To do zobaczenia.
    - Bye.! - rozłączyłam się
Dopiero teraz poczułam głód. Zeszłam na dół by sobie coś upichcić. Usmażyłam kilka omletów dla mnie i dla taty. Skonsumowałam obiad i włączyłam telewizje. Przełączając kanały, natrafiłam na wywiad chłopców. W pamięci utkwiło mi to pytanie:

`Reporter: Harry, Niall. A wy macie kogoś na oku.?
Niall: Nie, wolę być singlem.
Harry: Można tak powiedzieć. `

Wywiad był sprzed 2 tygodni, więc jeszcze się nie znaliśmy. Obwiniałam się za to, że namieszałam mu w głowie. On kochał kogo innego. Zadzwoniłam do Hazzy by go przeprosić.
    - Harry, czemu nie powiedziałeś mi, że byłeś zakochany przed tym jak się poznaliśmy.?
    - Mówiłem.
    - Jak to.?
    - To był Louis, głupku.
Zatkało mnie.
    - Dwa dni po tym wywiadzie postanowiliśmy odpuścić, a szczegóły już znasz. - dodał
    - Przepraszam, nie powinnam cię tak osądzać.
    - Nic się nie stało. Ważne, że jesteś spokojna. I miło, że oglądasz nasze wywiady. Sorki, muszę kończyć, bo przerwa się skończyła. Pa kotku. - ściszył głos wypowiadając ostatnie słowa.
    - Pa. Powodzenia.
Wtedy do domu wszedł ojciec.
    - Co.? Wstydzisz się rozmawiać przez telefon przy tacie.?
    - Nie, po prostu skończyłam rozmowę.
    - Idziemy na miasto.?
    - Okej, tylko daj mi chwilkę. - krzyknęłam wbiegając na schody.
Przebrałam się, włosy związałam w zgrabny kok, pomalowałam rzęsy i zawiązałam nowe trampki.
Pierw wybraliśmy się do Milkshake City a potem tata zabrał mnie na London Eye. Widoki były nieziemskie. Wróciliśmy do domu po 21.00. Andre był tak zmęczony, że usnął na kanapie. Nie dziwię mu się. Bardzo ciężko pracował. Co dziennie rano musiał chodzić do redakcji, ponieważ był dziennikarzem, przychodził dosyć późno i jeszcze chciał spędzać ze mną czas. Wyjęłam z szafy koc i przykryłam go, a ja przebrałam się w piżamę, posprzątałam kuwetę Look'a, nalałam mu mleka i śpiąca ułożyłam się wygodnie na moim łóżku.

----------------------------------------------------------------------------------------

Taki jakiś mi nudny wyszedł no, ale sory ;/
:(


sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 5



W nocy obudził mnie telefon
    - Słucham – odezwałam się zaspana
    - Przepraszam, że cię obudziłem, ale nie mogę spać. Ciągle myślę o tobie. O tym co się zdarzyło.
    - Harry... - westchnęłam podnosząc się do pozycji siedzącej -... nie zadręczaj się tym. To wszystko było tylko jedną wielką pomyłką. Szczególnie to, że się spotkaliśmy.
    - Ale, jest już za późno. Ja się zakochałem. I to od pierwszego wejrzenia. To na pewno nie był przypadek. To przeznaczenie. Sama widzisz jak się dobrze dogadujemy.
    - Miliardy ludzi się ze sobą dobrze dogaduje i nie znaczy to, że mają ze sobą być.
    - Czyli, ty już nie chcesz mnie znać.?
    - Ależ oczywiście, że chcę. Tylko to wszystko zbyt szybko się toczy. Nie chcę mieć na razie chłopaka. A teraz proszę cię idź już spać. Jutro przecież masz wywiad.
    - Och, no dobrze. Kiedy moglibyśmy się spotkać.?
    - W czwartek.?
    - Nagrania.
    - W piątek.?
    - Sesja.
    - Wiem.! Mam wolną chatę od soboty do poniedziałku. Wpadniesz na nockę.?
    - Super.! Będę w sobotę o 16.00. Dobranoc.
    - Good Night.
Odłożyłam telefon na parapet, który znajdował się nad moim łóżkiem, i usnęłam.
Obudziłam się bardzo wypoczęta. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie coś do jedzenia. Po posiłku ubrałam i umyłam się. Ponieważ nie miałam składników by zrobić ojcu obiad, ruszyłam do sklepu. Gdy wróciłam do domu zajęłam się gotowaniem. Zajęło mi to ok. 2 godzin. Zmęczona rzuciłam się na kanapę. Chwilę po tym otrzymałam sms'a od Hazzy:
'Pamiętaj, Kocham cię.!'
Zrobiło mi się ciepło na sercu. Co z tego, że to tylko sms. Co z tego, że mógł to wysłać któryś z chłopców. Nie odpisałam, bo... nie wiedziałam co mu napisać. Nie kochałam go, ale te byłam zauroczona nim. Och, ciężka sytuacja. Włączyłam telewizor na jakimś nudnym programie kulinarnym. Nawet nie zauważyłam kiedy usnęłam. Przebudził mnie telefon. To co ujrzałam na ekranie telefonu przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
    - Czego chcesz Claus.?
    - Pogadać
    - Nie chcę z tobą gadać
    - Przepraszam cię z całego serca. Byłem wtedy nachlany. Nigdy bym cię tak nie skrzywdził.
    - Nie wmawiaj mi bajeczek.
    - Czemu nie chodzisz na nogę.?
    - Wyprowadziłam się. Już nigdy mnie nie zobaczysz.
    - Jak to się wyprowadziłaś.?
    - Najnormalniej w świecie.
    - Gdzie.?
    - Do Londynu.
    - Nati, kocham cię.
Teraz poczułam silne ukłucie w sercu.
    - Nie musisz już kłamać. Ja już znalazłam kogoś kto mnie naprawdę kocha.
    - Jak to.? Kim on jest.?
    - Człowiekiem.
    - Znam go.?
    - Znasz.
    - Jak się nazywa.?
    - Claus. Proszę. Daj mi spokój. Zapomnij, że kiedykolwiek istniałam.
    - Ale, ja nie chcę zapominać.
Rozłączyłam się. Nie płakałam bo nie miałam powodu. On zawsze był dupkiem i nic nie mogło tego zmienić. Postanowiłam odreagować i wyszłam do kafejki. Zamówiłam kawałek ciasta i cappuccino. Siedziałam tak i wpatrywałam się tępo w okno. Myślałam nad moim uczuciem do Harrego.
    - Mogę się dosiąść.? - spytała pewna dziewczyna
    - Ta, pewnie. - oderwałam wzrok od okna
    - Jestem Vicki – podała mi rękę
    - Natalie – uścisnęłam jej dłoń
Zaczęłyśmy rozmowę. Bardzo dobrze się nam razem rozmawiało. Wymieniłyśmy się numerami telefonu. Po kilkunastu minutach rozmowy, rozeszłyśmy się do domu.
Będąc już na miejscu chciałam pogadać z tatą:
    - Tato, zaprosiłam na weekend Harrego.
    - Myślisz, że to dobry pomysł.?
    - Tak. On jest dobrym chłopakiem.
    - Podobno trzeba wierzyć kobiecej intuicji.
    - Trzeba.! Dobra idę się wykąpać.
Poszłam więc do łazienki, by wziąć prysznic. Gdy byłam już czysta chwyciłam za laptopa i zadzwoniłam na skype do Harrego.
    - Jak dobrze cię widzieć
    - Mi też miło.
    - Chciałaś ze mną o czymś porozmawiać.?
    - Tak. Myślałam dużo o tej sytuacji i podjęłam decyzję...


Hejka.!
Mało osób to czyta, wiem. Proszę, udostępniajcie tego bloga. Dla was to tylko chwilka a dla mnie to bardzo dużo znaczy ; )
Taki sweet Hazz *__*



piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 4


Harry pociągnął mnie za rękę i poprowadził do swojego pokoju.
    - Co ty zrobiłaś Louisowi, że ma taki dobry humor.? Od wczoraj się do nas nie odzywał.
    - Przecież powiedziałam, że Jestę Magikię... - zaśmiałam się
    - Co mu się stało.?
    - Jest, a właściwie był zazdrosny.
    - Lou... Stary Lou. Jak ja mogłem tego nie zauważyć -,-
    - Wyjaśniłam mu, że się tylko przyjaźnimy.
    - Mhmm... A on ci wyrzucał.?
    - Skąd wiesz.?
    - Za czasów Larrego też mi wyrzucał. Ba i to jak...
    - Miałeś pokazać mi dom.
    - Miałem... Ale mam lepszy pomysł – złapał mnie za rękę i przybliżał się do mnie.
Zamknęłam oczy bo myślałam, że to tylko sen i zaraz się obudzę, ale to wszystko okazało się prawdą. Pocałował mnie. Poczułam się szczęśliwa jak nigdy dotąd. Otworzyłam oczy i zobaczyłam czerwonego jak burak Hazzę.
    - Przepraszam, nie powinienem.
Przypomniałam sobie to o czym miałam zapomnieć – Claus. Rozpłakałam się.
    - Natalie, nie płacz, nie chciałem... - tłumaczył się
    - To nie twoja wina. To ja. Ja nie potrafię o tym zapomnieć.
    - Śmierć to nic strasznego. Każdemu to się zdarza.
    - Muszę ci coś powiedzieć, ale nie złość się na mnie.
    - Nie potrafiłbym.
    - Moja mama nie żyje odkąd mam 7 lat. A płaczę z innego powodu.
    - Proszę, powiedź. Zaufaj mi. - położył mi swoją dłoń na moim ramieniu.
    - Mój były, Claus, on mnie oszukał i skrzywdził. Po tygodniu związku, zgwałcił mnie. - wybuchłam płaczem. Kątem oka spostrzegłam łzy w oczach Stylesa.
    - Teraz rozumiem dlaczego nie chciałaś mi powiedzieć. To musiało być straszne przeżycie.
    - I było, ale proszę, nie chcę o tym rozmawiać.
    - Natt, moglibyśmy być kimś więcej niż przyjaciółmi.?
    - Harry, czy to nie za szybko.?
    - Może i masz racje. Nigdy do nikogo nie czułem takiej chemii.
    - A ja z nikim nie dogadywałam się tak jak z tobą.
    - To może bądźmy ze sobą w sekrecie.?
    - Może i masz racje.
    - ''They don't know about us'' – zaśpiewał mi cicho Hazz
    - Nie nie wiedzą – pocałowałam go delikatnie w usta.
Zeszliśmy na dół jak niby nigdy nic. Zasiedliśmy na swoich miejscach. Wszyscy oglądali jakiś film. Tylko ja wpatrywałam się tępo w podłogę i dopiero teraz doszło do mnie, że jestem z Harrym. Nie mogłam mu tego zrobić. Cierpiał by w tym związku. Znowu miał się ukrywać. Nie mogłam wytrzymać tej presji i pożegnałam się ze wszystkimi.
    - Ale czemu już idziesz.? - spytał rozczarowany Niall – Moglibyśmy coś razem upichcić...
    - Może innym razem.
    - Poczekaj, odprowadzę cię – zaproponował przyjaciel
    - Nie, dziękuje. Trafię do domu.
Wyszłam i dopiero teraz dałam emocjom ujście. Mój makijaż rozlał się na mojej twarzy. Poszłam do parku. Usiadłam na trawie obok dużego i potężnego drzewa. Wprawdzie lubiłam Harrego. Ale to nic więcej. Może zrobiłam to z obawy przed tym, że mnie oleje. Sama już nie wiem. Może na dobre wyjdzie mi ten związek z Stylesem.? Tyle pytań, a odpowiedzi brak.
    - Dlaczego znowu płaczesz.? – rzekł zrezygnowanym głosem Harold
    - Czemu ty mnie śledzisz.?
    - Spytałem pierwszy.!
    - Ja nie chcę byś cierpiał tak jak z Louisem.
    - Dlaczego miałbym cierpieć. To ty jak na razie ciągle płaczesz.
    - Znowu musiałbyś ukrywać swoją miłość.
    - Ale ty nic do mnie nie czujesz... - posmutniał
    - Właśnie nie jestem pewna swoich uczuć.
    - Miałaś rację, to wszystko dzieje się za szybko.
    - Przyjaciele.?
    - I to Najlepsi – uśmiechnął się Harry – może chodź do Nando's coś zjeść
    - Dobrze.
Po przepysznym obiedzie, Loczek odprowadził mnie do domu.
    - Mógłbym na pożegnanie cię... Pocałować.?
    - Zezwalam – zaśmiałam się i delikatnie musnęłam usta chłopaka
Weszłam do domu i zabrałam się za przygotowywanie obiadu dla taty. Zrobiłam kurczaka z frytkami. Dosyć miałam wrażeń jak na jeden dzień. Weszłam na komputer. Dostałam dużo wiadomości ze zdjęciami 'Hatalie'. Wiedziałam, że media sobie coś ubzdurają i napisałam tylko na tt:
''Nie jestem z Harrym. Czy tak trudno jest wam to zrozumieć.? My się tylko przyjażnimy.!''
Odłożyłam komputer i usnęłam


Miałam mega dziwny sen, że niby Larry się pokłócił i Harry mnie pobił o.O
Miło mi, że ktoś to wgl czyta -,-  
Cupcake Harry *__* <3


Rozdział 3


    - Moja mama umarła – skłamałam
    - Och, współczuję ci – znowu mnie przytulił tym razem mocniej
Jak przewidziałam, nie pytał już o nią. Gadaliśmy dużo o zespole.
    - Widzę, że lubisz LMFAO – rozejrzał się po pokoju
    - Lubię.? To mało powiedziane. - zaśmiałam się
    - Czemu tak rzadko się śmiejesz.?
    - Nie mam z kim. Nie mam przyjaciół – znowu banan zszedł mi z twarzy
    - W takim razie jutro zabiorę cię do nas i przedstawię chłopakom
    - Ależ Harry...
    - Żadne 'ależ' tylko pójdziemy.
    - Dziękuje – znowu się uśmiechnęłam i pocałowałam Hazzę w policzek
    - Ja już muszę iść. Przyjdę po ciebie o 14.00
    - Okej. Pa – przytuliłam go jeszcze raz
    - Wszystko będzie dobrze. Zapomnij o tym – szepnął mi cicho do ucha
Muszę przyznać, że miał rację. Całe życie będę się tym zamartwiać.? Przecież o mamie zapomniałam. Posłuchałam się przyjaciela i zapomniałam o tamtym zdarzeniu. Nareszcie szczęśliwa położyłam się spać. Z mojego słodkiego snu wyrwał mnie budzik. Była 12.00. Za niedługo przyjdzie Harry. Mojego taty nie było, ponieważ był poniedziałek i musiał pracować. Na stole ujrzałam naleśniki. Mój tata robił najlepsze naleśniki na świecie. Zjadłam śniadanie i wykonałam poranna toaletę. Następnie poszłam się ubrać. Założyłam różowe rurki, fioletową bokserkę i czarne buty na koturnach. Oczy udekorowałam tuszem i eyelinerem. Włosy pokręciłam przy końcach. Zadzwonił dzwonek. Machnęłam ręką sięgając po torebkę i wyruszyłam ku drzwiom.
    - Wow.! - krzyknął przyjaciel
    - Co.? - zdziwiłam się
    - Wyglądasz przecudnie
    - Dziękuje – pocałowałam go w policzek
    - Idziemy.? - spytał
    - No dobrze.
Zamknęłam drzwi i wyruszyliśmy. Trochę się bałam. Szczególnie reakcji Louisa. Czytałam trochę o Larrym i cała ta ich historia wydawała się prawdziwa.
    - Harry...
    - Tak.
    - Czy... Czy Larry jest prawdziwy.?
Harry się speszył.
    - Był prawdziwy, kiedyś...
    - A co się stało.?
    - Nie mogliśmy wytrzymać w tej tajemnicy, ale też nie mogliśmy ujawnić się. Dlatego zostaliśmy tylko przyjaciółmi. Niby nadal coś do niego czuje, ale... Chcę zapomnieć.
Chciałam jeszcze z nim o tym pogadać, ale byliśmy już pod domem. Hazz otworzył mi drzwi, a ja nieśmiało weszłam. W domu było strasznie cicho.
    - Harry, jest tu ktoś.?
    - VAS HAPENIN.?! - nagle zza drzwi wyskoczył mulat
    - Zayn, ogar. - skarcił go Harry
    - Witam. - przywitał się ze mną Liam
    - Cześć – odparłam nieśmiało
    - Niall.! - krzyknął Li – Gościa mamy.!
Do pokoju wszedł blondyn, który trzymał w rękach paczkę chipsów i wielką butelkę coli
    - Może chodźmy usiąść.? - spytał Hazz
Tak też zrobiliśmy. Cały czas czułam się nieswojo. Gdy usiedliśmy złapałam przyjaciela za rękę. On nie miał nic przeciwko.
    - A gdzie Lou.? - zapytał Loczek
    - Siedzi na górze. Zawołać go.? - odparł Payne
    - Nie, ja pójdę do niego. Zaprowadzisz mnie.? - rzekłam do Liama
    - Pewnie.
Ostatni raz ścisnęłam rękę Hazzy i ruszyłam za Liamem.
    - Stary, masz gościa. - powiedział Li do Louisa, gdy weszłam do jego pokoju
    - Czego chcesz.? - burknął Lou
    - To może ja pójdę – zmieszał się Daddy i poszedł
    - Chciałam pogadać
    - O tym jak ci jest super, wspaniale z Harrym.? To nie dziękuje.
    - Louis, czemu ty sądzisz, że jesteśmy razem.?
    - Bo tak się zachowujecie.
    - On jest moim przyjacielem i nic więcej.
    - Na razie tylko przyjacielem. Znam tą historię. Pojawiasz się w jego życiu tak znienacka i psujesz to co było między nami.
    - Rozmawiałam o tym z Harrym. On chce zapomnieć. Ty tez powinieneś. Ja nie chcę nikomu robić na złość. Ja chciałam, po prostu mieć przyjaciół. - moje oczy zaszkliły się.
    - Naprawdę ci tak mówił.?
    - Louis, nie martw się. Wszystko się ułoży. Znajdziesz kogoś z kim mógłbyś spędzić resztę swojego życia.
    - Natalie.
    - Tak.?
    - Przepraszam.
    - Rozumiem cię. A teraz chodź bo się o ciebie martwią.
Zeszliśmy na dół.
    - Jak ty to zrobiłaś.? Od wczoraj nie schodził na dół i z nikim nie rozmawiał – zdziwił się Niall
    - Jestę Magikię – zaśmiałam się i usiadłam z powrotem obok Harolda. Ten popatrzał się na mnie i tym razem to on chwycił mnie za dłoń.
    - Opowiedz nam trochę o sobie – zaproponował Liam
    - No dobrze. Pochodzę z Irlandii..
    - Kuzynko.!!! - rzucił się na mnie Horan
    - Kuzynie.!!! Puść mnie już.!!! - skarciłam go, a on puścił mnie i wrócił na swoje miejsce – Lubię gotować...
    - KOCHAM CIĘ.!!! - znowu rzucił się na mnie Niall
Poczułam mocne ściśnięcie dłoń. Tak, to był Hazz.
    - Farbowany, ogarnij się – nie wytrzymał w końcu Harry, co mnie bardzo zdziwiło.
Spojrzałam się na Louisa tak jakbym pytała 'Wszystko Ok.?'. Od kiwnął głową i uśmiechnął się.
    - Nie denerwuj się tak, bo ci się w nocy włosy wyprostują – zaśmiał się Horan
    - Natt, chodź pokaże ci dom, bo z tymi cymbałami nie da się wytrzymać – zmienił temat Loczek


A oto przedstawiam wam kuzyna Natalie xD :


Rozdział 2


W nocy przebudziłam się, bo znowu miałam ten koszmar. Znowu śnił mi się Claus. Spojrzałam na zegar. Była 3.00. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie kakao. Gdy wypiłam napój usiadłam w salonie, przed telewizorem i nie wiem kiedy usnęłam.
O 10.00 obudził mnie mój tata
    - Znowu miałaś koszmar.? - spytał współczującym głosem
    - Tia.. Wiesz tato, poznałam tutaj bardzo fajnego chłopaka i wybieram się z nim dzisiaj na basen.
    - Och, dobrze córeczko, tylko wróć przed 16.00 bo ja sam na zakupy nie pójdę.
    - Dobrze.
Wstałam z kanapy, zrobiłam nam wszystkim kanapki, które zjedliśmy po niedługim czasie. Wykonałam poranną toaletę, założyłam strój kąpielowy i na to krótkie spodnie na szelkach i tęczową, luźną bluzeczkę. Nagle usłyszałam z dołu dzwonek. Chwyciłam z torbę i zbiegłam na dół. Stał tam mój tata, Harry i pewien chłopak, którego także kojarzyłam.
    - Hej – przywitałam się
    - Cześć – odezwał się Hazz – to mój przyjaciel, Louis. Louis, to Natalie.
    - Miło cię poznać – wyciągnął do mnie rękę Lou
    - Mi również – uścisnęłam jego dłoń
Po drodze Loczek wypytywał się mnie, czy już lepiej się czuje. Skłamałam. Wypytywał by mnie o co chodzi, a ja nie chciałam mu mówić.
Bardzo dobrze dogadywaliśmy się. Jedyne co mnie niepokoiło był fakt, że gdy tylko zostawałam sam na sam z Harrym, Louis wtrącał się patrząc na mnie spod byka. Chłopak miał trochę racji bo ja poznałam Loczka dopiero wczoraj, a on spędzał ze mną więcej czasu.
    - Przepraszam, chłopaki, ale muszę już iść. - chciałam przerwać ten cały teatrzyk
    - Nie, zostań – protestował Hazz, a Lou się nie odezwał
    - Może innym razem. Umówiłam się z tatą na zakupy
    - W takim razie trzyma cię za słowo – uśmiechnął się cwaniacko Harry
    - No to na razie.
    - Pa – odezwał się w końcu Louis
Gdy dotarłam do domu była 15.37. Zastałam tatę leżącego na kanapie.
    - No to idziemy.? - spytał zaspany
    - Tak, tylko wezmę prysznic i się przebiorę
    - Ok. - i znowu położył się na kanapie
Tak więc umyłam się i założyłam czerwone rurki, niebieski T-Shirt i czarne szpilki
    - Gotowa – krzyknęłam
    - No to chodź
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę Centrum Handlowego. Dla siebie wybrałam Conversy, czerwoną marynarkę i dwie pary rurek. Mojemu tacie natomiast spodobały się czarne buty Nike, bordowy i niebieski T-Schirt i czarna skórzana kurtka. Gdy wróciłam wykończona, włączyłam laptopa, a tam szok. Na Twitterze dostałam pełno pytań typu:
'Jak ty to zrobiłaś, że Harry cię obserwuje o.O'
Nie chciało mi się odpisywać wszystkim więc twittełam coś w tym stylu:
''To nie moja zasługa, że znam Harrego. To on podszedł do mnie i mi pomógł. @Harry_Styles ,
Dziękuje :) ''
Nie obchodziło mnie to, że Harry Styles mnie obserwuje. To tylko internet. Chciałam wiedzieć coś o zespole One Direction. Przeczytał wszystkie ciekawostki, fakty itp. i nie mogłam w to uwierzyć. Harry chciał mnie tylko wyrwać. Tylko o tym myślał. Znowu się rozpłakałam.
    - Czemu płaczesz.? - usłyszałam znajomy mi głos
    - Co ty tutaj robisz.?
    - Chcę ci pomóc.
    - Ty mi już pomogłeś.
    - To czemu jeszcze płaczesz.? - spytał siadając na łóżku
    - Ty... Chciałeś mnie wykorzystać... - znowu ryczałam
    - Ale kto ci tak powiedział.? - przytulił mnie chłopak
    - Czytałam trochę o waszym zespole i podobno ty jesteś 'męską dziwką'. Myślałam, że chcesz mnie wykorzystać
    - Proszę cię nie wierz w takie opowieści. Nigdy nie mógłbym nikogo skrzywdzić, a zwłaszcza ciebie.
    - Naprawdę.? – oderwała się od Harrego
    - Naprawdę – znów mnie przytulił
Pierwszy raz poczułam się szczęśliwa.
    - Harry.?
    - Tak..
    - Zostań ze mną. Nie chcę być teraz sama.
    - Zostanę jak powiesz mi, dlaczego wczoraj płakałaś.
No i co mam zrobić. Chciałam, żeby został ze mną, ale nie mogłam mu tego powiedzieć, wstydziłam się. Powiedziałam mu...


Siemka.
Przykro mi, że nikt tego ani nie czyta, ani nie komentuje... Ale i tak będę pisać ; )


czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 1


Wstałam o 13.00, co nie było w moim zwyczaju, ale skoro wakacje się już zaczęły było mi wszystko jedno. Już po przebudzeniu wykonałam poranną toaletę i poszłam do kuchni. W lodówce było pusto. Była tylko jedna kartka i pieniądze:
'' Zrób zakupy, bo ja nie zdążyłem. Wrócę wieczorem. Tata ''
Och... Nie lubiłam z ranka wychodzić do sklepu, ale strasznie byłam głodna. Zebrałam więc swoje cztery litery i powędrowałam do najbliższego supermarketu. Gdy wróciłam od razu wzięłam się za śniadanie. Mmm... jajecznica. Zjadłam owe danie ze smakiem po czym wzięłam się za obiad. Postanowiłam zrobić ulubioną zupę Andrea – pomidorową.
Gotowanie było jedną z czynności, którą wykonywałam z przyjemnością. Gdy skończyłam przygotowywanie obiadu zaczęło mi się strasznie nudzić. Chciałam poznać trochę Londyn, bo miałam przecież spędzić tu resztę swojego życia. Miasto okazało się bardzo piękne. Usiadłam na ławeczce nieopodal parku. Wyciągnęłam z kieszeni odtwarzacz MP3, włożyłam słuchawki w uszy i zatopiłam się w pięknej piosence ''Little Things''. Przypomniałam sobie jak to Claus mi ją puszczał i mówił, że to piosenka o nas. Rozkleiłam się. To wszystko było zbyt trudne, by o tym zapomnieć.
    - Co się stało.? Czemu płaczesz.? - usłyszałam głosy nade mną.
Gwałtownie wstałam i spojrzałam na osobnika
    - Nie bój się mnie. Chcę ci pomóc – odparł i wykonał gest zapraszający mnie bym usiadła na ławce
    - Opowiedz mi co się stało.
    - Nie mogę – znowu zaczęłam ryczeć.
    - Wiedziałem, że mi nie zaufasz. Może moglibyśmy pogadać przy kawie.?
    - Możemy, ale... I tak nie mogę ci powiedzieć.
    - Dlaczego.?
Znowu dławiłam się swoimi łzami.
    - Proszę Cię. Nie płacz. Jeżeli nie chcesz to nie mów.
    - Czemu do mnie podszedłeś – zobaczyłam jego oczy. Poznałam go. - Przecież ty jesteś Harry Styles i masz tyle na głowie, a postanowiłeś podejść do mnie i pogadać.
    - Ty wiesz kim jestem.? - spytał zdziwiony
    - Aż taka ciemna nie jestem – odparłam ocierając łzy – Ale nie zmieniaj tematu
    - Źle się czuję, gdy ktoś płacze. Nie mogłem cię zostawić w takiej sytuacji.
    - Dziękuję Ci. Myślałam, że jesteś nieczułą i pustą gwiazdą. Widocznie nie należy oceniać książki po okładce. Może chodźmy już na tą kawę.
    - Za ciepło na kawę. Może na lody.? - zaśmiał się cwaniacko
    - No dobrze. Prowadź.
Po drodze powiedziałam o moim przyjeździe z Irlandii. Nie odezwałam się ani słowem na temat Clausa, bo nie mogłam.
    - Spotkamy się jeszcze.? - spytał
    - Jak mi dasz swój numer to na pewno.!
Wymieniliśmy się numerami telefonu. Ja wróciłam do domu słuchając LMFAO – One Day. Nie byłam jakoś podekscytowana spotkaniem członka One Direction. Jedyne z czego się cieszyłam był fakt, że znalazłam w kimś oparcie. Weszłam do domu i zastałam tam tatę jedzącego obiad.
    - Hejka.!
    - Hej. Bardzo dobra zupa, muszę przyznać.
    - Dzięki. Ja idę się już położyć. Pa
    - Natalie...
    - Taak..?
    - Za tydzień muszę wyjechać do USA na dwa dni. Mogę ci powierzyć opiekę nad domem.?
    - Pewnie.
    - Dziękuje. No leć już spać. Jutro czas na co miesięczne zakupy.
    - Och, ojcze, pamiętałeś.?
    - Oczywiście. Jak mógłbym zapomnieć. No dobrze, dosyć już tego gadania i na górę spać.
    - Dobrze już. Branoc.
    - Kolorowych.
Nie byłam jakoś mega ucieszona z tego, że zostanę sama bo nawet nie miałam kogo zaprosić. Nawet w Irlandii byłam typem samotnika. Lubiłam spotykać się z przyjaciółmi, ale z nikim nie mogłam złapać wspólnego języka.
Umyłam się i przebrałam w piżamę. Już leżałam w łóżku i już miałam zasypiać, ale przebudził mnie dźwięk znanej mi piosenki Skrillexa. Dzwonił Harry
    - Taak.?
    - Przepraszam, obudziłem cię.?
    - Nie no coś ty.
    - Dzwonie do ciebie, bo chciałem cię zaprosić na basen.
    - Świetny pomysł. Przyjdziesz po mnie.?
    - Ok.
    - To bądź o 12.00. Mieszkam na Queensley Street 69.
    - Dobrze. Ach... Zapomniałbym, przecież nie wiem jak się nazywasz.
    - Natalie Haver
    - Natalie.?
    - Słucham.
    - Mógłbym zaprosić też mojego przyjaciela.?
    - Pewnie. Im więcej, tym raźniej.
    - Okej. To do zobaczenia. Good Night
    - Good Night Harry
W tym momencie byłam strasznie szczęśliwa, że poznam kogoś nowego. Tylko ciekawe kto to.? Postanowiłam nie zakrzątać sobie już tym głowy. Usnęłam.


Ale ja mam pomysły. Wymyślilibyście taką ulicę i takie nazwisko.? o.O A nie wspomnę o numerze domu... hyh ;p
Teraz już widać, że o 1D.?
Jak myślicie. Kogo zabierze Hazz.?
Czytasz to skomentuj. Zależy mi na waszej opini ; )


Prolog


...
    - Ale dlaczego.? Przecież tutaj jest mi bardzo dobrze.
    - Niestety, musimy wyjechać. Mój szef wszystko już załatwił. Nie mogę tego odwołać.
    - A co z Mamą.? - odparłam ze łzami w oczach
    - Babcia będzie chodziła na cmentarz 'odwiedzać' Margaret, a my będziemy przyjeżdżać na Wszystkich Świętych. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze, a nawet może lepiej.
    - Może i masz rację. Nie chcę już widywać Clausa...
Ale zacznijmy od początku.
Nazywam się Natalie Haver, mam 16 lat i od urodzenia mieszkam w Irlandii. Moja mama zmarła gdy miałam 7 lat. Strasznie to z tatą przeżyliśmy. Co dwa dni odwiedzaliśmy jej nagrobek. Kilka miesięcy po odejściu Margaret, mój tata otrzymał ofertę bardzo dobrze płatnej pracy. Jako, że miał mnie na utrzymaniu i wychowaniu musiał ją przyjąć. Jednak teraz, gdy już dojrzałam, Szef mógł wysyłać Andrea wszędzie gdzie tylko chciał. Zaplanował więc Ojcu ''wycieczkę'' do Londynu. Mój tata oczywiście, zgodził się, bo co miał zrobić. Robił to tylko dla mnie. Ja zgodziłam się bo nie miałam innego wyjścia. Poza tym chciałam zapomnieć o moim byłym – Clausie. Nienawidziłam go z całego serca. Był dla mnie nikim po tym jak mnie... zgwałcił. Tak, bezlitośnie i wbrew mojej woli uprawiał ze mną seks. To był koszmar, który do tej pory śni mi się po nocach. Ale nie chcę już o tym mówić.
Po rozmowie z ojcem, zabrałam się za pakowanie. Znalazłam czarną koszulkę z batmanem. Dostałam ją od Clausa na urodziny. Kochałam tą bluzkę nad życie, mimo że kojarzyła mi się takim bylem.
Gdy oboje byliśmy spakowani, pojechaliśmy na lotnisko. Byłam przybita. Postanowiłam posłuchać Skrillexa, ale szybko znudził mi się i przełączyłam na One Direction – Little Things. Nie lubiłam tych pedałów, ale piosenka była super. Gdy byliśmy już w Londynie chciałam zamienić z tatą kilka zdań:
    -Tato, a co ze szkołą.?
    - Zapisałem Cię do Liceum Ogólnokształcącego
    - Mhmm... A gdzie będziemy mieszkać.?
    - Tutaj – wskazał na dwupiętrowy dom z dużym ogródkiem.
    - Jaaki pięęknyy...- jęknęłam wlepiając gały w dom.
    - To może go obejrzysz.? - odparł rzucając mi klucze.
Ja tylko uśmiechnęłam się i wyszłam z samochodu, otworzyłam drzwi i ujrzałam pięknie udekorowany dom. Na parterze znajdowała się w pełni wyposażona kuchnia, duża łazienka, ogromny salon i pokój, który przydzieliłam ojcu.
    - Nic tu dla mnie, idę na górę – machnęłam ręką i pokierowałam się w stronę schodów.
Na piętrze były 2 pokoje, jeden mój a drugi gościnny i mała łazienka. Weszłam do swojego pokoju i zaczęłam wrzeszczeć z zachwytu. Wszędzie, ale to wszędzie porozwieszane były plakaty LMFAO.! Kochałam ten zespół. Byłam strasznie podekscytowana, więc zaczęłam śpiewać 'Sexy and I Know It'
    - Co się tu dzieje.? - wbiegł do mojego pokoju przestraszony Andre
    - Dziękuje – rzuciłam się na ojca.
    - Nie ma za co kochanie. Proszę to twoje rzeczy. Rozpakuj się, a ja muszę już jechać do pracy. Pa – pocałował mnie w policzek
    - Papatki – pomachałam
Zrobiłam to co rozkazał mi tata. Wypakowałam wszystkie ciuchy, ale został jeszcze jeden karton.
    - Och, zupełnie o nich zapomniałam – rzekłam chwytając za pudło
Znajdowały się tam głośniki. Kochałam słuchać muzy. Od razu włączyłam LMFAO. Włączyłam też laptopa i siedziałam na nim, aż do momentu przyjścia taty z pracy.
    - Proszę wyłącz tą muzykę.
    - Och, no dobrze. Która godzina.?
    - Po północy
    - Tak późno.?
Ojciec wyszedł bez słowa do swojej sypialni. Ja natomiast wyłączyłam wszystkie urządzenia elektroniczne i poszłam się wykapać. Wykończona od razu poszłam spać.


Hello.!
Może po Prologu tego nie widać, ale blog na serio jest o 1D.! Chciałam nie ujawniać wszystkiego już na początku, bo to bez sensu ;p
Jeżeli czytasz to skomentuj. Chociaż wiem, że ktoś to czyta ; )