W nocy obudził mnie telefon
- Słucham – odezwałam się zaspana
- Przepraszam, że cię obudziłem,
ale nie mogę spać. Ciągle myślę o tobie. O tym co się
zdarzyło.
- Harry... - westchnęłam podnosząc
się do pozycji siedzącej -... nie zadręczaj się tym. To wszystko
było tylko jedną wielką pomyłką. Szczególnie to, że się
spotkaliśmy.
- Ale, jest już za późno. Ja
się zakochałem. I to od pierwszego wejrzenia. To na pewno nie był
przypadek. To przeznaczenie. Sama widzisz jak się dobrze
dogadujemy.
- Miliardy ludzi się ze sobą dobrze
dogaduje i nie znaczy to, że mają ze sobą być.
- Czyli, ty już nie chcesz mnie
znać.?
- Ależ oczywiście, że chcę. Tylko
to wszystko zbyt szybko się toczy. Nie chcę mieć na razie
chłopaka. A teraz proszę cię idź już spać. Jutro przecież
masz wywiad.
- Och, no dobrze. Kiedy moglibyśmy
się spotkać.?
- W czwartek.?
- Nagrania.
- W piątek.?
- Sesja.
- Wiem.! Mam wolną chatę od soboty
do poniedziałku. Wpadniesz na nockę.?
- Super.! Będę w sobotę o 16.00.
Dobranoc.
- Good Night.
Odłożyłam telefon na parapet, który
znajdował się nad moim łóżkiem, i usnęłam.
Obudziłam się bardzo wypoczęta.
Zeszłam na dół i zrobiłam sobie coś do jedzenia. Po
posiłku ubrałam i umyłam się. Ponieważ nie miałam składników
by zrobić ojcu obiad, ruszyłam do sklepu. Gdy wróciłam do
domu zajęłam się gotowaniem. Zajęło mi to ok. 2 godzin. Zmęczona
rzuciłam się na kanapę. Chwilę po tym otrzymałam sms'a od Hazzy:
'Pamiętaj, Kocham cię.!'
Zrobiło mi się ciepło na sercu. Co z
tego, że to tylko sms. Co z tego, że mógł to wysłać
któryś z chłopców. Nie odpisałam, bo... nie
wiedziałam co mu napisać. Nie kochałam go, ale te byłam
zauroczona nim. Och, ciężka sytuacja. Włączyłam telewizor na
jakimś nudnym programie kulinarnym. Nawet nie zauważyłam kiedy
usnęłam. Przebudził mnie telefon. To co ujrzałam na ekranie
telefonu przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
- Czego chcesz Claus.?
- Pogadać
- Nie chcę z tobą gadać
- Przepraszam cię z całego serca.
Byłem wtedy nachlany. Nigdy bym cię tak nie skrzywdził.
- Nie wmawiaj mi bajeczek.
- Czemu nie chodzisz na nogę.?
- Wyprowadziłam się. Już nigdy mnie
nie zobaczysz.
- Jak to się wyprowadziłaś.?
- Najnormalniej w świecie.
- Gdzie.?
- Do Londynu.
- Nati, kocham cię.
Teraz poczułam silne ukłucie w sercu.
- Nie musisz już kłamać. Ja już
znalazłam kogoś kto mnie naprawdę kocha.
- Jak to.? Kim on jest.?
- Człowiekiem.
- Znam go.?
- Znasz.
- Jak się nazywa.?
- Claus. Proszę. Daj mi spokój.
Zapomnij, że kiedykolwiek istniałam.
- Ale, ja nie chcę zapominać.
Rozłączyłam się. Nie płakałam bo
nie miałam powodu. On zawsze był dupkiem i nic nie mogło tego
zmienić. Postanowiłam odreagować i wyszłam do kafejki. Zamówiłam
kawałek ciasta i cappuccino. Siedziałam tak i wpatrywałam się
tępo w okno. Myślałam nad moim uczuciem do Harrego.
- Mogę się dosiąść.? - spytała
pewna dziewczyna
- Ta, pewnie. - oderwałam wzrok od
okna
- Jestem Vicki – podała mi rękę
- Natalie – uścisnęłam jej dłoń
Zaczęłyśmy rozmowę. Bardzo dobrze
się nam razem rozmawiało. Wymieniłyśmy się numerami telefonu. Po
kilkunastu minutach rozmowy, rozeszłyśmy się do domu.
Będąc już na miejscu chciałam
pogadać z tatą:
- Tato, zaprosiłam na weekend
Harrego.
- Myślisz, że to dobry pomysł.?
- Tak. On jest dobrym chłopakiem.
- Podobno trzeba wierzyć kobiecej
intuicji.
- Trzeba.! Dobra idę się wykąpać.
Poszłam więc do łazienki, by wziąć
prysznic. Gdy byłam już czysta chwyciłam za laptopa i zadzwoniłam
na skype do Harrego.
- Jak dobrze cię widzieć
- Mi też miło.
- Chciałaś ze mną o czymś
porozmawiać.?
- Tak. Myślałam dużo o tej sytuacji
i podjęłam decyzję...
Hejka.!
Mało osób to czyta, wiem.
Proszę, udostępniajcie tego bloga. Dla was to tylko chwilka a dla
mnie to bardzo dużo znaczy ; )
Taki sweet Hazz *__*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz