sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 5



W nocy obudził mnie telefon
    - Słucham – odezwałam się zaspana
    - Przepraszam, że cię obudziłem, ale nie mogę spać. Ciągle myślę o tobie. O tym co się zdarzyło.
    - Harry... - westchnęłam podnosząc się do pozycji siedzącej -... nie zadręczaj się tym. To wszystko było tylko jedną wielką pomyłką. Szczególnie to, że się spotkaliśmy.
    - Ale, jest już za późno. Ja się zakochałem. I to od pierwszego wejrzenia. To na pewno nie był przypadek. To przeznaczenie. Sama widzisz jak się dobrze dogadujemy.
    - Miliardy ludzi się ze sobą dobrze dogaduje i nie znaczy to, że mają ze sobą być.
    - Czyli, ty już nie chcesz mnie znać.?
    - Ależ oczywiście, że chcę. Tylko to wszystko zbyt szybko się toczy. Nie chcę mieć na razie chłopaka. A teraz proszę cię idź już spać. Jutro przecież masz wywiad.
    - Och, no dobrze. Kiedy moglibyśmy się spotkać.?
    - W czwartek.?
    - Nagrania.
    - W piątek.?
    - Sesja.
    - Wiem.! Mam wolną chatę od soboty do poniedziałku. Wpadniesz na nockę.?
    - Super.! Będę w sobotę o 16.00. Dobranoc.
    - Good Night.
Odłożyłam telefon na parapet, który znajdował się nad moim łóżkiem, i usnęłam.
Obudziłam się bardzo wypoczęta. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie coś do jedzenia. Po posiłku ubrałam i umyłam się. Ponieważ nie miałam składników by zrobić ojcu obiad, ruszyłam do sklepu. Gdy wróciłam do domu zajęłam się gotowaniem. Zajęło mi to ok. 2 godzin. Zmęczona rzuciłam się na kanapę. Chwilę po tym otrzymałam sms'a od Hazzy:
'Pamiętaj, Kocham cię.!'
Zrobiło mi się ciepło na sercu. Co z tego, że to tylko sms. Co z tego, że mógł to wysłać któryś z chłopców. Nie odpisałam, bo... nie wiedziałam co mu napisać. Nie kochałam go, ale te byłam zauroczona nim. Och, ciężka sytuacja. Włączyłam telewizor na jakimś nudnym programie kulinarnym. Nawet nie zauważyłam kiedy usnęłam. Przebudził mnie telefon. To co ujrzałam na ekranie telefonu przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
    - Czego chcesz Claus.?
    - Pogadać
    - Nie chcę z tobą gadać
    - Przepraszam cię z całego serca. Byłem wtedy nachlany. Nigdy bym cię tak nie skrzywdził.
    - Nie wmawiaj mi bajeczek.
    - Czemu nie chodzisz na nogę.?
    - Wyprowadziłam się. Już nigdy mnie nie zobaczysz.
    - Jak to się wyprowadziłaś.?
    - Najnormalniej w świecie.
    - Gdzie.?
    - Do Londynu.
    - Nati, kocham cię.
Teraz poczułam silne ukłucie w sercu.
    - Nie musisz już kłamać. Ja już znalazłam kogoś kto mnie naprawdę kocha.
    - Jak to.? Kim on jest.?
    - Człowiekiem.
    - Znam go.?
    - Znasz.
    - Jak się nazywa.?
    - Claus. Proszę. Daj mi spokój. Zapomnij, że kiedykolwiek istniałam.
    - Ale, ja nie chcę zapominać.
Rozłączyłam się. Nie płakałam bo nie miałam powodu. On zawsze był dupkiem i nic nie mogło tego zmienić. Postanowiłam odreagować i wyszłam do kafejki. Zamówiłam kawałek ciasta i cappuccino. Siedziałam tak i wpatrywałam się tępo w okno. Myślałam nad moim uczuciem do Harrego.
    - Mogę się dosiąść.? - spytała pewna dziewczyna
    - Ta, pewnie. - oderwałam wzrok od okna
    - Jestem Vicki – podała mi rękę
    - Natalie – uścisnęłam jej dłoń
Zaczęłyśmy rozmowę. Bardzo dobrze się nam razem rozmawiało. Wymieniłyśmy się numerami telefonu. Po kilkunastu minutach rozmowy, rozeszłyśmy się do domu.
Będąc już na miejscu chciałam pogadać z tatą:
    - Tato, zaprosiłam na weekend Harrego.
    - Myślisz, że to dobry pomysł.?
    - Tak. On jest dobrym chłopakiem.
    - Podobno trzeba wierzyć kobiecej intuicji.
    - Trzeba.! Dobra idę się wykąpać.
Poszłam więc do łazienki, by wziąć prysznic. Gdy byłam już czysta chwyciłam za laptopa i zadzwoniłam na skype do Harrego.
    - Jak dobrze cię widzieć
    - Mi też miło.
    - Chciałaś ze mną o czymś porozmawiać.?
    - Tak. Myślałam dużo o tej sytuacji i podjęłam decyzję...


Hejka.!
Mało osób to czyta, wiem. Proszę, udostępniajcie tego bloga. Dla was to tylko chwilka a dla mnie to bardzo dużo znaczy ; )
Taki sweet Hazz *__*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz