czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 21


Zdziwiona patrzyłam na to co robił Tommo. Zalogował się na twitterze i otworzył swoją skrzynkę odbiorczą. Było tego strasznie dużo. Szukał pewnej wiadomości, którą po niedługim czasie znalazł i otworzył. Owa wiadomość była od ''Modest!'' i brzmiała mniej więcej tak:
'' Jeżeli postanowicie ujawnić się z Harrym, to obiecuje, że cały świat o was zapomni...''
    - Dlaczego on wam grozi.? - spytałam nie dowierzając w to co przed chwilą przeczytałam
    - On nie może pogodzić się z tym, że ktoś sławny może być gejem.
    - Co za nieczuły człowiek – przytuliłam Louisa czując, że zaraz z jego pięknych, niebieskich oczu popłyną słone łzy.
Nasz uścisk przerwał mój telefon. To była Ally.
    - No Hejcia. Jak tam.? - odebrałam
    - Super – odparła ucieszona – właśnie wróciłam z randki
    - No i jak było.?
    - Zarąbiście. Chyba mu się spodobałam. A co u ciebie.?
    - Siedzę z Louisem i tak sobie gadamy.
    - To pozdrów go ode mnie.
    - Masz pozdrowienia od Ally – skierowałam się do bruneta, na co on skiną głową – on też cię pozdrawia.
    - Ok. Ja muszę już lecieć.
    - Byee – rozłączyłam się i spojrzałam na ekran telefonu, gdzie czekała na mnie jedna nieodebrana wiadomość od Hazzy:
'' Niall powiedział, że Louis jest u ciebie. Czy on jest na mnie zły.? ''
Wystukałam szybką odpowiedź, czyli 'Tak' i schowałam telefon pod poduszkę. Chciałam jakoś rozbawić przyjaciela, więc włączyłam jakieś śmieszne filmiki na YouTube. Poskutkowało. Śmialiśmy się na całego. Potem zeszliśmy na dół do kuchni, by uszykować sobie coś do jedzenia. Kiedy zjedliśmy tosty z serem, Lou udał się pod prysznic, a ja wróciłam na górę. Wyciągnęłam telefon spod poduszki i ujrzałam na nim 3 nieprzeczytane wiadomości. Jeden był od Harrego i brzmiał tak:
'' Och... :C Nie powinienem mu tego mówić. ''
Drugi był od Vicki:
'' Pokłóciłam się z Tomem ;c Ally właśnie z nim teraz gada. Mam nadzieję, że wszystko będzie Ok.''
A trzeci był od Zayna:
'' Ta Ally z którą się spotkałem była straszna. Gdyby nie to, że ci obiecałem, w ogóle bym tam nie poszedł. ''
    - Się porobiło – powiedziałam sama do siebie
Kiedy Louis wrócił z łazienki gadaliśmy jeszcze przez chwilę po czym zasnęliśmy w pozycji siedzącej. W nocy przebudziłam się. Obudziłam także Louisa, by ten ułożył się normalnie do snu. Kiedy oboje leżeliśmy pod kołdrą i już mieliśmy zasypiać usłyszałam, że ktoś wszedł do mojego pokoju. Początkowo nic sobie z tego nie robiłam, ale kiedy poczułam coś na mojej szyi, przeraziłam się i zaczęłam wołać Louisa. Postać przejechała mi lekko czymś ostrym po szyi i wybiegła z pokoju. Zapaliłam lampkę, stanęłam przed lusterkiem i zobaczyłam krew na mojej szyi. Zeszłam na dół wraz z przyjacielem, ale nikogo nie zastaliśmy tam. Jedynie otwarte na oścież drzwi frontowe. Wolnym krokiem podeszłam do nich i szybkim ruchem je zamknęłam. Po całym zajściu zakleiłam sobie ranę plastrem i wróciłam do łóżka. Byłam przerażona. Początkowo nie mogłam usnąć, ale dosyć szybko zmorzył mnie sen.
Ranek
Obudził mnie mój ojciec, który był trochę przestraszony
    - Co się stało tato.? - spytałam przeciągając się


Hello. xx
Się dramatycznie robi xd Jak myślicie, kto chciał zabić Natalie.? Ja myślę, że to Harry ;//
Teraz będą święta, więc może napiszę ten rozdział, ale nwm czy wstawię. Jak będzie to poinformuje na stronce ''Czary Mary, I'm Harry .'', na facebook'u.


czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 20


Rankiem obudziłam się i w celu rozpoznania godziny, chwyciłam za telefon. Ujrzałam tam 7 nieodebranych połączeni od Hazzy. A no tak, miałam do niego zadzwonić. Pieprzona skleroza. Ciekawe czy to się leczy.? Dobra mniejsza z tym. Oddzwoniłam czym prędzej do Loczka.
    - Czemu nie odbierałaś.? - spytał
    - Wtedy, kiedy ty dzwoniłeś, to gadałam z Niall'em. A coś się stało.?
    - Chciałem ci o czymś powiedzieć, ale już nie ważne.
    - No zacząłeś to mów.
    - Naprawdę, to już nie ważne.
    - Harreh, coś ty zrobił.?
    - Ale obiecaj, że się nie wkurzysz – złamał się
    - Postaram się.
    - Powiedziałem wczoraj coś Louis'owi i on uciekł.
    - Coś ty znowu mu powiedział.??
    - Że się zakochałem.
    - W kim.?
    - W Taylor.
    - Ty pusty idioto. Czy ty nie zdajesz sobie sprawy z tego co zrobiłeś.? Wiesz, że już możesz go nie odzyskać.?
    - Chciałem być z nim szczery.
    - Dobra, czekaj. Taka rozmowa jest bez sensu. Zaraz tam u ciebie będę.
    - Ok. - rozłączył się
Chwyciłam szybko jakieś luźne ciuchy. Rozczesałam włosy upinając je w zgrabnego kucyka, pomalowałam rzęsy i chwyciłam nową torebkę od Taylor. Idąc szybkim krokiem byłam u nich w 20 minut. Drzwi otworzył mi Zayn
    - O Hej Natt. Co ty tutaj robisz.?
    - Ja do Harrego.
    - Oj, Niall będzie zawiedziony – dogryzał mi
    - Zayn, proszę cię, nie teraz. - odepchnęłam go na bok i wbiegłam do domu.
Na kanapie siedział skulony Harry, a wokół niego rozsiedli się Liam i Niall.
    - Boże, Harry, coś ty najlepszego zrobił.? - spytałam podchodząc do niego
    - Nie chciałem go okłamywać.
    - A co z tą całą Taylor.? - zapytał Liam
    - Ona powiedziała, że nie mogłaby być z takim szczeniakiem jak ja.
    - A Louis.? Gdzie on jest.? - zapytałam
    - Wybiegł wczoraj wieczorem z domu i do tej pory nie wrócił. - odpowiedział Niall
    - To moja wina. Nie powiedziałam ci jaka ona jest – usiadłam na fotelu – groziła mi.
    - Jak to.? - zdziwił się Harry – czemu mi nie powiedziałaś.?
    - Bo to moja sprawa. To ja nie byłam dla niej miła.
    - To jej wina. Ona jest chora psychicznie. - wsparł mnie Horan
    - Muszę zadzwonić do Lou – przypomniałam sobie i wyjęłam telefon z kieszeni
    - To bez sensu. On nie odbierze – rzekł załamanym głosem Harold
    - Ale ode mnie odbierze. Przynajmniej mam taką nadzieję – ściszyłam głos wypowiadając ostatnie zdanie.
Wybrałam numer Tomlinsona. Jeden sygnał – nic. Drugi – nic. Trzeci – nic. Już miałam rozłączać się, gdy usłyszałam jego rozpaczliwy głos.
    - Louis, gdzie ty jesteś.?
    - Jak on mógł...
    - Lou...
    - Zielone łąki i wysokie drzewa... - powiedział i się rozłączył
    - No i co. Co powiedział.? - niecierpliwił się Harry
    - Zielone łąki i wysokie drzewa... - zacytowałam
    - Co to ma kurwa znaczyć.? - spytał Styles
    - Nie wiem. My z Niall'em pojedziemy go poszukać. Zayn idzie na spotkanie, czyli Liam, zostaniesz z nim.?
    - Pewnie. - uśmiechnął się Payne
Pojechałam więc z Horanem pierw do pobliskiego lasu. Ochroniarz, który tam był powiedział, że nie widział nikogo takiego w pobliżu. Jeździliśmy tak pół dnia po obrzeżach miasta. Nagle olśnienie. Niedaleko Londynu jest duże pole, gdzie mieli budować jakiś budynek, ale w końcu nie wybudowali, ponieważ na tym terenie rosną wysokie i bardzo rzadkie drzewa. Czym prędzej pojechaliśmy tam. Odetchnęłam z ulgą, gdy zastaliśmy go tam.
    - Louis – podbiegłam do niego i przytuliłam
    - Dlaczego on mi to zrobił.?
    - To było tylko i wyłącznie zauroczenie i to bez wzajemności. Poza tym Taylor ma już chłopaka, więc to i tak by nie wyszło, a sam wiesz jaki jest Hazz.
    - Skąd wiedziałaś gdzie jestem.?
    - W tym budynku co mieli budować miałam mieszkać, ale sam widzisz. A teraz chodź, pojedziemy coś zjeść, bo na pewno jesteś głodny.
    - Taaak.! - wrzasnął Niall, na co zaśmiałam ja się cicho
Udaliśmy się do McDonalda. Każdy zjadł to na co miał ochotę i kiedy już mieliśmy jechać:
    - Ale ja nie mogę tam wrócić. - ocknął się Boo Bear
    - Dlaczego? Przecież to tez twój dom – wytłumaczyłam
    - Ale... on tam jest. Nie chcę go widzieć
    - Tommo, ty tchórzu... - powiedział Niall, a ja go lekko uderzyłam łokciem
    - Jak chcesz do pojedziemy do mojego domu, ale obiecaj, że jutro tam wrócisz i z nim pogadasz.! - rzekłam
    - No dobrze. - powiedział od niechcenia Louis
Tak więc Niall odwiózł nas do mnie. Wchodząc do domu zaskoczyłam się bo nie zastałam Looka.
    - Tato.! Gdzie jest Lookie.?
    - Postanowiłem z Taylor, że go oddamy bo go strasznie zaniedbujesz.
    - Ale jak to... - powstrzymałam się, widząc podchodzącą do mnie Taylor – ojcze, może i masz rację. Strasznie go zaniedbuje. Aha, Louis zostanie na noc.
    - Natalie, czy ja powinienem się martwić.? Raz Harry, potem Niall, a teraz Louis. - skrzyżował ręce na swojej klatce piersiowej Andre.
    - Przecież to moi przyjaciele – powiedziałam i poszłam na górę, a za mną oczywiście Tomlinson.
    - Twój tata jest z Taylor.? - zdziwił się Lou
    - No niestety.
Przez cały wieczór siedzieliśmy u mnie w pokoju, na łóżku i gadaliśmy. W pewnym momencie Louis chwycił za laptopa i powiedział.
    - Może i nie powinienem, ale muszę ci coś pokazać...


Yoo.!
Taki se rozdział o Larrym, a co.! Miał być wczoraj, ale nie dokończyłam go pisać bo usnęłam xd Teraz rzadziej będę dodawać, bo piszę książkę dla Oli ;xx
Słucham ''They Don't Know About As'' i płaczę. Czemu życie musi być takie pojebane ;'c



wtorek, 19 marca 2013

Rozdział 19


Ktoś dobijał się w do drzwi, więc musiałam wstać.
    - Dlaczego się zamknęłaś.? - spytał tata
    - Nie wiem, tak jakoś. - skłamałam
    - My jedziemy z Tay do sklepu na zakupy.
    - Ok. Mogę kogoś zaprosić.?
    - Pewnie. - powiedział ojciec i wyszedł z pokoju
Ja ubrałam fioletowe rurki i żółtą bokserkę. Odziana zeszłam na dół do łazienki. Umalowałam się delikatnie i ujarzmiłam rozczochrane włosy. Gotowa chwyciłam za telefon i wybrałam numer do Hazzy:
    - Wpadniesz.?
    - Jasne. Będę za godzinę, bo moja kolej gotowania obiadu.
    - Ok. Czekam. - rozłączyłam się
Zgłodniałam, więc udałam się do kuchni po coś do jedzenia. Zrobiłam sobie herbatkę i kilka kanapek. Po skończonym śniadaniu, usiadłam przed telewizorem i włączyłam jakiś film. W połowie filmu do domu wrócił ojciec z panią Taylor. Nie chciałam na nią patrzeć, więc wyłączyłam TV i wróciłam do swojego pokoju. Ogarnęłam rozkopane łóżko i pozbierałam ciuchy leżące na podłodze. Chwilę potem usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam szybko na dół i otworzyłam chłopakowi drzwi. Prowadząc Loczka na górę, natknęliśmy się na Taylorkę.
    - A kto to.? - spytała mnie blondynka
    - Harry Styles, miło mi – podał jej dłoń
    - Taylor Swift – uścisnęła ją
    - To my idziemy do pokoju – przerwałam im powitanie i pociągnęłam chłopaka z rękę
Kiedy byliśmy już w pokoju zasypał mnie pytaniami:
    - Znasz Taylor.?
    - Nie, mieszka tu sobie i jej nie znam, wiesz.?
    - A co ona w ogóle u ciebie robi.?
    - To nowa dziewczyna mojego ojca.
    - Szczęściarz
    - Hola, hola. Ty masz Louisa. Eyy... Teraz była właśnie jego kolej na gotowanie. - przypomniałam sobie.
    - No niby tak. Ale wczoraj błagałem go o małe co nieco i on się zgodził za to, że jutro ugotuje obiad.
    - No i opowiadaj jak było... - zaciekawiłam się
    - No ok. Więc wziąłem marchewkę, pietruszkę i seler, i pokroiłem ją w kostkę. Potem wziąłem kurczaka...
    - Nie chodzi mi o obiad.!
    - To trzeba było tak od razu. Jak zwykle, było zajebiście. On jest taki ostrożny i delikatny.

    * oczami Harrego *
    - Kiedy udało mi się go w końcu przekupić, poszliśmy do pokoju Louisa. Rzuciłem go na łóżko i zacząłem go rozbierać. On ma taki zgrabny tyłek – przerwałem opowiadać
    - No słyszałam to już gdzieś – powiedziała Natalie – no i co dalej
    - No więc, zacząłem go rozbierać, a on oczywiście nie pozostał mi dłużny. Kiedy byliśmy już nadzy... - zawahałem się – odbyliśmy bardzo upojny stosunek
    - Ale ty jesteś Styles – oburzyła się Natt
Dokładnie to nie pamiętam co stało się tego wieczoru. Może i bym sobie przypomniał, ale cały czas myślałem o niej. O Taylor. Ona jest taka ładna. A poza tym jej głos – marzenie. Szkoda tylko, że była zajęta.
    * oczami Natalie *
    - Dlaczego chciałaś się ze mną spotkać.? - spytał Hazz
    - Musimy zeswatać Zayna i Ally – powiedziałam stanowczo
    - To sama nie możesz tego zrobić.? - spytał opryskliwie
    - Tylko, że Zayn nie przychodzi do mnie po rady w sprawach dziewczyn.
    - Może i masz rację. Jest tylko jedno 'ale'. Tyle co go Perrie rzuciła. Myślisz, że się pozbierał.?
    - A no tak. Zupełnie zapomniałam. On mi wisi przysługę. Umówię go z Ally, a kiedy wróci z tej 'randki' wypytasz go czy ona mu się podoba itp. Ok.?
    - No spoko. Wiesz co, ja już lepiej pójdę. Zadzwoń wieczorem.
    - Ok. - pocałowałam go w policzek – odprowadzić cię na dół.?
    - Nie trzeba – powiedział i wyszedł z pokoju
Spojrzałam na łóżko i spostrzegłam telefon Harrego. Chwyciłam go szybko i zbiegłam na dół. Zastałam go rozmawiającego z Taylor. Prawdopodobnie dawał jej swój numer.
    - Harry zapomniałeś telefonu. - podałam mu przedmiot
    - A tak. Dzięki. Na razie. - machnął i wyszedł z domu
    ''To było dziwne'' – pomyślałam i wróciłam do pokoju.
Będąc już w pomieszczeniu chwyciłam za swój telefon i zadzwoniłam do Malika:
    - Zayn, pamiętasz, że wisisz mi przysługę.?
    - Mhmm...
    - Więc, spodobałeś się mojej koleżance i chciałabym, żebyś się z nią spotkał
    - Dla ciebie wszystko. To kiedy.?
    - Jutro w ' Raison D'etre' .?
    - Ok. To pa
    - No Pa – rozłączyłam się
Opowiedziałam o wszystkim Ally, która była w niebowzięta. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 17.00. Trzeba jechać z panią Taylor na zakupy. Jak ja to zniosę.??
Wzięłam torebkę i wolnym krokiem zeszłam na dół.
    - No nareszcie. Czyli możemy już jechać.? - spytała blondynka
    - Tak, możemy – powiedziałam pogodnie
Wsiadłyśmy do auta. Podróż do Centrum minęła bez słowa. Chodziłyśmy po sklepach. Nawet nie było tak źle. Nawet powiem więcej, miło zajebiście. Tay kupiła mi taką super torebkę i płytę One Direction. Kiedy wróciłyśmy do domu, pochwaliliśmy się zakupami ojcu. Po kolacji poszłam do pokoju i odsłuchałam płyty. Bardzo mi się podobała. Potem zadzwonił Horan i gadaliśmy przez chyba godzinę. Gadalibyśmy jeszcze dłużej, ale Niall zasnął. Ja też postanowiłam się położyć, więc wzięłam prysznic i odpłynęłam w słodki sen


Znowu nudny wyszedł. A poza tym głupi xd
Tak mnie głowa boli, że w końcu nie napisałam tej +18. Przepraszam. Jeszcze będzie okazja do przeczytania erotyka napisanego przeze mnie.
Następny przewiduje w czwartek lub w piątek ;//


sobota, 16 marca 2013

Rozdział 18


Rankiem obudził mnie telefon.
    - Haloo.? - odebrałam
    - Córcia, za pół godziny będziemy. - usłyszałam głos Andrea
    - Ok. To czekam. - rozłączyłam się
Wstałam z mojego wygodnego łóżeczka i udałam się pod prysznic. Kiedy byłam już czysta, ubrałam się w krótkie spodenki i luźną, tęczową bluzeczkę. Włosy spięłam w luźnego koka. Gotowa usiadłam przed telewizorem i czekałam na ojca i jego dziewczynę. Bałam się, tej laski. Nie wiedziałam kim ona jest. Moje przemyślenia przerwał wchodzący do domu ojciec
    - Hej Tato.! - przywitałam się
    - Hej Natt – przytulił mnie – poznaj Taylor
W drzwiach ukazała się szczupła blondynka.
    - Witaj. To ty jesteś córką Andrea.?
    - Tia. - mruknęłam
    - Miło mi cię poznać. - wyciągnęła do mnie rękę – Nazywam się Taylor Swift.
    - Tato, wiesz, ja muszę coś załatwić. Wrócę późno. - powiedziałam do ojca i poszłam do pokoju po torebkę.
Będąc już w pokoju, sięgnęłam po torebkę i odwróciłam się. Zobaczyłam Tay :
    - Słuchaj, ja jestem z twoim ojcem. Tobie to się może nie podobać, ale wymagam od ciebie szacunku... - niebezpiecznie zbliżała się do mnie – Jeszcze raz zachowasz się tak przy Andre, to popamiętasz mnie. Rozumiesz.? - złapała mnie za szyję i przycisnęła do ściany.
    - Mhmm. - przestraszyłam się
    - Mam nadzieję – puściła mnie i wyszła z pokoju.
Byłam wstrząśnięta. Nie lubiłam Taylor, dlatego ją tak potraktowałam. Musiałam teraz udawać, że ją lubię, bo inaczej nie będę mogła spać spokojnie we własnym domu.?? No coś tu jest nie halo. Wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Zadzwoniłam do Vicki:
    - Gadaj co wiesz o Taylor Swift.! - 'miło' zaczęłam rozmowę
    - No, miała kilka chłopaków o których pisze piosenki...
    - Dobra, już mi nie mów.
    - A co się stało.?
    - Mój kochany ojciec z nią jest.
    - Serioo.??
    - No.
    - To teraz jesteś fejmsem. - zaśmiała się
    - Mhmm, ta jasne. Ja się do niej nie przyznaje.
    - Natt, sorki, muszę kończyć.
    - No dobra. Pa
Spojrzałam na ekran telefonu i zobaczyłam kilka nieodebranych telefonów od Niall'a. Natychmiast oddzwoniłam do niego.
    - Czemu nie odbierałaś.? - zdenerwował się Horan
    - Przepraszam, gadałam z Vick. A co chciałeś.?
    - Przyjdź do nas na godzinę.
    - No ok. To do zobaczenia. - rozłączyłam się
Miałam jeszcze trochę czasu, więc poszłam do pobliskiej kawiarni na jakieś ciastko. Siedziałam przy stoliku konsumując tiramisu. Podczas tej czynności pisałam sobie trochę z Clausem. W pewnym momencie do mojego stoliku podszedł wysoki brunet.
    - Mogę się dosiąść.? - spytał
    - Pewnie.
    - Jestem Tom. - przedstawił się
    - A ja Natalie. Przepraszam, ale umówiłam się.
    - Narka.
Wstałam i wyszłam z kawiarni. Za 10 minut powinnam być u chłopców, więc przyśpieszyłam kroku. Stanęłam przed drzwiami i zapukałam. Otworzył mi Liam
    - Wejdź. - powiedział
Wykonałam rozkaz Payna, który po chwili zakrył mi oczy swoimi dłońmi
    - Co ty robisz.? - spytałam
    - Zaraz się dowiesz.
Prowadził mnie dość długo, bo szliśmy bardzo niezdarnie. Kiedy byliśmy jednak na miejscu, pozwolił moim oczom ujrzeć ten piękny widok. Pięknie zastawiony stół, przy którym siedział blondyn z gitarą.
    - Co tut... - nie dokończyłam, bo on zaczął śpiewać piosenki, której dotychczas nie słyczałam
` (...)
One touch and I was a believer
Every kiss it gets a little sweeter
(...) `
Po odśpiewaniu pięknej piosenki, wstał, odłożył gitarę i pocałował mnie namiętnie.
    - Podobało się.? - spytał
    - Pewnie, że podobało. - przytuliłam go – Co to za piosenka.?
    - `They Don't Know About As`. Louis i Harry ją napisali. Bardzo mi się spodobała i postanowiłem ci ją zaśpiewać. - zarumienił się.- Ugotowałem dla nas obiad. - wskazał na stół
    - Nie trzeba było.
    - Trzeba. Powinienem cię utuczyć, bo sama skóra i kości. - zaśmiał się
    - Serio.?? - spojrzałam się na swój brzuch
    - Jesteś idealna. - musnął moje usta
Siedliśmy przy stole i zjedliśmy przepyszny obiad. Po skończonym posiłku obejrzeliśmy jakieś romasidło. Musiałam wracać do pani Taylor. Wyżaliłabym się Niall'owi, ale nie mogłam. Coś hamowało mnie od środka. Horan odwiózł mnie do domu. Weszłam do mieszkania z nadzieją, że Tay mnie nie zobaczy, ale nie udało mi się.
    - Może zjesz z nami kolację.? - spytał tata
    - Nie jestem głodna. Jadłam z Niallem kolacje.
    - Z kim.? - zdziwił się ojciec
    - To kolega Harrego i Louisa z One Direction, noo...
    - Aha. - kiwnął Andre
    - Jedziesz ze mną jutro do Centrum.? - spytała pani Taylor
    - Mogę pojechać.
    - To dobrze. A teraz idź na górę spać. - te słowa wywołały u mnie wstręt
Posłuchałam się Swift, tylko dlatego, że byłam padnięta. Założyłam na siebie piżamkę i dla pewności zamknęłam drzwi na klucz. Wysłałam jeszcze kilka smsów do Clausa i jednego do Niall'a o treści :
` Dziękuje. To było piękne. Kocham cię. xx`
Telefon podłączyłam do ładowarki i ułożyłam się na łóżku. Długo nie mogłam spać. Dopiero ok. 1.00 w nocy usnęłam.


To ostatni rozdział opisujący Natalie i Niall'a. Nie wiem czy niestety, czy też stety.
I mam takie pytanie:
~Chcecie rozdział +18 .?
Bo nwm czy pisać czy nie. Pasuje mi do planu, tylko nwm czy chcecie ;//


piątek, 15 marca 2013

Rozdział 17


Obudziłam się wczesnym popołudniem ze strasznym bólem głowy. Może i nie wypiłam za dużo, ale i tez nie za mało. Zeszłam na dół i zastałam tam wypoczętych chłopców. Mówiąc chłopców mam na myśli Louisa i Harrego. Natomiast Niall i Liam byli bardzo nie wyraźni.
    - Natalie, mogę cię na słówko.? - zapytał tajemniczo Hazz
    - Mhmm. - wymamrotałam
Wyszliśmy z salonu do kuchni, gdzie zostałam bardzo boleśnie skarcona przez Stylesa.
    - Dlaczego ty mu kurwa wybaczyłaś.?
    - To był mój najlepszy przyjaciel...
    - Najlepszy przyjaciel, który cię zgwałcił. Czy ja zgwałciłem kiedyś swojego przyjaciela.??
    - No, tak.?
    - Dobra, nie licząc Louisa.
    - Ale Harreh, on jest taki tylko pod wpływem alkoholu. Poza tym w sobotę wraca już do Irlandii.
    - Jak to.?? - wparował Niall
''Kurwa, on to słyszał.'' - pomyślałam. Byłam strasznie zła na Harrego. Pobiegłam do pokoju i zaczęłam ryczeć. Przecież już miało być dobrze. Już miało się ułożyć.
    - Możesz mi o tym opowiedzieć.? - usłyszałam głos Niall'a
    - Kiedy mieszkałam jeszcze w Irlandii, Claus i Ja byliśmy razem – otarłam łzy – Kiedyś po imprezie, zaproponował, że mnie odwiezie. Kiedy byliśmy już pod moim domem, powiedział, że musi się załatwić, więc go wpuściłam. Kiedy weszliśmy, on się na mnie rzucił i ... - rozbeczałam się. - to był koszmar, który od dawna mi się śni. Przeprowadziłam się tutaj. Myślałam, że to wszystko nie wróci, ale ale jednak. Kiedy raz Harry u mnie nocował. Musiał iść na spotkanie i zostałam sama. Wtedy do drzwi zadzwonił Claus. Pobił mnie. To nie byli te łobuzy o których ci tak zmyślałam. Znowu to zrobił. Znowu dotkliwie mnie zranił. Podczas tych napadów był pod wpływem alkoholu. Jego ojciec również był nałogowym alkoholikiem i jedno piwo robiło z niego złego człowieka. Postanowiłam mu wybaczyć, bo zawsze pomagał mi. Wiedział o mnie wszystko. Jest najlepszym przyjacielem jakiego można sobie wyobrazić. Tylko, że nikt nie może mnie zrozumieć... - nie dokończyłam, bo blondyn zamknął moje usta w namiętnym pocałunku. Nie powiem, podobało mi się. Ale chwileczka.... Tak samo miałam z Harrym.
    - Niall.? - przerwałam
    - Tak.?
    - Czy ty jesteś... emm... no gejem.?
    - Nie no. Skąd taki pomysł.
    - Nie tak tylko chciałam się upewnić – dokończyłam czynność, którą przerwałam
    - Kocham Cię. - powiedział nieśmiało
Nie odpowiedziałam. Uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam go. Dopiero teraz zauważyłam stojącego w drzwiach Stylesa.
    - Wypierniczaj Harry.! - krzyknęłam
Przestraszony brunet wybiegł z pokoju w trybie natychmiastowym.
    - Komu powie pierwszemu.? - spytałam
    - Myślę, że Louisowi. - zaśmiał się
    - Chodź sprawdzimy. - chwyciłam go za rękę i oboje wyszliśmy z pokoju.
Kiedy tylko ukazaliśmy się chłopakom:
    - Jak wy razem ładnie wyglądacie. - powiedział Liam
    - Hahaha, jednak Liamowi – odezwałam się do Horana
W tym momencie do domu wszedł Zayn. Kiedy poszłam go przywitać, zauważyłam, że jest cały zaryczany.
    - Co się stało.?
    - Perrie. Ona. Mnie, rzuciła.
    - Dlaczego.?
    - Znalazła sobie innego. - rzucił na ziemię torbę i wszedł do środka.
    - Wszystko będzie dobrze. Widocznie nie była dla ciebie stworzona.
    - Tylko szkoda, że ona kilka dni temu mówiła, że mnie kocha, że za mną tęskni. Czyli kłamała.? - spojrzał się na mnie swoimi brązowymi, zaszklonymi oczami
    - Nie wiem tego. Być może zakochała się kilka dni temu, może miesiąc. Malik, weź się w garść. Nie możesz rozpaczać z byle jakiej laski. Ona po prostu nie docenia tego co ma.
    - Tak myślisz.?
    - Mhmm. Uwierz, ludzie przeżyli gorsze rzeczy i nie przeżywają aż tak.
    - Dziękuje
    - Nie masz za co. Kiedyś mi się odwdzięczysz. Dobra, ja lecę do domu. Jutro przyjeżdża mój ojciec i muszę ogarnąć dom. - rzuciłam kierując się do pokoju Harrego.
Spakowałam swoje rzeczy i zeszłam na dół by pożegnać się z chłopcami.
    -Nie martw się. Wszystko będzie dobrze – szepnęłam na ucho Mulatowi, kiedy żegnałam się z nim
    - Emm.. Natt, ja cię odprowadzę. - powiedział niezręcznie Niall
    - Jak chcesz.?
    - Pewnie, że chce. Daj mi tą torbę. - zabrał mi ową torebkę i ruszył otworzyć mi drzwi.
Nie spodziewałam się tego po nim. No ale co miałam zrobić. Szliśmy tak razem i gadaliśmy o różnych rzeczach. Kiedy byliśmy już pod moim domem, kiedy już miałam iść, on złapał mnie za rękę i powiedział słowa, których nigdy nie zapomnę:
    - Jesteś moim ideałem, którego szukałem przez całe swoje życie. Pragnę byśmy byli razem.
    - Ja też. - uśmiechnęłam się i pocałowałam czule chłopaka.
Z bananem na ustach odwróciłam się i wróciłam do domu. Jaki tam był bajzel. Ogarnęłam to w 4 godziny. Zmęczona poszłam do sąsiadki odebrać Look'a, którym opiekowała się podczas mojej nieobecności. Kiedy nakarmiłam kotka postanowiłam wziąć prysznic. Czysta wskoczyłam w piżamkę, wzięłam laptopa i odpaliłam twittera. Było kilka wiadomości o Hatalie, ale nawet ich nie czytałam. Pojawił się tylko wpis Niall'a:
''Dziękuje @NatalieH_ Pamiętaj o tym co ci mówiłem. xx''
Na co ja:
''@NiallOfficial Pamiętam i mam nadzieję, że nigdy nie zapomnę ; )''
Co z tego, że polecą hejty. To sprawa moja i Niall'a.
Odłożyłam komputer i usnęłam.


Już nawet nie patrzę na komentarze, tylko piszę puki mam natchnienie.
Teraz będą same wesołe, bo jestem taka szczęśliwa. Wszystko się ułożyło.. Yey. A myślałam, że będzie jeszcze gorzej. Szkoda jeszcze, że mnie tak wkurwia -,- Ok. Nie przynudzam xd
Boszee, jak ja ich kocham. Najbardziej na świecie <333


Rozdział 16


    - Wejdźcie – zaproponowałam – zanim chłopcy się zbiorą to trochę upłynie
    - Jacy chłopcy.? - zdziwiła się Ally
    - No Harry, Niall, Liam i Louis. - wyjaśniłam
    - To ty, znasz... Oni... Tuu.. Idą z nami...A Zayn.. Ale jak too.?? - dziwiła się
    - No znam. Poznał mnie z nimi Harry, którego spotkałam w parku. Ja chwilowo mieszkam z nimi, bo nie lubię być sama w domu. Zayn pojechał do Perrie na ten weekend i wróci jutro.
    - Ojej, ale super. - uśmiechnęła się szeroko blondynka
Po ok. 20 minutach chłopcy byli gotowi. Poznali się z przyjaciółką Vicki. W luźnej atmosferze wyruszyliśmy do baru. Ja, Ally i Vicki siedziałyśmy przy osobnym stoliku i popijając drinki dużo gadałyśmy. Dowiedziałam się, że Vick ma na oku pewnego chłopca o imieniu Tom. Postanowiłam jej pomóc w odnalezieniu szczęścia. Podczas naszej bardzo ciekawej rozmowy podszedł do mnie Liam i poprosił na słówko.
    - Co tam.? - spytałam
    - Może i nie powinienem ci tego mówić, ale taki z niego tchórz...
    - No mów.
    - ... wtedy, kiedy zostałem sam z Niallem on zaczął mi dużo opowiadać o swoich uczuciach. No i z tego co mi mówił zrozumiałem tylko słowa:
    ''Natalie, to dziewczyna o jakiej marzyłem. Szkoda tylko, że nie mogę jej tego powiedzieć''. Rozumiesz pewnie o co mi chodzi.??
    - Ale jak to.? JA.?!? - nie mogłam uwierzyć
    - A zna inną Natalie z Irlandii, która lubi gotować.??
    - No wątpliwe. Ale czemu on mi tego nie powie.??
    - No przecież mówię, że się wstydzi.!
    - Mhm.. W takim razie to ja to załatwię. - machnęłam ręką w stronę Payne i pokierowałam się w stronę stolika, przy którym siedział blondyn.
    - Hej Niall, co tam.? - spytałam
Chłopak spojrzał się na mnie, zarumienił i rzekł:
    - Dobrze. A u ciebie.?
    - Też ok. Może chodź do baru. Napijemy się czegoś mocniejszego.
    - Przecież ty masz dopiero 16 lat.
    - Za tydzień 17. No chodź... - złapałam go za rękę, a chłopak od razu wymiękł
    - Za tydzień.?? - spytał gdy podchodziliśmy już do baru
    - Mhmm... 18 lipca.
    - A co byś chciała dostać.??
    - Chciałabym, żeby ktoś wyznał mi swoje uczucie – spojrzałam uroczo na Horana
Chłopak nic nie odpowiedział. Jego policzka zarumieniły się. Ja złożyłam zamówienie u barmana. Widziałam jak nerwowo bawił się swoimi rękami. Może przełamie swój strach.
    - Natalie.? - przerwał moje przemyślenia
    - Tak.?
    - Bo wiesz. Ostatnio... - zaczął
    - Co wy tutaj robicie.? Na parkiet.! - przerwał nam rozmowę Harry
    - Harreh, czy ja wyglądam na taką co lubi tańczyć.??
    - Nie, to nie. Ja idę już z Louisem do domu.
    - To my wrócimy za jakąś godzinę. Mam nadzieję, że do tej pory skończycie się bzykać. - zaśmiałam się
    - No dobra. - wzdychnął ciężko Styles i zostawił nas w spokoju
    - No, co chciałeś powiedzieć.? - zwróciłam się do Niallera
    - Nie, już nie ważne. - sięgnął po piwo, które wypił duszkiem.
Zrezygnowana opuściłam go i wróciłam do dziewczyn. Usiadłam obok Ally, położyłam ręce na stole, na rękach ułożyłam głowę i zaczęłam myśleć. Wyglądało to jakbym płakała, więc dziewczyny zaczęły się mnie wypytywać. ''Co się stało.? Czemu płaczesz.?'' - wciąż słyszałam pierwsze słowa, które wypowiedział do mnie Hazz. Może on nie był moim wielkim zauroczeniem, ale wszystko tak jakby wróciło. Ten cały teatrzyk. Tęskniłam za tym. Nagle poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Nie, nie była to ani Ally, ani Vicki. Kiedy podniosłam głowę ujrzałam Clausa.
    - Co się stało.? - spytał
    - Nie nic. Po prostu myślę... Zaraz, zaraz. Jak ty w ogóle śmiesz się do mnie zbliżać....
    - Przyszedłem się napić czegoś i zauważyłem cię. Chciałem cię przeprosić. Tak mnie koledzy nakręcili. Mówili, że jesteś z tym pedałem. Przecież to twoja sprawa z kim się spotykasz.
    - Ale z nim nie jestem.
    - Przepraszam Cię z całego serca. Wybacz mi. To wszystko przez ten alkohol. On nade mną góruje.
    - A co ty w ogóle robisz w Anglii.?
    - Nasza drużyna ma tutaj turnieje i wyjechaliśmy z Irlandii. Za tydzień wracamy.
    - Claus. Powiedzmy, że ci wybaczę. I tak nie widzę szans na to byśmy wrócili do siebie.
    - Wiem. Ja po prostu nie chciałem stracić z tobą kontaktu. Zawsze byliśmy dla siebie oparciem.
    - Ja też nigdy tego nie chciałam.
    - Więc mi wybaczasz.? - spytał blondyn
    - Pewnie. Ale, jak wyjedziesz masz do mnie dzwonić i mówić jak ci idzie na turnieju.
    - O FUCK.! Turniej za 2 tygodnie.! Zapomniałem.
    - No widzisz. Co ty być beze mnie zrobił.
    - Dziękuje. - przytulił mnie
    - Ekhem.. - usłyszałam głos Nialla – idziemy już.?
    - No spoko.
Pożegnałam się z dziewczynami i z Clausem, i wraz z Horanem i Liamem wróciliśmy do domu.
    - Kto to był.? - zaczął Niall
    - No ten... Mój były.
    - Ten który cię zdradził.? - spytał Liam
    - Nio.
    - Czemu mu wybaczyłaś.? - zdziwił się Horan
    - Byliśmy zbyt dobrymi przyjaciółmi. - zakończyłam rozmowę, ponieważ byliśmy już w domu.
Byłam bardzo zmęczona. Zrzuciłam się na łóżko niczym się nie przejmując i usnęłam.


Tak bez komentarzy.?? No wiecie.?? Zawiodłam się na was. Ja się staram jak najczęściej pisać a tu co.?
Jak sobie tak ostatnio liczyłam to wyjdzie ok. 70 rozdziałów xdd
No może trochę mniej ;//
Ale sweet Louis ze sweet pieskiem *_______________*


środa, 13 marca 2013

Rozdział 15


Nie pospałam sobie za długo, bo mądry Harry mnie obudził:
    - Jak długo tu jesteś.?
    - Wystarczająco. - uśmiechnęłam się, a Styles zrobił się czerwony jak burak. - a teraz wybacz, idę się położyć.
    - To dobranoc. I dzięki za posprzątanie.
    - Spoko.
Zdziwiło mnie trochę to, że po takim upojnym stosunku Hazz nie poszedł spać. Dlatego jeszcze spytałam:
    - Wszystko dobrze.?
    - Tak, tak. Dobrze. Idź już spać.
Posłusznie pokierowałam się do sypialni Harrego gdzie odpłynęłam w głęboki sen.
Nazajutrz wstałam o 13.00. Mogłam sobie na to pozwolić, bo był weekend. Zeszłam na dół i ujrzałam moje gołąbeczki, Liama i Nialla.
    - Heej.! - pocałowałam każdego w policzek
    - Słyszałaś wczoraj wszystko.?? - spytał poddenerwowany Tomlinson
    - Wystarczająco dużo.
    - Widzisz, mówiłem. Kurcze no, jaki zbok. Gorszy ode mnie. - oburzył się Harry
    - Uspokój się Kotku. - pogłaskał go po głowie Lou
    - Trzeba było uważać, lub zamknąć drzwi kretyni.! - rzuciłam i zniknęłam za drzwiami kuchni
Z lodówki wyjęłam mleko, z szafki miskę i z półki płatki. Po skończonym śniadaniu usiadłam na kanapie obok Liama.
    - Co dzisiaj robimy.?? - spytał Horan
    - Nie wiem. - pokręcił głową Harry
    - Ja też – przytaknął Boo Bear
    - Ja mam pomysł. Może wyskoczymy gdzieś do baru czy coś.? - zaproponował Liam
Wszyscy zgodzili się z tym pomysłem.
    - A zjemy coś przed wyjściem.? - spytał nie kto inny niż Niall, który spojrzał się na mnie błagalnym wzrokiem.
    - No dobra, tylko się ubiorę – wolnym krokiem poszłam na górę.
Założyłam rurki i białą koszulę. Gotowa zeszłam by coś upichcić. Ugotowałam pomidorówkę. W Anglii rzadko się ją jadało. W sumie danie to pochodziło z Polski, ale w Irlandii też się przyjęła.
    - Jakie to pyszne – zachwalał Horan
    - Co to za zupa. Nigdy takiej nie jadłem. - dopytywał się Li
    - Pomidorowa. - uśmiechnęłam się - Ja idę do domu po jakieś ciuchy.
    - Uważaj na siebie.! - krzyknął Styles, po czym podskoczył. Prawdopodobne Louis kopnął go pod stołem, ale nie wnikam.
    Spacerkiem więc udałam się na Queensley. Byłam już na miejscu, stanęłam przed szafą. Wyjęłam czarną sukienkę, czerwoną marynarkę i czerwone Conversy. Ciuchy spakowałam do torby. Z szafki wyjęłam jeszcze trochę biżuterii m.in. bransoletkę Charms i naszyjnik z sówką. Spakowana wróciłam do domu chłopców.
    - A mogę zaprosić Vicki.? - spytałam rzucając torbę
    - Pewnie – odezwał się Tomm
    - Ok. To ja do niej zadzwonię. - wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam jej numer.
    - Hej, Vick. Idziesz z nami na imprezę.? - skierowałam się do słuchawki telefonu
    - Aktualnie jestem z przyjaciółką. Czy ona też może...
    - Oczywiście. To bądźcie u nas po 17.00
    - Ok. Pa – rzuciła i się rozłączyła
    - Przyjdzie – krzyknęłam odkładając telefon na stół. - idę wziąć prysznic – oznajmiłam
Kiedy weszłam do łazienki zauważyłam, że nie ma tam zamka.
    - Czemu w łazience nie ma zamka.?? - spytałam chłopców
    - A po co nam. W tym domu jesteśmy przeważnie sami więc po co nam zamki – uświadomił mi Tomilnson
    - Chodź, pokażę ci coś – w końcu odezwał się Liam
Wyjął z komody łańcuch i kłódkę.
    - Czasem chłopaki mi dokuczają i robią zdjęcia jak się myję. Ja biorę to ''zamykam'' drzwi. - podarował łańcuch i kłódkę
    - Dzięki. - posłałam mu szczery uśmiech
Rzeczywiście, patent podziałał. Czysta i odziana w ręcznik wyszłam z łazienki by oddać Liamowi narzędzia. Ja natomiast wróciłam do pomieszczenia w którym byłam chwilę temu i wysuszyłam sobie włosy, które potem lekko pokręciłam przy końcu. Z suchym łbem udałam się do salonu po torbę z ciuchami. W owym pokoju nikogo nie było, więc pewnie poszli się szykować. Zapukałam do pokoju Stylesa, żeby nie popełnić tego samego błędu co kilka dni temu. Był tam i wybierał ciuchy.
    - Co założyć.?
    - To.! - wskazałam na ciemne jeansy i koszulę w kratkę.
    - Ok, dzięki. - wziął ciuchy i wyszedł z pokoju.
Ja przekręciłam zamek i zaczęłam ubierać się. Odziana pomalowałam się. Gotowa zeszłam na dół i czekałam na chłopców. Dochodziła 17.00. Za niedługo przyjdą dziewczyny. Poganiałam chłopców, ale bez efektów. Wlekli się i to strasznie... Nagle dzwonek. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Vicki i jej koleżankę. Szczupła blondynka z pięknym uśmiechem
    - Jestem Ally. - podałam mi rękę nieznajoma
    - Natalie. - uścisnęłam jej dłoń


A więc taak...
Pojawia się tutaj nowa postać. A mianowicie Ally. Wczoraj usłyszałam dużo miłych słów od Olki na temat mojego bloga, więc postanowiłam ją dodać do mojego opowiadania.
W poprzednim rozdziale napisałam nazwę jakiejś Londyńskiej restauracji w której miał randkę Larry. Wczoraj Wera mówi mi, że Louis i Harry byli w jakiejś restauracji. Ja taka podjarana, bo nazwa była podobna do tej co ja napisałam, ale to jednak nie prawda ;((
Ale w pewnym sensie Jestę Jasnowidzę xd bo przewidziałam randkę :DD
Dziękuje za 1 komentarz -,-


poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 14


Rankiem zostałam obudzona przez Harrego, który szykował sobie ubranie na dzisiejszy wieczór.
- To jest dobre – odezwałam się
- Ojej. Przepraszam, że cię obudziłem. Serio.? Tak, klasycznie.?
- Taki Harry Styles jest najlepszy – puściłam mu oczko.
- No to założymy to. - powiedział sam do siebie – my teraz jedziemy na nagrania. Mam nadzieję, że przypilnujesz domu.?
- Oczywiście. Warto by wziąć się za sprzątanie, bo ten dom do najczystszych nie należy.
- Nie musisz.
- Muszę, muszę. A teraz wyjdź bo chcę się ubrać.
Chłopak posłusznie wyszedł. Ubrałam shorty i dużą, starą koszulkę piłkarską z moim imieniem. Kiedy byłam już ubrana zeszłam na dół. Nikogo tam nie było. Więc zostałam sama. Wróciłam na górę, tym razem pokierowałam  się do łazienki. Rozczesałam moje niesforne włosy i upięłam w luźnego koka. Postanowiłam doładować akumulatorki. Zjadłam kilka kanapek i serek homogenizowany. Po skończonym śniadaniu wzięłam się za sprzątanie. Pierw zebrałam wszystkie ciuchy, które były porozrzucane po całym domu. Po włączeniu pralki wzięłam do ręki odkurzacz. Po tym jak odłożyłam urządzenie zadzwonił mój telefon.
- Halo.? - odebrałam
- Natalie, za pół godziny w ''Raison D'etre''. Załatwiłam, że zamknął restaurację na kolację Hazzy i Lou.
- Ok. Już się zbieram. - wcisnęłam czerwoną słuchawkę
Pobiegłam na górę i rozmyślałam co założyć. Postawiłam na niebieską sukienkę i czarne baleriny. Przebrana poszłam się umalować i uczesać. Gotowa chwyciłam za torebkę i wyszłam z domu. Kiedy byłam już na miejscu, zastałam zdenerwowaną Vick.
- Sorki za spóźnienie.
- No ok. Właściciel mówi, że musimy coś podpisać i ułożyć MENU.
- No to chodź.
*Po załatwieniu wszystkiego*
- Więc idź teraz do domu i masz zatrzymać Louisa. Proszę nie schrzań tego. Ja będę tu czekać na Harrego. - przypominała mi koleżanka
- Ok. To ja lecę. Zaraz przyjadą chłopcy. Zayn jedzie do Perrie, a Niall z Liamem coś już zaplanowali, tak więc spoko. 
- No dobra, dobra. Leć już. - pośpieszałam mnie
Kiedy byłam już w domu jeszcze nikogo nie było. Sprawdziłam jeszcze raz jaki strój wybrał Styles. Beżowy T-shirt, czarna marynarka i brązowe spodnie. Wspaniale. Puki jeszcze nikogo nie było wkradłam się do pokoju Tomma. On także naszykował sobie ciuchy. Jeansy, kolorowy T-Shirt i czarną bluzę. Nie mogłam mu pozwolić, żeby się tak pokazał. Schowałam owe ubranie. Otworzyłam jego szafę. Wyjęłam biały sweterek z paski i niebieskie rurki. Odłożyłam wybrane przeze mnie ubranie na łóżku i szybko ewakuowałam się z tam tąd. W samą porę. Akurat przyszli chłopcy, znaczy oprócz Zayna, który od razu po nagraniu pojechał do Edwards. Harry był niezły. Wbiegł szybko na górę, i po chwili wrócił przebrany. Oznajmił, że wychodzi i wybiegł z domu. Wszyscy z niego laliśmy. Także po niedługim czasie Louis postanowił się przebrać. Nie przyczepił się do tego, że grzebałam przy jego garderobie. Wręcz przeciwnie, podziękował mi za dobór ubrań. Dostałam sms'a od Vicki, żebym zatrzymała Tomlinsona jeszcze przez kilkanaście minut.
- Louis, może ułożę ci włosy.? - zaproponowałam
- No dobrze. - odparł spoglądając nerwowo na zegarek
- Nie bój się, ni spóźnisz się. Ona też nie jest wcale punktualna.
Przez ponad 15 minut próbowałam okiełznać jego czekoladowe włosy. W końcu osiągnęłam upragniony efekt. Tomm powiedział, że zrobiłam to lepiej od stylistki. Przytulił mnie po czym wyszedł z domu. Poczekałam chwilkę, pożegnałam się z Liamem i Niallem, i wyszłam. Pokierowałam się drogą na skróty więc byłam kilka minut przed Lou. Wszystko było perfekcyjne. Na sali nie było nikogo. 
- Haloo.? - wołałam
- Louis już jedzie.? - wyszedł z kuchni Harry
- Za chwilkę tu będzie.
- Chodź – wziął mnie za rękę i zaprowadził do kuchni, gdzie zastałam Vicki – macie tu siedzieć i się nie wychylać – prawił Styles
- Dobra, już, wiemy. Teraz idź tam i czekaj na Louisa. - uspokoiłam go
Posłusznie wykonał mój rozkaz. Długo nie musiał czekać na Tomma. Był bardzo zdziwiony gdy nie ujrzał tam Vick, tylko Harrego. Gadali, dłuuuugo gadali. Nie wiem o czym bo nie słyszałam. Widziałyśmy ich tylko przez okienko w drzwiach kuchni. Pod koniec ich spotkania, pocałowali się. Wraz z Vicki strasznie się tym jarałyśmy. Kiedy chłopcy wyszli z restauracji, udałyśmy się do właściciela, zapłacić za kolację, po czym rozeszłyśmy się. Wchodząc do domu usłyszałam dzikie odgłosy z góry. Tak, tak, dobrze myślicie. Nasze gołąbeczki kochały się na pięterku. Nie mogłam im przerwać. Usiałam więc przed telewizorem i usnęłam.

----------------------------------------------------------------------

Miałam wstawić wczoraj rozdział, ale no nie chciało mi się ;p
Jeśli nie jesteś Larry Shippers to lepiej żebyś tego nie czytał/a. Teraz dopiero wątki Stylinsona się zaczną, gwarantuję ;)


sobota, 9 marca 2013

Rozdział 13


Zastałam Vick i Louisa śpiących w swoich objęciach. Nie ukrywam, w oku zakręciła mi się łza. W końcu to zabolało mojego chłop... przyjaciela. Nie wiedziałam co robić. Założyłam buty i wybiegłam na dwór sprawdzić, gdzie podział się Harry. Błądziłam po Londynie. Nigdzie nie mogłam znaleźć Loczka. Zmęczona poszukiwaniami, usiadłam na ławeczce w parku. Skulona siedziałam i próbowałam sobie to wszystko poukładać. To co robiłam dla tego chłopaka było warte Nobla. Dlaczego, spytacie. Pomagam mu, kiedy ja sama potrzebuje wsparcia. Przecież wczorajsze wydarzenie nie przeszło w niepamięć. Moje przemyślenia przerwał telefon. Był to mój ojciec.
    - Jak sobie radzisz córcia.? - spytał Andre
    - Dobrze. A jak tam w stanach.?
    - Też dobrze. Spotkałem tutaj super dziewczynę. Właśnie dlatego zostałem trochę dużej. Ona przyjedzie ze mną w poniedziałek do Londynu, więc spodziewaj się nas.
    - Ojej, dobrze.
    - Natalie.?
    - Tak.?
    - Czy ty jesteś z tym Harrym.?
    - Nie, no coś ty. A co.? Każą ci o tym napisać.?
    - Niestety. Ale napiszę prawdę. Nie musisz się o to martwić. Muszę kończyć. Baw się dobrze tylko nie szalej bardzo.
    - Oj, no dobrze. Papa.
Rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni. Siedziałam tak jeszcze kilkanaście minut. Zrobiło się ciemno. Czas wracać. Liczyłam na to, że i Styles wrócił. Ruszyłam więc do domu, w którym tymczasowo mieszkałam. Gdy tylko ukazałam się w domu zostałam zaatakowana pytaniami. Ja tylko machnęłam ręką i poszłam do pokoju Harrego. Odetchnęłam z ulgą, gdy go tam ujrzałam.
    - Dlaczego powiedziałaś, że między nimi nic nie zajdzie.?
    - Ja też byłam w wielkim szoku – zajęłam miejsce obok chłopaka – pogadam z nią, ok.?
    - Nie wiem czy to coś zmieni. On się na nią tak patrzy – zacisnął wargi chłopak
    - Poczekaj – klepnęłam go w ramię i pokierowałam się do pokoju Tomlinsona, gdzie Vicki z nim spała. Obudziłam koleżankę i po cichu wyszłyśmy z pomieszczenia
    - Co się stało.? - spytała zaspana
    - Jest problem. Podobasz się Louisowi.
    - PROBLEM.?! Ty to nazywasz problemem.?
    - Tak. Wiesz może kto to Larry Stylinson.?
    - No i co z tego. No nie.? Oni, razem.?
    - Byli. Ale Harry chciał to wszystko odbudować, ale pojawiłaś się ty i jest zazdrosny.
    - Nie chciałam mu robić przykrości.
    - Za późno. Siedzi w pokoju i użala się nad sobą.
    - Jak ja mogłam coś takiego zrobić. Nawet przez myśl nie przeszło mi to co mógł poczuć Styles. A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze.? Jestem shipperką Larrego.
    - Uff.. - odetchnęłam – Czyli, mogłabyś zrezygnować z Louisa.?
    - Dla Larrego wszystko.!
Przytuliłam ją. Mogła spełnić swoje marzenie i być z Tommem, ale nie. Zrobiła coś dla nas wszystkich. Pierwsze co udałyśmy się do Hazzy.
    - Przepraszam cię Harry, nie wiedziałam, że tak bardzo cierpisz. Chciałabym ci jakoś pomóc – zaczęła przyjaciółka
    - Niby jak – burknął chłopak
    - Normalnie. Kolacja.? Jutro.? Ty i Louis.? Co ty na to.?
    - Serio.? Załatwisz to.?
    - Pewnie.
    - Dzięki – przytulił ją, na co ja lekko zakaszlałam
    - Natalie.? A Harry nie będzie zły, że nocujesz u One Direction.?
    - Jaki Harry.? - spytał zdziwiony Loczek
    - No jej chłopak. Harry Styczeń. - poinformowała Vicki
    - Yyy... rozeszliśmy się. - zakończyliśmy rozmowę
Chciałam coś zjeść. Więc całą trójką zeszliśmy na dół. Po drodze Harry zaczepił mnie.
    - Styczeń.? Serio.?
Zachichotałam. Może i powinnam powiedzieć Vicki prawdę, ale skoro już po wszystkim, to po co wspominać.? W salonie już nikogo nie było. ''Dzieci poszły spać'' – jak to ujęła Vick.
Naszykowaliśmy talerz kanapek, których po chwili nie było. Podczas posiłku przyjaciółka dostała sms'a od rodziców, w którym kazali jej wracać do domu. Dokończyliśmy posiłek i obmówiliśmy plan na jutro. Ja z Vick szykujemy jutro kolację dla niej i Louisa, która jednak będzie dla niego i Hazzy. Kiedy chłopcy wrócą z nagrań, Harry pojedzie na wyznaczone miejsce i będzie czekał na Tomma. Ja mam zatrzymać Louisa w domu, jak najdłużej się da. Kiedy wszystko było już jasne, przyjaciółka opuściła dom chłopców.
Po zaciętej kłótni z Stylesem, poszłam się wykąpać. Jako, że łóżko Louisa, w którym miał spać Hazz, było zajęte, przyjaciel poszedł spać do Liama. Ja natomiast wróciłam tam gdzie miałam swój kąt – pokój Loczka. Ułożyłam się wygodnie na łóżeczku i nie wiem kiedy usnęłam


Miło mi, że liczba odwiedzin rośnie. Szkoda tylko, że nie liczba komentarzy ;(
Następny postaram się dodać jutro :)
Zakochałam się w tym zdjęciu. *.............*