Nie pospałam sobie za długo, bo mądry
Harry mnie obudził:
- Jak długo tu jesteś.?
- Wystarczająco. - uśmiechnęłam
się, a Styles zrobił się czerwony jak burak. - a teraz wybacz,
idę się położyć.
- To dobranoc. I dzięki za
posprzątanie.
- Spoko.
Zdziwiło mnie trochę to, że po takim
upojnym stosunku Hazz nie poszedł spać. Dlatego jeszcze spytałam:
- Wszystko dobrze.?
- Tak, tak. Dobrze. Idź już spać.
Posłusznie pokierowałam się do
sypialni Harrego gdzie odpłynęłam w głęboki sen.
Nazajutrz wstałam o 13.00. Mogłam
sobie na to pozwolić, bo był weekend. Zeszłam na dół i
ujrzałam moje gołąbeczki, Liama i Nialla.
- Heej.! - pocałowałam każdego w
policzek
- Słyszałaś wczoraj wszystko.?? -
spytał poddenerwowany Tomlinson
- Wystarczająco dużo.
- Widzisz, mówiłem. Kurcze no,
jaki zbok. Gorszy ode mnie. - oburzył się Harry
- Uspokój się Kotku. -
pogłaskał go po głowie Lou
- Trzeba było uważać, lub zamknąć
drzwi kretyni.! - rzuciłam i zniknęłam za drzwiami kuchni
Z lodówki wyjęłam mleko, z
szafki miskę i z półki płatki. Po skończonym śniadaniu
usiadłam na kanapie obok Liama.
- Co dzisiaj robimy.?? - spytał Horan
- Nie wiem. - pokręcił głową Harry
- Ja też – przytaknął Boo Bear
- Ja mam pomysł. Może wyskoczymy
gdzieś do baru czy coś.? - zaproponował Liam
Wszyscy zgodzili się z tym pomysłem.
- A zjemy coś przed wyjściem.? -
spytał nie kto inny niż Niall, który spojrzał się na mnie
błagalnym wzrokiem.
- No dobra, tylko się ubiorę –
wolnym krokiem poszłam na górę.
Założyłam rurki i białą koszulę.
Gotowa zeszłam by coś upichcić. Ugotowałam pomidorówkę. W
Anglii rzadko się ją jadało. W sumie danie to pochodziło z
Polski, ale w Irlandii też się przyjęła.
- Jakie to pyszne – zachwalał Horan
- Co to za zupa. Nigdy takiej nie
jadłem. - dopytywał się Li
- Pomidorowa. - uśmiechnęłam się -
Ja idę do domu po jakieś ciuchy.
- Uważaj na siebie.! - krzyknął
Styles, po czym podskoczył. Prawdopodobne Louis kopnął go pod
stołem, ale nie wnikam.
Spacerkiem więc udałam się na
Queensley. Byłam już na miejscu, stanęłam przed szafą. Wyjęłam
czarną sukienkę, czerwoną marynarkę i czerwone Conversy. Ciuchy
spakowałam do torby. Z szafki wyjęłam jeszcze trochę biżuterii
m.in. bransoletkę Charms i naszyjnik z sówką. Spakowana
wróciłam do domu chłopców.
- A mogę zaprosić Vicki.? - spytałam
rzucając torbę
- Pewnie – odezwał się Tomm
- Ok. To ja do niej zadzwonię. -
wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam jej numer.
- Hej, Vick. Idziesz z nami na
imprezę.? - skierowałam się do słuchawki telefonu
- Aktualnie jestem z przyjaciółką.
Czy ona też może...
- Oczywiście. To bądźcie u nas po
17.00
- Ok. Pa – rzuciła i się
rozłączyła
- Przyjdzie – krzyknęłam
odkładając telefon na stół. - idę wziąć prysznic –
oznajmiłam
Kiedy weszłam do łazienki zauważyłam,
że nie ma tam zamka.
- Czemu w łazience nie ma zamka.?? -
spytałam chłopców
- A po co nam. W tym domu jesteśmy
przeważnie sami więc po co nam zamki – uświadomił mi Tomilnson
- Chodź, pokażę ci coś – w końcu
odezwał się Liam
Wyjął z komody łańcuch i kłódkę.
- Czasem chłopaki mi dokuczają i
robią zdjęcia jak się myję. Ja biorę to ''zamykam'' drzwi. -
podarował łańcuch i kłódkę
- Dzięki. - posłałam mu szczery
uśmiech
Rzeczywiście, patent podziałał.
Czysta i odziana w ręcznik wyszłam z łazienki by oddać Liamowi
narzędzia. Ja natomiast wróciłam do pomieszczenia w którym
byłam chwilę temu i wysuszyłam sobie włosy, które potem
lekko pokręciłam przy końcu. Z suchym łbem udałam się do salonu
po torbę z ciuchami. W owym pokoju nikogo nie było, więc pewnie
poszli się szykować. Zapukałam do pokoju Stylesa, żeby nie
popełnić tego samego błędu co kilka dni temu. Był tam i wybierał
ciuchy.
- Co założyć.?
- To.! - wskazałam na ciemne jeansy i
koszulę w kratkę.
- Ok, dzięki. - wziął ciuchy i
wyszedł z pokoju.
Ja przekręciłam zamek i zaczęłam
ubierać się. Odziana pomalowałam się. Gotowa zeszłam na dół
i czekałam na chłopców. Dochodziła 17.00. Za niedługo
przyjdą dziewczyny. Poganiałam chłopców, ale bez efektów.
Wlekli się i to strasznie... Nagle dzwonek. Otworzyłam drzwi i
ujrzałam Vicki i jej koleżankę. Szczupła blondynka z pięknym
uśmiechem
- Jestem Ally. - podałam mi rękę
nieznajoma
- Natalie. - uścisnęłam jej dłoń
A więc taak...
Pojawia się tutaj nowa postać. A
mianowicie Ally. Wczoraj usłyszałam dużo miłych słów od
Olki na temat mojego bloga, więc postanowiłam ją dodać do mojego
opowiadania.
W poprzednim rozdziale napisałam nazwę
jakiejś Londyńskiej restauracji w której miał randkę
Larry. Wczoraj Wera mówi mi, że Louis i Harry byli w jakiejś
restauracji. Ja taka podjarana, bo nazwa była podobna do tej co ja
napisałam, ale to jednak nie prawda ;((
Ale w pewnym sensie Jestę Jasnowidzę
xd bo przewidziałam randkę :DD
Dziękuje za 1 komentarz -,-
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz