...
- Ale Harry, nie mogłeś przewiedzieć
co się stanie.
- Ale mogłem zostać z tobą.
- Właśnie nie mogłeś. Ty masz
swoje problemy, swoje obowiązki i żadna dziewczyna taka jak ja nie
może ci w życiu namieszać.
- Ale ja chcę, żeby taka dziewczyna
mi namieszała w życiu.!
- Dlaczego.?
- Chciałbym zapomnieć o przeszłości.
O tym głupim zauroczeniu. O Louisie.
- Przecież to twój przyjaciel.
To, że nie możecie być razem to nie przeszkoda do tego by się
przyjaźnić.
- Może i masz rację. Dziękuje.
Teraz chodź, idziemy na policję.
- Harreh, nie. Ja się nigdzie nie
wybieram.
- Ale to już przekracza wszelkie
granice.
- Ja to wiem, ale on jest nie
obliczalny. Dowie się, że byłeś ze mną i na tobie również
się zemści.
- Ale ja nie mogę patrzeć jak
cierpisz.
- Puki jestem przy tobie, nie cierpię.
- otarłam łzy
- Miło mi Kotku – przytulił mnie –
teraz jakoś musimy wytłumaczyć Niallowi jakoś to co widział.
- Może po prostu powiem, że mnie
jakieś łobuzy pobiły jak tu szłam.?
- Dobrze. Poczekaj tu, ja go zawołam.
- wyszedł z sypialni
Po niedługiej chwili wrócili.
- Natalie, powiesz mi w końcu co się
stało.? - spytał Horan
- Właśnie do was szłam i kilka
chłopaków mnie zaczepiło. Ja próbowałam ich ominąć,
ale oni zaczęli mnie atakować i mnie trochę sponiewierali.
- O Boże.! O Boże.! Trzeba dzwonić
na policję.! Na policję.! - krzyczał blondyn
- Ucisz się.! - zasłonił usta
Niallowi, Hazz.
- Na żadną policję. Oni widzieli
skąd wychodziłam, czyli wiedzą gdzie mieszkam.- wytłumaczyłam
- Och, no dobrze. Mogę poinformować
chłopaków.?
- Nie. Nie potrzebna im ta informacja.
- No dobra. - wymamrotał ze
spuszczoną głową Horan, który wyszedł z pokoju.
- Może my też tam pójdziemy.?
Trochę to podejrzane, że ciągle siedzę u ciebie w pokoju.
- Ok, ale poczekaj. - wyszedł z
sypialni Loczek
Nie wracał dosyć długo i się
zmartwiłam. Już miałam iść sprawdzić gdzie się to on
zawieruszył, lecz właśnie wtedy pojawił się w drzwiach.
- Gdzie się wybierasz.?
- Chciałam cię szukać. Wyszedłeś,
a ja nawet nie wiem po co.
- Wziąłem o Zayna kosmetyki. Zakryj
sobie to limo, bo inaczej znowu będziesz musiała się tłumaczyć.
- podał mi kosmetyczkę
- Dobry plan. - musnęłam lekko jego
policzek. - gdzie łazienka.?
- Tutaj – wskazał na ciemne,
mahoniowe drzwi.
Udałam się tam. Najpierw obejrzałam
szkody. Cały prawy policzek był fioletowy. Potem obmyłam wodą.
Wyjęłam z kosmetyczki fluid. Nałożyłam dosyć grubą warstwę.
By rozjaśnić ciemny fluid twarz potraktowałam pudrem. Gotowa
zeszłam na dół, do chłopaków. Nigdy nie zapomnę
miny Nialla. Coś a'la ''WTF.?!?''. Żeby nie robić podejrzeń,
usiadłam między Liamem, a Louisem. Chłopaki, akurat grali FIFĘ.
Chcieli bym z nimi zagrała, ale nie miałam ochoty. Jednak męczyli
mnie tak długo, że przełamałam swoją niechęć. Oczywiście
rozniosłam pierw Lou, potem Zayna a następnie Liama.
- Skąd umiesz tak świetnie grać.? -
spytał Zayn
- Kocham piłkę nożną. Często
grałam w FIFĘ z moim byłym.
- Czemu byłym.? - spytał Niall
Moje łzy zaszkliły się. Znowu
wróciłam do punktu wyjścia. Nie mogłam im przecież
powiedzieć. Znowu skłamałam.
- Zdradził mnie. - zacisnęłam usta
Spojrzałam na Harrego, który
zrobił minę zadowolonego Ojca.
- Oj, współczuje. - odparł
Nial klepiąc mnie po ramieniu. - Może chodź upichcimy coś.
Obiecałaś.!
- No dobrze. Pokaż mi kuchnię.
Zaprowadził mnie do owego
pomieszczenia. Zaproponowałam Carbonare. Gdy danie było już gotowe
zanieśliśmy talerz każdemu. Po zjedzeniu makaronu postanowiliśmy
w coś zagrać. Chłopaki postanowili wygrać ze mną. Wygrali, bo
się nad nimi ulitowałam. Kiedy gra mi się już znudziła,
nalegałam by puścili jakiś film. Spełnili moją prośbę. Na
ekranie 60' telewizora wyświetlili 'Piraci z Karaibów'.
Niall, Zayn i Liam w połowie filmu postanowili się położyć.
Zostałam więc z Louisem i Harrym. Po zakończonym seansie wstałam
i oznajmiłam:
- Wiecie, ja już pójdę do
domu. Miło mi się tu z wami siedziało, ale już czas na mnie
- Zostań. Nie możesz teraz wrócić
do domu. Sama wiesz dlaczego. - oburzył się Styles
- Ojej. Masz rację. Może jednak
zostanę. - przestraszyłam się
- Chodź dam ci coś do przebrania –
zaproponował Louis
- Ojej, dobrze
Przyjaciel dał mi bluzeczkę w paski,
a która była już na niego za mała i czerwone, krótkie
spodenki. Przebrałam się w łazience i zeszłam tak ubrana na dół
do Hazzy i Louisa.
- Będziesz spała u mnie, a ja u
Louisa – oznajmił Harry
- Ok. To może ja już pójdę
się położyć. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Good Night
- Good Night – powiedzieli
równocześnie
Ja wolnym krokiem udałam się do
łazienki, żeby zmyć makijaż. Zmęczona udałam się do pokoju
Loczka. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
Dławiłam się swoimi słonymi łzami. Wtedy do pokoju wszedł...
Jak się kurczę rozkręciłam, tylko
szkoda, że nikt tego nie czyta :'(
Tak sobie ostatnio myślałam, co by
było jakby to wszystko było prawdą :o
Ola Bielicka, dziękuje, że chociaż ty to czytasz. Miło mi :)
.jpg)
Larry razem !
OdpowiedzUsuńAwwwww
Łooo żeś sie rozpisałaa !
Weeeź mi daj nexta, njee? ;d
Proszz. Czkeam. Paa ;*
pisz dalej, kiedy nastepny ? :)
OdpowiedzUsuń