poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 10


...
    - Ale Harry, nie mogłeś przewiedzieć co się stanie.
    - Ale mogłem zostać z tobą.
    - Właśnie nie mogłeś. Ty masz swoje problemy, swoje obowiązki i żadna dziewczyna taka jak ja nie może ci w życiu namieszać.
    - Ale ja chcę, żeby taka dziewczyna mi namieszała w życiu.!
    - Dlaczego.?
    - Chciałbym zapomnieć o przeszłości. O tym głupim zauroczeniu. O Louisie.
    - Przecież to twój przyjaciel. To, że nie możecie być razem to nie przeszkoda do tego by się przyjaźnić.
    - Może i masz rację. Dziękuje. Teraz chodź, idziemy na policję.
    - Harreh, nie. Ja się nigdzie nie wybieram.
    - Ale to już przekracza wszelkie granice.
    - Ja to wiem, ale on jest nie obliczalny. Dowie się, że byłeś ze mną i na tobie również się zemści.
    - Ale ja nie mogę patrzeć jak cierpisz.
    - Puki jestem przy tobie, nie cierpię. - otarłam łzy
    - Miło mi Kotku – przytulił mnie – teraz jakoś musimy wytłumaczyć Niallowi jakoś to co widział.
    - Może po prostu powiem, że mnie jakieś łobuzy pobiły jak tu szłam.?
    - Dobrze. Poczekaj tu, ja go zawołam. - wyszedł z sypialni
Po niedługiej chwili wrócili.
    - Natalie, powiesz mi w końcu co się stało.? - spytał Horan
    - Właśnie do was szłam i kilka chłopaków mnie zaczepiło. Ja próbowałam ich ominąć, ale oni zaczęli mnie atakować i mnie trochę sponiewierali.
    - O Boże.! O Boże.! Trzeba dzwonić na policję.! Na policję.! - krzyczał blondyn
    - Ucisz się.! - zasłonił usta Niallowi, Hazz.
    - Na żadną policję. Oni widzieli skąd wychodziłam, czyli wiedzą gdzie mieszkam.- wytłumaczyłam
    - Och, no dobrze. Mogę poinformować chłopaków.?
    - Nie. Nie potrzebna im ta informacja.
    - No dobra. - wymamrotał ze spuszczoną głową Horan, który wyszedł z pokoju.
    - Może my też tam pójdziemy.? Trochę to podejrzane, że ciągle siedzę u ciebie w pokoju.
    - Ok, ale poczekaj. - wyszedł z sypialni Loczek
Nie wracał dosyć długo i się zmartwiłam. Już miałam iść sprawdzić gdzie się to on zawieruszył, lecz właśnie wtedy pojawił się w drzwiach.
    - Gdzie się wybierasz.?
    - Chciałam cię szukać. Wyszedłeś, a ja nawet nie wiem po co.
    - Wziąłem o Zayna kosmetyki. Zakryj sobie to limo, bo inaczej znowu będziesz musiała się tłumaczyć. - podał mi kosmetyczkę
    - Dobry plan. - musnęłam lekko jego policzek. - gdzie łazienka.?
    - Tutaj – wskazał na ciemne, mahoniowe drzwi.
Udałam się tam. Najpierw obejrzałam szkody. Cały prawy policzek był fioletowy. Potem obmyłam wodą. Wyjęłam z kosmetyczki fluid. Nałożyłam dosyć grubą warstwę. By rozjaśnić ciemny fluid twarz potraktowałam pudrem. Gotowa zeszłam na dół, do chłopaków. Nigdy nie zapomnę miny Nialla. Coś a'la ''WTF.?!?''. Żeby nie robić podejrzeń, usiadłam między Liamem, a Louisem. Chłopaki, akurat grali FIFĘ. Chcieli bym z nimi zagrała, ale nie miałam ochoty. Jednak męczyli mnie tak długo, że przełamałam swoją niechęć. Oczywiście rozniosłam pierw Lou, potem Zayna a następnie Liama.
    - Skąd umiesz tak świetnie grać.? - spytał Zayn
    - Kocham piłkę nożną. Często grałam w FIFĘ z moim byłym.
    - Czemu byłym.? - spytał Niall
Moje łzy zaszkliły się. Znowu wróciłam do punktu wyjścia. Nie mogłam im przecież powiedzieć. Znowu skłamałam.
    - Zdradził mnie. - zacisnęłam usta
Spojrzałam na Harrego, który zrobił minę zadowolonego Ojca.
    - Oj, współczuje. - odparł Nial klepiąc mnie po ramieniu. - Może chodź upichcimy coś. Obiecałaś.!
    - No dobrze. Pokaż mi kuchnię.
Zaprowadził mnie do owego pomieszczenia. Zaproponowałam Carbonare. Gdy danie było już gotowe zanieśliśmy talerz każdemu. Po zjedzeniu makaronu postanowiliśmy w coś zagrać. Chłopaki postanowili wygrać ze mną. Wygrali, bo się nad nimi ulitowałam. Kiedy gra mi się już znudziła, nalegałam by puścili jakiś film. Spełnili moją prośbę. Na ekranie 60' telewizora wyświetlili 'Piraci z Karaibów'. Niall, Zayn i Liam w połowie filmu postanowili się położyć. Zostałam więc z Louisem i Harrym. Po zakończonym seansie wstałam i oznajmiłam:
    - Wiecie, ja już pójdę do domu. Miło mi się tu z wami siedziało, ale już czas na mnie
    - Zostań. Nie możesz teraz wrócić do domu. Sama wiesz dlaczego. - oburzył się Styles
    - Ojej. Masz rację. Może jednak zostanę. - przestraszyłam się
    - Chodź dam ci coś do przebrania – zaproponował Louis
    - Ojej, dobrze
Przyjaciel dał mi bluzeczkę w paski, a która była już na niego za mała i czerwone, krótkie spodenki. Przebrałam się w łazience i zeszłam tak ubrana na dół do Hazzy i Louisa.
    - Będziesz spała u mnie, a ja u Louisa – oznajmił Harry
    - Ok. To może ja już pójdę się położyć. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Good Night
    - Good Night – powiedzieli równocześnie
Ja wolnym krokiem udałam się do łazienki, żeby zmyć makijaż. Zmęczona udałam się do pokoju Loczka. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Dławiłam się swoimi słonymi łzami. Wtedy do pokoju wszedł...


Jak się kurczę rozkręciłam, tylko szkoda, że nikt tego nie czyta :'(
Tak sobie ostatnio myślałam, co by było jakby to wszystko było prawdą :o
Ola Bielicka, dziękuje, że chociaż ty to czytasz. Miło mi :)



2 komentarze:

  1. Larry razem !
    Awwwww
    Łooo żeś sie rozpisałaa !
    Weeeź mi daj nexta, njee? ;d
    Proszz. Czkeam. Paa ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. pisz dalej, kiedy nastepny ? :)

    OdpowiedzUsuń