Przebudziłam się o bardzo wczesnej
porze. Była ok. 7.00. Zeszłam na dół do łazienki, by się
wykąpać. Wlałam duuużo wody do wanny i dolałam płynu do
kąpieli, co w efekcie wytworzyło bańki mydlane. Leżałam tak
chyba z pół godziny. Siedziałabym pewnie jeszcze dłużej,
ale woda stała się bardzo zimna. Wyszłam więc z wanny, wytarłam
się w czysty ręcznik i założyłam wcześniej przygotowane przeze
mnie ciuchy. Następnie zrobiłam sobie płatki z mlekiem, które
skonsumowałam leżąc na kanapie i oglądając pewien nuudy film.
Chwilę potem usłyszałam dzwonek. Zapomniałam zupełnie, że Vicki
miała się u mnie zjawić. Ja i moja skleroza.
- Hej – krzyknęła koleżanka
- Cześć, wchodź
- O czym chciałaś ze mną
porozmawiać.? - spytała siadając na kanapie
- Poczekaj, zaraz ci powiem. Idę po
coś do picia – powiedziałam i zniknęłam w kuchni.
- Natt.! Ktoś dzwoni.! Jakiś
'Harry'.?! - usłyszałam krzyk z salonu
Przybiegłam do niej, zabrałam jej
telefon i odebrałam go.
- Hej, misiu.
- Hej, kotek. Co u ciebie. Nie
odzywałaś się.
- Przepraszam, ale tak jakoś wyszło.
Właśnie jest u mnie koleżanka. A u ciebie jak tam.?
- Za godzinę mamy sesję. A potem
mamy iść jeszcze gdzieś na miasto bo MODEST! tak chce
- Oj, biedactwo. Och, znowu bym
zapomniała. Mógłbyś załatwić zdjęcia i autografy
chłopaków dla Vicki.?
- Pewnie. Lubi nas.?
- Mhmm...
- A ładna jest.?
- Harreh.!
- Żartowałem przecież.!
- Sorki, ale muszę już kończyć. Do
zobaczenia jutro.! Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Rozłączyłam się. Vick, bardzo
dziwnie się na mnie patrzała. Jeszcze nie skapowała co się
dzieje.
- To ty masz chłopaka.?
- No.
- Aha. Jak się nazywa.? - spytała
chwytając szklankę z cieczą
- Harry Sty.... Harry Styczeń. -
skłamałam. Przecież nie mogłam złamać obietnicy danej
chłopakowi
- Ładne imię. Lubisz One Direction.?
- Nom, spoko są.
- Chciałabym chodź raz ich spotkać.
Szczególnie Louisa. On jest taki słodki.
- Bardzo... - rzuciłam zarkastycznie
- Co masz na myśli.?
- Nie, nic.
- A ty kogo najbardziej lubisz.?
- Harry. Definitywnie Hazz.
- Jak pół miliona innych
directionerek.
- Ale ja nie jestem tak płytka, jak
połowa z nich.
- Mam nadzieję – rzuciła biorąc
kolejny łyk napoju.
Trochę zabolało mnie to.
Rzeczywiście, wiele 'fanek' myślą tylko o Harrym, bo ma słodkie
dołeczki i loki. Wiele z nich nie dostrzega prawdziwego człowieka
jakim jest Styles. Zboczonym chłopcem jest tylko na pokaz, jak mi to
mówił.
- Więc, dlaczego mnie tutaj
zaprosiłaś.?
- Chciałabyś spotkać 1D, nie.? To
jak mnie ładnie poprosisz to załatwię ci takie spotkanie z nimi.
- Jak to.? - nie dowierzała
- No tak to. Ja mam swoje sposoby.
- Gdybyś to uczyniła byłabym
najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
- OK. To jeszcze was jakoś umówię.
- Jeej – wydarła się – Dzięki
ci
- Nie ma za co.
- Ależ jest. Chodź, zabiorę cię na
lody.
- Jej – ucieszyłam się
Wyruszyłyśmy więc na miasto. Po
zjedzeniu lodów, rozeszłyśmy się do swoich mieszkań. Ja
ugotowałam dla taty spaghetti.
Po ugotowaniu dania, wzięłam komputer
w dłonie i kręcąc się po różnych stronach natrafiłam na
ciekawy artykuł pt.: 'Harry ostatnio nie spotyka się z nikim. Nikim
prócz fanki.' Było tam wprawdzie kilka naszych zdjęć, ale
wszystkie komentarze ludzi dawały mi wyraźnie do zrozumienia, że w
to nie uwierzyli.
Na twitterze masa obserwatorów i
pytań. Nie czytałam ich wszystkich i napisałam :
`@Harry_Styles i ja nie jesteśmy
razem. Kurczę ludzie, czemu nie możecie tego zrozumieć.?`
Wkrótce dostałam odpowiedź od
nikogo innego niż Harolda:
` @NatalieH_ Nawet się nie wysilaj.
Oni i tak wiedzą swoje -,- `
No i skończyło się nękanie.
Napisałam mu na prv. `Dzięki. I ♥ U xx`
Wyłączyłam komputer i włączyłam
jakiś kabaret. Zmęczona wczesną pobudką, usnęłam przed
telewizorem.
Też jest nudny, ale już niedługo się
wszystko zmieni hyh
Teraz już nikt nie komentuje noo...
Może jednak zawieszę tego bloga :'(
Jeszcze jedno.!
Wszystkiego Najlepszego Wera.! Następny rozdział dedykuje tobie ;**

kiedy nastepny rozdział super pisz prosze :)
OdpowiedzUsuń