... Niall
- Czemu nie śpisz.? - spytałam
- Obudziłaś mnie swoim szlochem. Co
się stało.
- Nie mogę ci powiedzieć.
- A, czy to chodzi o twojego byłego.?
- Mhm – potrząsnęłam głową
- Przepraszam. Nie powinienem o niego
wtedy pytać.
- Przecież nie wiedziałeś.
- Widocznie nie był ciebie wart. -
przytulił mnie blondyn
- On sobie coś ubzdurał, że ja niby
chodzę z Harrym. Dlatego mnie po... - syknęłam – skrzyczał
mnie, ale ja mu wytykałam jego zdrady i tak jakoś się nie
odzywamy – skłamałam
- Natalie, już dobrze. Idź już
spać. Może przynieść ci wody.?
- Poproszę.
Horan wyszedł z pokoju. Po chwili
usłyszałam jak krzyczy. Przestraszona zbiegłam na dół.
Ujrzałam przerażonego Nialla i obściskującego się Harrego z
Louisem. Znowu ból. Taki sam jak przy rozmowie z Clausem.
- Co wy do cholery robicie.! -
krzyczał blondyn
- Natalie – powiedział Harry
Ja tak patrzyłam na nich. Nagle
zakołowało mi się w głowie i ciemność. Ocknęłam się na
kanapie. Nade mną stał Styles, Tommo i Horan.
- Jak dobrze, że żyjesz –
oddetchnął Lou
- Jak się czujesz.? - spytał Loczek
Nie odpowiadałam na ich pytania.
Patrzyłam się w jeden punkt i myślałam. Podkurczyłam nogi i tak
siedziałam nie słuchając ich. Machali mi przed oczami rękami,
próbowali rozśmieszyć. W końcu zrezygnowany Niall poszedł
się położyć. To samo zrobił Lou. Został przy mnie tylko Harry.
- Dlaczego się nie odzywasz.? -
szepnął
Opuściłam głowę. Chłopak westchnął
ciężko, ziewnął i przytulił się do mnie. Nawet nie wiem kiedy
usnął. Ja siedziałam tak całą noc. Myślałam długo, ale nie
było tego żadnych efektów.
Rano
Dopiero
rankiem udało mi się trochę zdrzemnąć. Nie pospałam jednak zbyt
długo ponieważ dostałam sms'a od taty:
''Córcia,
zostaję jeszcze w USA na tydzień. Mam nadzieję, że sobie beze
mnie poradzisz.?''
Szturchnęłam
śpiącego Harrego i pokazałam mu sms'a.
-
Zostań u nas tak długo jak tylko chcesz.
Ja nie
odezwałam się ani słowem. Chłopak wiedział, że jestem twarda,
więc nie podejmował się rozmowy ze mną. Ja poszłam do łazienki
nałożyć makijaż. Następnie wysłałam sms'a Stylesowi:
''Pójdziesz
ze mną po ciuchy do domu.?''
Na co
on: ''Oczywiście. xx''
Ubrałam
swoje wczorajsze ubrania. Gotowa czekałam, aż chłopak się
naszykuje. Po drodze nie wymieniliśmy ani pół słowa. W domu
posprzątałam stłuczoną butelkę, przebrałam się i spakowałam
kilka ubrań. Hazz za ten czas oglądał zdjęcia, które
wisiały na ścianie salonu.
- Tak
pięknie wyglądasz jak się uśmiechasz – westchnął, ale nie
zwróciłam na to uwagi.
Gotowi
wyszliśmy. Będąc już z powrotem u chłopaków, zaniosłam
swoje rzeczy do pokoju Harrego i wróciłam do salonu.
Chciałam
się im jakoś odwdzięczyć za gościnę, więc zrobiłam im
śniadanie. Gdy danie było już na stole, postanowiłam obudzić
resztę śpiących chłopaków. Do drzwi każdego z nich
waliłam tak długo, aż nie wstali. Również przy tej
czynności nie odezwałam się ani słowem. Ja nie miałam ochoty
jeść więc usiadłam przed telewizorem. Kiedy przyjaciele skończyli
jeść, dołączyli do mnie. W pewnym momencie, Hazz zerwał się,
złapał mnie za rękę i zaprowadził do jego sypialni...
Taki
trochę dziwny wyszedł o.O
Przepraszam
was, ale mam takiego doła. Wszystko mi się wali.

Jak to ci sie wali dzieczko? Weeeź nie gadaj takk. LARREH ! <3 Awwww. Weź daj mnie następnego ;*
OdpowiedzUsuń+ Cudownyyy ;*
pisz fajnie ci wyszedł :)
OdpowiedzUsuńa kiedy następny ? :)
OdpowiedzUsuńPostaram się w czwartek dodac ;)
Usuń