sobota, 2 marca 2013

Rozdział 9


Będąc już w pomieszczeniu, rzuciłam się na swoje wygodne łóżeczko. Nie mogłam usnąć. Cały czas myślałam o Larrym. W pewnej chwili drzwi do mojego pokoju otworzyły się.
    - Harry, co ty tutaj robisz.?
    - Boję się spać sam – rzekł pakując mi się do łóżka
    - Oj, dzidziuś się boi.?
    - To nie jest śmieszne – oburzył się chłopak
    - Owszem, jest.
    - A ty dlaczego jeszcze nie śpisz.?
    - Nie mogę spać.
    - Och – przytulił mnie Loczek, co odwzajemniłam
    - Harreh, dziękuje. Pomogłeś mi w ciężkich chwilach i dzięki tobie poznałam chłopaków. Kocham cię.
    - Też cię kocham kotku. - westchnął ciężko przyjaciel
    - Może jednak pójdziemy spać.? - zaproponowałam
    - Za momencik – powiedział zerkając na mnie
    - Chcesz mi coś powiedzieć
    - Yyy... nie. Już nie. Idź spać.
    - Dobrze, A ty.?
    - Zaraz usnę.
    - To dobranoc – pocałowałam go namiętnie i odwróciłam się do niego plecami.
On jeszcze chwilę siedział i rozmyślał. Po upływie ok. 10 minut położył się obok i objął mnie swoim ramieniem. Czułam się wtedy tak bezpiecznie.
Rankiem nie zastałam chłopaka obok mnie. Przeciągnęłam się i wstałam w celu zlokalizowania go. Najpierw zobaczyłam w łazience – nic, w gościnnym – nic. Zeszłam więc na dół. Łazienka – nic, Salon – nic, pokój Ojca – nic, kuchnia – syto nastawiony stół i Harry.
    - WOW – krzyknęłam odgarniając włosy do tyłu
    - Siadaj.- odsunął krzesełko Hazz
Spoczęłam więc na krzesełku i zajadałam się pysznym jedzeniem.
    - Dzisiaj mamy spotkanie z MODEST! i dopiero wieczorem będziemy wolni. Wpadniesz.?
    - Pewnie.
    - Ok. To ja ogarnę się i pojadę od razu tam.
    - Spoczko.
Pocałował mnie w policzek i pokierował się w stronę łazienki. Wychodząc spytał :
    - Dobrze wyglądam.?
    - Świetnie – musnęłam jego usta.
    - To do zobaczenia
    - Pa.!
I wyszedł. Ja postanowiłam w końcu się ogarnąć. Założyłam różowe dresy, niebieski T-Shirt i wyprostowałam włosy. Chciałam obejrzeć jakiś film więc włączyłam mój ulubiony – Jack and Jill. Po kilkunastu minutach oglądania w mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka. Kto to mógł być.? Otworzyłam więc drzwi. Stał tam chłopak w kapturze, który na powitanie uderzył mnie w twarz, tak mocno, że upadłam na podłogę. On, wszedł do środka i zamknął drzwi.
    - POMOCY.!!! - darłam się
    - Stul pysk, dziwko.!
    - Claus.? - spytałam
    - Tak. - odpowiedział ściągając kaptur
    - Dlaczego mnie uderzyłeś.?
    - Dlatego, że zdradziłaś mnie z tym pedałem Harrym, czy jak mu tam. Pożałujesz tego
    - Skąd w ogóle o tym wiesz.?
    - Z mediów
    - Ale to nie prawda. Ja z nim nie jestem
    - To dlaczego był u ciebie na noc.?
    - Śledzisz mnie.?
    - Odpowiadaj na moje pytania, zdziro – znów uderzył mnie w twarz.
    - Pomógł mi.! To mój przyjaciel.!
    - Nie możesz się z nim przyjaźnić.
    - Ty nie decydujesz, z kim ja mam się przyjaźnić.!
    - Zamknij się suko.! - związał mi usta chustą i pociągnął za rękę prowadząc do salonu. - Teraz za to zapłacisz.!
Począł zdzierać ze mnie ubrania. Krzyczałam, ale chustka, która zasłaniała mi usta, zagłuszała moje krzyki. On był taki brutalny wobec mnie. Nic nie pamiętałam, bo Claus uderzył mnie butelką po piwie, którą przyniósł ze sobą. Jedno jest pewne. Zgwałcił mnie. ZNOWU. To było jeszcze gorsze uczucie niż za pierwszym razem.
Po tym jak chłopak wykonał 'swoje' wyszedł jak niby nigdy nic. Ja przestraszona szybko ubrałam się i pobiegłam do Stylesa. Stanęłam przed drzwiami do ich domu i zadzwoniłam dzwonkiem.
    - Natalie, co się stało. Masz podbite oko. Kto ci to zrobił.? - zasypywał mnie pytaniami Horan
    - Jest Harry.? - wydukałam
    - HARRY.! Nat, przyszła.! - krzyknął – wejdź proszę
Przybiegł mój ukochany. Gdy tylko zobaczył w jakim stanie jestem, zesmutniał.
    - Co się stało.?
Nie odpowiedziałam. Przytuliłam się do niego i zaczęłam ryczeć
    - Chodź do sypialni – zaproponował chłopak
Wyruszyliśmy tam. Ja usiadłam na łóżku wpatrując się w Loczka, który stał naprzeciwko mnie.
    - Claus. On mnie znalazł. Był zły o to, że go zostawiłam. Pobił mnie i... Zgwałcił. - wybuchłam gorzkim płaczem
    - Zatłukę sukinsyna. Już tyle wyrządził ci krzywdy. Musimy zadzwonić na policję.
    - Nie, Harreh, nie. On się zemści.
    - To moja wina. Nie powinienem zostawiać cię wtedy samej...


Wiecie... Naciągany ten rodział bo miały być 3 komentarze ;<<
Mam już super plan :D Taki supcio... xd
Nadal trzyma się tego:
3 komentarze = Następny rozdział.!


3 komentarze:

  1. super dalej, dużo osób czyta tylko nie chce im sie dodawać komentarzy , pisz jak najszybciej. juz są 3 komentarze :)

    OdpowiedzUsuń