Rankiem zostałam obudzona przez Harrego, który szykował sobie ubranie na dzisiejszy wieczór.
- To jest dobre – odezwałam się
- Ojej. Przepraszam, że cię obudziłem. Serio.? Tak, klasycznie.?
- Taki Harry Styles jest najlepszy – puściłam mu oczko.
- No to założymy to. - powiedział sam do siebie – my teraz jedziemy na nagrania. Mam nadzieję, że przypilnujesz domu.?
- Oczywiście. Warto by wziąć się za sprzątanie, bo ten dom do najczystszych nie należy.
- Nie musisz.
- Muszę, muszę. A teraz wyjdź bo chcę się ubrać.
Chłopak posłusznie wyszedł. Ubrałam shorty i dużą, starą koszulkę piłkarską z moim imieniem. Kiedy byłam już ubrana zeszłam na dół. Nikogo tam nie było. Więc zostałam sama. Wróciłam na górę, tym razem pokierowałam się do łazienki. Rozczesałam moje niesforne włosy i upięłam w luźnego koka. Postanowiłam doładować akumulatorki. Zjadłam kilka kanapek i serek homogenizowany. Po skończonym śniadaniu wzięłam się za sprzątanie. Pierw zebrałam wszystkie ciuchy, które były porozrzucane po całym domu. Po włączeniu pralki wzięłam do ręki odkurzacz. Po tym jak odłożyłam urządzenie zadzwonił mój telefon.
- Halo.? - odebrałam
- Natalie, za pół godziny w ''Raison D'etre''. Załatwiłam, że zamknął restaurację na kolację Hazzy i Lou.
- Ok. Już się zbieram. - wcisnęłam czerwoną słuchawkę
Pobiegłam na górę i rozmyślałam co założyć. Postawiłam na niebieską sukienkę i czarne baleriny. Przebrana poszłam się umalować i uczesać. Gotowa chwyciłam za torebkę i wyszłam z domu. Kiedy byłam już na miejscu, zastałam zdenerwowaną Vick.
- Sorki za spóźnienie.
- No ok. Właściciel mówi, że musimy coś podpisać i ułożyć MENU.
- No to chodź.
*Po załatwieniu wszystkiego*
- Więc idź teraz do domu i masz zatrzymać Louisa. Proszę nie schrzań tego. Ja będę tu czekać na Harrego. - przypominała mi koleżanka
- Ok. To ja lecę. Zaraz przyjadą chłopcy. Zayn jedzie do Perrie, a Niall z Liamem coś już zaplanowali, tak więc spoko.
- No dobra, dobra. Leć już. - pośpieszałam mnie
Kiedy byłam już w domu jeszcze nikogo nie było. Sprawdziłam jeszcze raz jaki strój wybrał Styles. Beżowy T-shirt, czarna marynarka i brązowe spodnie. Wspaniale. Puki jeszcze nikogo nie było wkradłam się do pokoju Tomma. On także naszykował sobie ciuchy. Jeansy, kolorowy T-Shirt i czarną bluzę. Nie mogłam mu pozwolić, żeby się tak pokazał. Schowałam owe ubranie. Otworzyłam jego szafę. Wyjęłam biały sweterek z paski i niebieskie rurki. Odłożyłam wybrane przeze mnie ubranie na łóżku i szybko ewakuowałam się z tam tąd. W samą porę. Akurat przyszli chłopcy, znaczy oprócz Zayna, który od razu po nagraniu pojechał do Edwards. Harry był niezły. Wbiegł szybko na górę, i po chwili wrócił przebrany. Oznajmił, że wychodzi i wybiegł z domu. Wszyscy z niego laliśmy. Także po niedługim czasie Louis postanowił się przebrać. Nie przyczepił się do tego, że grzebałam przy jego garderobie. Wręcz przeciwnie, podziękował mi za dobór ubrań. Dostałam sms'a od Vicki, żebym zatrzymała Tomlinsona jeszcze przez kilkanaście minut.
- Louis, może ułożę ci włosy.? - zaproponowałam
- No dobrze. - odparł spoglądając nerwowo na zegarek
- Nie bój się, ni spóźnisz się. Ona też nie jest wcale punktualna.
Przez ponad 15 minut próbowałam okiełznać jego czekoladowe włosy. W końcu osiągnęłam upragniony efekt. Tomm powiedział, że zrobiłam to lepiej od stylistki. Przytulił mnie po czym wyszedł z domu. Poczekałam chwilkę, pożegnałam się z Liamem i Niallem, i wyszłam. Pokierowałam się drogą na skróty więc byłam kilka minut przed Lou. Wszystko było perfekcyjne. Na sali nie było nikogo.
- Haloo.? - wołałam
- Louis już jedzie.? - wyszedł z kuchni Harry
- Za chwilkę tu będzie.
- Chodź – wziął mnie za rękę i zaprowadził do kuchni, gdzie zastałam Vicki – macie tu siedzieć i się nie wychylać – prawił Styles
- Dobra, już, wiemy. Teraz idź tam i czekaj na Louisa. - uspokoiłam go
Posłusznie wykonał mój rozkaz. Długo nie musiał czekać na Tomma. Był bardzo zdziwiony gdy nie ujrzał tam Vick, tylko Harrego. Gadali, dłuuuugo gadali. Nie wiem o czym bo nie słyszałam. Widziałyśmy ich tylko przez okienko w drzwiach kuchni. Pod koniec ich spotkania, pocałowali się. Wraz z Vicki strasznie się tym jarałyśmy. Kiedy chłopcy wyszli z restauracji, udałyśmy się do właściciela, zapłacić za kolację, po czym rozeszłyśmy się. Wchodząc do domu usłyszałam dzikie odgłosy z góry. Tak, tak, dobrze myślicie. Nasze gołąbeczki kochały się na pięterku. Nie mogłam im przerwać. Usiałam więc przed telewizorem i usnęłam.
----------------------------------------------------------------------
Miałam wstawić wczoraj rozdział, ale no nie chciało mi się ;p
Jeśli nie jesteś Larry Shippers to lepiej żebyś tego nie czytał/a. Teraz dopiero wątki Stylinsona się zaczną, gwarantuję ;)

O fuuuuck ! Larry Awwwwww. Kurwa ten rozdział jest taki zajebisty. Weź napisz następny jak najszybciej ! Błagam Cię ! O fucckk *.*
OdpowiedzUsuń