Zastałam Vick i Louisa śpiących w
swoich objęciach. Nie ukrywam, w oku zakręciła mi się łza. W
końcu to zabolało mojego chłop... przyjaciela. Nie wiedziałam co
robić. Założyłam buty i wybiegłam na dwór sprawdzić,
gdzie podział się Harry. Błądziłam po Londynie. Nigdzie nie
mogłam znaleźć Loczka. Zmęczona poszukiwaniami, usiadłam na
ławeczce w parku. Skulona siedziałam i próbowałam sobie to
wszystko poukładać. To co robiłam dla tego chłopaka było warte
Nobla. Dlaczego, spytacie. Pomagam mu, kiedy ja sama potrzebuje
wsparcia. Przecież wczorajsze wydarzenie nie przeszło w niepamięć.
Moje przemyślenia przerwał telefon. Był to mój ojciec.
- Jak sobie radzisz córcia.? -
spytał Andre
- Dobrze. A jak tam w stanach.?
- Też dobrze. Spotkałem tutaj super
dziewczynę. Właśnie dlatego zostałem trochę dużej. Ona
przyjedzie ze mną w poniedziałek do Londynu, więc spodziewaj się
nas.
- Ojej, dobrze.
- Natalie.?
- Tak.?
- Czy ty jesteś z tym Harrym.?
- Nie, no coś ty. A co.? Każą ci o
tym napisać.?
- Niestety. Ale napiszę prawdę. Nie
musisz się o to martwić. Muszę kończyć. Baw się dobrze tylko
nie szalej bardzo.
- Oj, no dobrze. Papa.
Rozłączyłam się i schowałam
telefon do kieszeni. Siedziałam tak jeszcze kilkanaście minut.
Zrobiło się ciemno. Czas wracać. Liczyłam na to, że i Styles
wrócił. Ruszyłam więc do domu, w którym tymczasowo
mieszkałam. Gdy tylko ukazałam się w domu zostałam zaatakowana
pytaniami. Ja tylko machnęłam ręką i poszłam do pokoju Harrego.
Odetchnęłam z ulgą, gdy go tam ujrzałam.
- Dlaczego powiedziałaś, że między
nimi nic nie zajdzie.?
- Ja też byłam w wielkim szoku –
zajęłam miejsce obok chłopaka – pogadam z nią, ok.?
- Nie wiem czy to coś zmieni. On się
na nią tak patrzy – zacisnął wargi chłopak
- Poczekaj – klepnęłam go w ramię
i pokierowałam się do pokoju Tomlinsona, gdzie Vicki z nim spała.
Obudziłam koleżankę i po cichu wyszłyśmy z pomieszczenia
- Co się stało.? - spytała zaspana
- Jest problem. Podobasz się
Louisowi.
- PROBLEM.?! Ty to nazywasz
problemem.?
- Tak. Wiesz może kto to Larry
Stylinson.?
- No i co z tego. No nie.? Oni,
razem.?
- Byli. Ale Harry chciał to wszystko
odbudować, ale pojawiłaś się ty i jest zazdrosny.
- Nie chciałam mu robić przykrości.
- Za późno. Siedzi w pokoju i
użala się nad sobą.
- Jak ja mogłam coś takiego zrobić.
Nawet przez myśl nie przeszło mi to co mógł poczuć
Styles. A wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze.? Jestem shipperką
Larrego.
- Uff.. - odetchnęłam – Czyli,
mogłabyś zrezygnować z Louisa.?
- Dla Larrego wszystko.!
Przytuliłam ją. Mogła spełnić
swoje marzenie i być z Tommem, ale nie. Zrobiła coś dla nas
wszystkich. Pierwsze co udałyśmy się do Hazzy.
- Przepraszam cię Harry, nie
wiedziałam, że tak bardzo cierpisz. Chciałabym ci jakoś pomóc
– zaczęła przyjaciółka
- Niby jak – burknął chłopak
- Normalnie. Kolacja.? Jutro.? Ty i
Louis.? Co ty na to.?
- Serio.? Załatwisz to.?
- Pewnie.
- Dzięki – przytulił ją, na co ja
lekko zakaszlałam
- Natalie.? A Harry nie będzie zły,
że nocujesz u One Direction.?
- Jaki Harry.? - spytał zdziwiony
Loczek
- No jej chłopak. Harry Styczeń. -
poinformowała Vicki
- Yyy... rozeszliśmy się. -
zakończyliśmy rozmowę
Chciałam coś zjeść. Więc całą
trójką zeszliśmy na dół. Po drodze Harry zaczepił
mnie.
- Styczeń.? Serio.?
Zachichotałam. Może i powinnam
powiedzieć Vicki prawdę, ale skoro już po wszystkim, to po co
wspominać.? W salonie już nikogo nie było. ''Dzieci poszły spać''
– jak to ujęła Vick.
Naszykowaliśmy talerz kanapek, których
po chwili nie było. Podczas posiłku przyjaciółka dostała
sms'a od rodziców, w którym kazali jej wracać do domu.
Dokończyliśmy posiłek i obmówiliśmy plan na jutro. Ja z
Vick szykujemy jutro kolację dla niej i Louisa, która jednak
będzie dla niego i Hazzy. Kiedy chłopcy wrócą z nagrań,
Harry pojedzie na wyznaczone miejsce i będzie czekał na Tomma. Ja
mam zatrzymać Louisa w domu, jak najdłużej się da. Kiedy wszystko
było już jasne, przyjaciółka opuściła dom chłopców.
Po zaciętej kłótni z Stylesem,
poszłam się wykąpać. Jako, że łóżko Louisa, w którym
miał spać Hazz, było zajęte, przyjaciel poszedł spać do Liama.
Ja natomiast wróciłam tam gdzie miałam swój kąt –
pokój Loczka. Ułożyłam się wygodnie na łóżeczku i
nie wiem kiedy usnęłam
Miło mi, że liczba odwiedzin rośnie.
Szkoda tylko, że nie liczba komentarzy ;(
Następny postaram się dodać jutro :)
Zakochałam się w tym zdjęciu.
*.............*

Świetne opowiadanie <3 czekam na dalsze części <3. Będę tu wpadać i komentować ;3
OdpowiedzUsuńJa pierdoile ! aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ! *.* Styczeńku ;* Jak ty się ze Stycznimem mogłaś rozstać eyyy? hahahha ale beka. Nie no rozdział jak zwykle boski rumunku i czekam na nextaa ;**
OdpowiedzUsuń