sobota, 9 marca 2013

Rozdział 12


Nie wiedziałam o co mu chodzi. Gdy byliśmy już w pokoju, usiadłam na łóżku i spojrzałam dziwnie na chłopaka. On miał łzy w oczach. Nie miałam zamiaru pierwsza zaczynać rozmowy.
    - Dlaczego się do mnie nie odzywasz.? - spytał powstrzymując łzy
    - To było podłe z twojej strony. Mówiłeś mi, że mnie kochasz....
    - A pozwolisz mi to wszystko wytłumaczyć.?
    - Nie wiem czy to coś zmieni, ale mów.
    - Wtedy, kiedy ty poszłaś się położyć, zostałem sam z Louisem. Chciałem mieć z nim już wszystko wyjaśnione. Już miałem mu powiedzieć, już miałem skończyć ten cały teatrzyk, ale on mnie pocałował. Brakowało mi jego ciepła, czułość. Brakowało mi Louisa – wtedy dał upust swoim uczuciom
    - Czyli ja byłam tylko takim... Lekiem na złe wspomnienia.?
    - Przepraszam. Tak wyszło.
    - Chcesz wrócić do niego.?
    - Mhmm.
    - Pomogę ci.
    - SERIO.?! - zdziwił się Styles
    - Nie jestem skłonna do żartów w takiej sytuacji. Przywiązałam się do ciebie. Nie chcę cię stracić.
    - A nie będziesz... yy..
    - Zazdrosna. Niee.. No coś ty.?
    - Wiesz co... - zaczął, ale nie skończył, ponieważ zadzwonił mój telefon
    - Halo.? - odebrałam
    - Natalie.? Czemu się ostatnio nie odzywasz.? - usłyszałam głos Vicki
    - Przepraszam cię. To się już nie powtórzy. Może wpadniesz do mojego kolegi – spojrzałam na Hazzę, a on kiwną głową
    - A ty będziesz.?
    - Oczywiście.
    - To wyślij mi adres sms.
    - Ok. Do zobaczenia.
    - Pa. - rozłączyłam się
    - Masz te podpisy, o które cię prosiłam.? - zwróciłam się do chłopaka
    - Ta, jasne. - wyciągnął z szafki kilka zdjęć chłopaków z ich podpisami.
    - Dziękuje. Warto by też uprzedzić chłopków. Ojej...
    - Co się stało.?
    - Ona zakochała się w Lou. - ugryzłam się w język
    - Trudno. I tak wątpię, żeby coś między nimi zaiskrzyło.
Nie odpowiedziałam. Wzięłam zdjęcia i schowałam je do swojej torby. Zeszłam na dół z Harrym, po czym oznajmiliśmy o przyjściu koleżanki. Chciałam jej zrobić niespodziankę i poprosiłam Tomlinsona by schował się za progiem i przestraszył Vicki.
Kilkanaście minut później usłyszeliśmy pukanie. Stanęłam przed drzwiami frontowymi, nacisnęłam klamkę i przywitałam koleżankę.
    - Wejdź.
    - A czy twój kolega na pewno chce, żebym tu byłaaaa.!! - przestraszyła się wyskakującego zza drzwi Tomma.- Looooo...Loouu...LOUIS.!!!
    - Tak to ja. - powiedział dumnie.
    - Ty go znasz.? - spytała niedowierzając
    - Nie tylko jego. - w tym momencie do przedpokoju weszła pozostała czwórka
    - Jestem Zayn. - zaczął Mulat
    - Wiem kim jesteście – oznajmiła ucieszona 16-sto latka
Kiedy koleżanka już trochę się otrząsnęła, zabrałam ją pierw do pokoju Hazzy. Z torby wyjęłam zdjęcia i podarowałam je Vicki. Kiedy miałam zamiar zabrać ją na dół, do chłopaków, ona zaczęła nalegać bym pokazała jej pokój Louisa. Nie mogłam jej odmówić. Przecież widziałam, że nie ma u niego szans. Chociaż tyle mogłam dla niej zrobić.
Po zwiedzeniu pokoju Tomma, zeszłyśmy na dół, gdzie unosiły się piękne zapachy. Poszłam więc sprawdzić kto tak pichci. O dziwo nie zastałam tam Horana.
    - Louis.? Ty gotujesz.?
    - No tak. Chciałem zrobić dobre wrażenie na Vicki.
    - Podoba ci się.?
    - Mhmm. - zarumienił się
Mój świat legł w gruzach. A to była tylko i wyłącznie moja wina. To ja wmawiałam mu, żeby znalazł sobie dziewczynę. Miałam nadzieję, że się im nie ułoży. Wróciłam do salonu. Chłopaki grali w FIFĘ. Nic nadzwyczajnego. Usiadłam obok Vicki i zaczęłyśmy plotkować do momentu, aż Tommo przyszedł z jedzeniem. Po skończonym obiedzie Louis zaproponował Vick, że ją oprowadzi, na co ona chętnie się zgodziła. Nie wracali dobrą godzinę. Martwiłam się, ale nie dałam po sobie tego poznać. Harry prawdopodobnie tez się martwił, bo wstał i poszedł na górę. Chwilę po tym, zbiegł przestraszony, spojrzał na mnie i wybiegł z domu. Nie wiedziałam co się stało. Szybko pokierowałam się na piętro i to co tam zobaczyłam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania...


Przepraszam, że tak późno, ale nie miałam weny, co zresztą widać po tym rozdziale.  


2 komentarze: