piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 4


Harry pociągnął mnie za rękę i poprowadził do swojego pokoju.
    - Co ty zrobiłaś Louisowi, że ma taki dobry humor.? Od wczoraj się do nas nie odzywał.
    - Przecież powiedziałam, że Jestę Magikię... - zaśmiałam się
    - Co mu się stało.?
    - Jest, a właściwie był zazdrosny.
    - Lou... Stary Lou. Jak ja mogłem tego nie zauważyć -,-
    - Wyjaśniłam mu, że się tylko przyjaźnimy.
    - Mhmm... A on ci wyrzucał.?
    - Skąd wiesz.?
    - Za czasów Larrego też mi wyrzucał. Ba i to jak...
    - Miałeś pokazać mi dom.
    - Miałem... Ale mam lepszy pomysł – złapał mnie za rękę i przybliżał się do mnie.
Zamknęłam oczy bo myślałam, że to tylko sen i zaraz się obudzę, ale to wszystko okazało się prawdą. Pocałował mnie. Poczułam się szczęśliwa jak nigdy dotąd. Otworzyłam oczy i zobaczyłam czerwonego jak burak Hazzę.
    - Przepraszam, nie powinienem.
Przypomniałam sobie to o czym miałam zapomnieć – Claus. Rozpłakałam się.
    - Natalie, nie płacz, nie chciałem... - tłumaczył się
    - To nie twoja wina. To ja. Ja nie potrafię o tym zapomnieć.
    - Śmierć to nic strasznego. Każdemu to się zdarza.
    - Muszę ci coś powiedzieć, ale nie złość się na mnie.
    - Nie potrafiłbym.
    - Moja mama nie żyje odkąd mam 7 lat. A płaczę z innego powodu.
    - Proszę, powiedź. Zaufaj mi. - położył mi swoją dłoń na moim ramieniu.
    - Mój były, Claus, on mnie oszukał i skrzywdził. Po tygodniu związku, zgwałcił mnie. - wybuchłam płaczem. Kątem oka spostrzegłam łzy w oczach Stylesa.
    - Teraz rozumiem dlaczego nie chciałaś mi powiedzieć. To musiało być straszne przeżycie.
    - I było, ale proszę, nie chcę o tym rozmawiać.
    - Natt, moglibyśmy być kimś więcej niż przyjaciółmi.?
    - Harry, czy to nie za szybko.?
    - Może i masz racje. Nigdy do nikogo nie czułem takiej chemii.
    - A ja z nikim nie dogadywałam się tak jak z tobą.
    - To może bądźmy ze sobą w sekrecie.?
    - Może i masz racje.
    - ''They don't know about us'' – zaśpiewał mi cicho Hazz
    - Nie nie wiedzą – pocałowałam go delikatnie w usta.
Zeszliśmy na dół jak niby nigdy nic. Zasiedliśmy na swoich miejscach. Wszyscy oglądali jakiś film. Tylko ja wpatrywałam się tępo w podłogę i dopiero teraz doszło do mnie, że jestem z Harrym. Nie mogłam mu tego zrobić. Cierpiał by w tym związku. Znowu miał się ukrywać. Nie mogłam wytrzymać tej presji i pożegnałam się ze wszystkimi.
    - Ale czemu już idziesz.? - spytał rozczarowany Niall – Moglibyśmy coś razem upichcić...
    - Może innym razem.
    - Poczekaj, odprowadzę cię – zaproponował przyjaciel
    - Nie, dziękuje. Trafię do domu.
Wyszłam i dopiero teraz dałam emocjom ujście. Mój makijaż rozlał się na mojej twarzy. Poszłam do parku. Usiadłam na trawie obok dużego i potężnego drzewa. Wprawdzie lubiłam Harrego. Ale to nic więcej. Może zrobiłam to z obawy przed tym, że mnie oleje. Sama już nie wiem. Może na dobre wyjdzie mi ten związek z Stylesem.? Tyle pytań, a odpowiedzi brak.
    - Dlaczego znowu płaczesz.? – rzekł zrezygnowanym głosem Harold
    - Czemu ty mnie śledzisz.?
    - Spytałem pierwszy.!
    - Ja nie chcę byś cierpiał tak jak z Louisem.
    - Dlaczego miałbym cierpieć. To ty jak na razie ciągle płaczesz.
    - Znowu musiałbyś ukrywać swoją miłość.
    - Ale ty nic do mnie nie czujesz... - posmutniał
    - Właśnie nie jestem pewna swoich uczuć.
    - Miałaś rację, to wszystko dzieje się za szybko.
    - Przyjaciele.?
    - I to Najlepsi – uśmiechnął się Harry – może chodź do Nando's coś zjeść
    - Dobrze.
Po przepysznym obiedzie, Loczek odprowadził mnie do domu.
    - Mógłbym na pożegnanie cię... Pocałować.?
    - Zezwalam – zaśmiałam się i delikatnie musnęłam usta chłopaka
Weszłam do domu i zabrałam się za przygotowywanie obiadu dla taty. Zrobiłam kurczaka z frytkami. Dosyć miałam wrażeń jak na jeden dzień. Weszłam na komputer. Dostałam dużo wiadomości ze zdjęciami 'Hatalie'. Wiedziałam, że media sobie coś ubzdurają i napisałam tylko na tt:
''Nie jestem z Harrym. Czy tak trudno jest wam to zrozumieć.? My się tylko przyjażnimy.!''
Odłożyłam komputer i usnęłam


Miałam mega dziwny sen, że niby Larry się pokłócił i Harry mnie pobił o.O
Miło mi, że ktoś to wgl czyta -,-  
Cupcake Harry *__* <3


1 komentarz: