sobota, 9 marca 2013

Rozdział 12


Nie wiedziałam o co mu chodzi. Gdy byliśmy już w pokoju, usiadłam na łóżku i spojrzałam dziwnie na chłopaka. On miał łzy w oczach. Nie miałam zamiaru pierwsza zaczynać rozmowy.
    - Dlaczego się do mnie nie odzywasz.? - spytał powstrzymując łzy
    - To było podłe z twojej strony. Mówiłeś mi, że mnie kochasz....
    - A pozwolisz mi to wszystko wytłumaczyć.?
    - Nie wiem czy to coś zmieni, ale mów.
    - Wtedy, kiedy ty poszłaś się położyć, zostałem sam z Louisem. Chciałem mieć z nim już wszystko wyjaśnione. Już miałem mu powiedzieć, już miałem skończyć ten cały teatrzyk, ale on mnie pocałował. Brakowało mi jego ciepła, czułość. Brakowało mi Louisa – wtedy dał upust swoim uczuciom
    - Czyli ja byłam tylko takim... Lekiem na złe wspomnienia.?
    - Przepraszam. Tak wyszło.
    - Chcesz wrócić do niego.?
    - Mhmm.
    - Pomogę ci.
    - SERIO.?! - zdziwił się Styles
    - Nie jestem skłonna do żartów w takiej sytuacji. Przywiązałam się do ciebie. Nie chcę cię stracić.
    - A nie będziesz... yy..
    - Zazdrosna. Niee.. No coś ty.?
    - Wiesz co... - zaczął, ale nie skończył, ponieważ zadzwonił mój telefon
    - Halo.? - odebrałam
    - Natalie.? Czemu się ostatnio nie odzywasz.? - usłyszałam głos Vicki
    - Przepraszam cię. To się już nie powtórzy. Może wpadniesz do mojego kolegi – spojrzałam na Hazzę, a on kiwną głową
    - A ty będziesz.?
    - Oczywiście.
    - To wyślij mi adres sms.
    - Ok. Do zobaczenia.
    - Pa. - rozłączyłam się
    - Masz te podpisy, o które cię prosiłam.? - zwróciłam się do chłopaka
    - Ta, jasne. - wyciągnął z szafki kilka zdjęć chłopaków z ich podpisami.
    - Dziękuje. Warto by też uprzedzić chłopków. Ojej...
    - Co się stało.?
    - Ona zakochała się w Lou. - ugryzłam się w język
    - Trudno. I tak wątpię, żeby coś między nimi zaiskrzyło.
Nie odpowiedziałam. Wzięłam zdjęcia i schowałam je do swojej torby. Zeszłam na dół z Harrym, po czym oznajmiliśmy o przyjściu koleżanki. Chciałam jej zrobić niespodziankę i poprosiłam Tomlinsona by schował się za progiem i przestraszył Vicki.
Kilkanaście minut później usłyszeliśmy pukanie. Stanęłam przed drzwiami frontowymi, nacisnęłam klamkę i przywitałam koleżankę.
    - Wejdź.
    - A czy twój kolega na pewno chce, żebym tu byłaaaa.!! - przestraszyła się wyskakującego zza drzwi Tomma.- Looooo...Loouu...LOUIS.!!!
    - Tak to ja. - powiedział dumnie.
    - Ty go znasz.? - spytała niedowierzając
    - Nie tylko jego. - w tym momencie do przedpokoju weszła pozostała czwórka
    - Jestem Zayn. - zaczął Mulat
    - Wiem kim jesteście – oznajmiła ucieszona 16-sto latka
Kiedy koleżanka już trochę się otrząsnęła, zabrałam ją pierw do pokoju Hazzy. Z torby wyjęłam zdjęcia i podarowałam je Vicki. Kiedy miałam zamiar zabrać ją na dół, do chłopaków, ona zaczęła nalegać bym pokazała jej pokój Louisa. Nie mogłam jej odmówić. Przecież widziałam, że nie ma u niego szans. Chociaż tyle mogłam dla niej zrobić.
Po zwiedzeniu pokoju Tomma, zeszłyśmy na dół, gdzie unosiły się piękne zapachy. Poszłam więc sprawdzić kto tak pichci. O dziwo nie zastałam tam Horana.
    - Louis.? Ty gotujesz.?
    - No tak. Chciałem zrobić dobre wrażenie na Vicki.
    - Podoba ci się.?
    - Mhmm. - zarumienił się
Mój świat legł w gruzach. A to była tylko i wyłącznie moja wina. To ja wmawiałam mu, żeby znalazł sobie dziewczynę. Miałam nadzieję, że się im nie ułoży. Wróciłam do salonu. Chłopaki grali w FIFĘ. Nic nadzwyczajnego. Usiadłam obok Vicki i zaczęłyśmy plotkować do momentu, aż Tommo przyszedł z jedzeniem. Po skończonym obiedzie Louis zaproponował Vick, że ją oprowadzi, na co ona chętnie się zgodziła. Nie wracali dobrą godzinę. Martwiłam się, ale nie dałam po sobie tego poznać. Harry prawdopodobnie tez się martwił, bo wstał i poszedł na górę. Chwilę po tym, zbiegł przestraszony, spojrzał na mnie i wybiegł z domu. Nie wiedziałam co się stało. Szybko pokierowałam się na piętro i to co tam zobaczyłam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania...


Przepraszam, że tak późno, ale nie miałam weny, co zresztą widać po tym rozdziale.  


wtorek, 5 marca 2013

Rozdział 11


... Niall
    - Czemu nie śpisz.? - spytałam
    - Obudziłaś mnie swoim szlochem. Co się stało.
    - Nie mogę ci powiedzieć.
    - A, czy to chodzi o twojego byłego.?
    - Mhm – potrząsnęłam głową
    - Przepraszam. Nie powinienem o niego wtedy pytać.
    - Przecież nie wiedziałeś.
    - Widocznie nie był ciebie wart. - przytulił mnie blondyn
    - On sobie coś ubzdurał, że ja niby chodzę z Harrym. Dlatego mnie po... - syknęłam – skrzyczał mnie, ale ja mu wytykałam jego zdrady i tak jakoś się nie odzywamy – skłamałam
    - Natalie, już dobrze. Idź już spać. Może przynieść ci wody.?
    - Poproszę.
Horan wyszedł z pokoju. Po chwili usłyszałam jak krzyczy. Przestraszona zbiegłam na dół. Ujrzałam przerażonego Nialla i obściskującego się Harrego z Louisem. Znowu ból. Taki sam jak przy rozmowie z Clausem.
    - Co wy do cholery robicie.! - krzyczał blondyn
    - Natalie – powiedział Harry
Ja tak patrzyłam na nich. Nagle zakołowało mi się w głowie i ciemność. Ocknęłam się na kanapie. Nade mną stał Styles, Tommo i Horan.
    - Jak dobrze, że żyjesz – oddetchnął Lou
    - Jak się czujesz.? - spytał Loczek
Nie odpowiadałam na ich pytania. Patrzyłam się w jeden punkt i myślałam. Podkurczyłam nogi i tak siedziałam nie słuchając ich. Machali mi przed oczami rękami, próbowali rozśmieszyć. W końcu zrezygnowany Niall poszedł się położyć. To samo zrobił Lou. Został przy mnie tylko Harry.
    - Dlaczego się nie odzywasz.? - szepnął
Opuściłam głowę. Chłopak westchnął ciężko, ziewnął i przytulił się do mnie. Nawet nie wiem kiedy usnął. Ja siedziałam tak całą noc. Myślałam długo, ale nie było tego żadnych efektów.
Rano
Dopiero rankiem udało mi się trochę zdrzemnąć. Nie pospałam jednak zbyt długo ponieważ dostałam sms'a od taty:
''Córcia, zostaję jeszcze w USA na tydzień. Mam nadzieję, że sobie beze mnie poradzisz.?''
Szturchnęłam śpiącego Harrego i pokazałam mu sms'a.
    - Zostań u nas tak długo jak tylko chcesz.
Ja nie odezwałam się ani słowem. Chłopak wiedział, że jestem twarda, więc nie podejmował się rozmowy ze mną. Ja poszłam do łazienki nałożyć makijaż. Następnie wysłałam sms'a Stylesowi:
''Pójdziesz ze mną po ciuchy do domu.?''
Na co on: ''Oczywiście. xx''
Ubrałam swoje wczorajsze ubrania. Gotowa czekałam, aż chłopak się naszykuje. Po drodze nie wymieniliśmy ani pół słowa. W domu posprzątałam stłuczoną butelkę, przebrałam się i spakowałam kilka ubrań. Hazz za ten czas oglądał zdjęcia, które wisiały na ścianie salonu.
    - Tak pięknie wyglądasz jak się uśmiechasz – westchnął, ale nie zwróciłam na to uwagi.
Gotowi wyszliśmy. Będąc już z powrotem u chłopaków, zaniosłam swoje rzeczy do pokoju Harrego i wróciłam do salonu.
Chciałam się im jakoś odwdzięczyć za gościnę, więc zrobiłam im śniadanie. Gdy danie było już na stole, postanowiłam obudzić resztę śpiących chłopaków. Do drzwi każdego z nich waliłam tak długo, aż nie wstali. Również przy tej czynności nie odezwałam się ani słowem. Ja nie miałam ochoty jeść więc usiadłam przed telewizorem. Kiedy przyjaciele skończyli jeść, dołączyli do mnie. W pewnym momencie, Hazz zerwał się, złapał mnie za rękę i zaprowadził do jego sypialni...


Taki trochę dziwny wyszedł o.O
Przepraszam was, ale mam takiego doła. Wszystko mi się wali.


poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 10


...
    - Ale Harry, nie mogłeś przewiedzieć co się stanie.
    - Ale mogłem zostać z tobą.
    - Właśnie nie mogłeś. Ty masz swoje problemy, swoje obowiązki i żadna dziewczyna taka jak ja nie może ci w życiu namieszać.
    - Ale ja chcę, żeby taka dziewczyna mi namieszała w życiu.!
    - Dlaczego.?
    - Chciałbym zapomnieć o przeszłości. O tym głupim zauroczeniu. O Louisie.
    - Przecież to twój przyjaciel. To, że nie możecie być razem to nie przeszkoda do tego by się przyjaźnić.
    - Może i masz rację. Dziękuje. Teraz chodź, idziemy na policję.
    - Harreh, nie. Ja się nigdzie nie wybieram.
    - Ale to już przekracza wszelkie granice.
    - Ja to wiem, ale on jest nie obliczalny. Dowie się, że byłeś ze mną i na tobie również się zemści.
    - Ale ja nie mogę patrzeć jak cierpisz.
    - Puki jestem przy tobie, nie cierpię. - otarłam łzy
    - Miło mi Kotku – przytulił mnie – teraz jakoś musimy wytłumaczyć Niallowi jakoś to co widział.
    - Może po prostu powiem, że mnie jakieś łobuzy pobiły jak tu szłam.?
    - Dobrze. Poczekaj tu, ja go zawołam. - wyszedł z sypialni
Po niedługiej chwili wrócili.
    - Natalie, powiesz mi w końcu co się stało.? - spytał Horan
    - Właśnie do was szłam i kilka chłopaków mnie zaczepiło. Ja próbowałam ich ominąć, ale oni zaczęli mnie atakować i mnie trochę sponiewierali.
    - O Boże.! O Boże.! Trzeba dzwonić na policję.! Na policję.! - krzyczał blondyn
    - Ucisz się.! - zasłonił usta Niallowi, Hazz.
    - Na żadną policję. Oni widzieli skąd wychodziłam, czyli wiedzą gdzie mieszkam.- wytłumaczyłam
    - Och, no dobrze. Mogę poinformować chłopaków.?
    - Nie. Nie potrzebna im ta informacja.
    - No dobra. - wymamrotał ze spuszczoną głową Horan, który wyszedł z pokoju.
    - Może my też tam pójdziemy.? Trochę to podejrzane, że ciągle siedzę u ciebie w pokoju.
    - Ok, ale poczekaj. - wyszedł z sypialni Loczek
Nie wracał dosyć długo i się zmartwiłam. Już miałam iść sprawdzić gdzie się to on zawieruszył, lecz właśnie wtedy pojawił się w drzwiach.
    - Gdzie się wybierasz.?
    - Chciałam cię szukać. Wyszedłeś, a ja nawet nie wiem po co.
    - Wziąłem o Zayna kosmetyki. Zakryj sobie to limo, bo inaczej znowu będziesz musiała się tłumaczyć. - podał mi kosmetyczkę
    - Dobry plan. - musnęłam lekko jego policzek. - gdzie łazienka.?
    - Tutaj – wskazał na ciemne, mahoniowe drzwi.
Udałam się tam. Najpierw obejrzałam szkody. Cały prawy policzek był fioletowy. Potem obmyłam wodą. Wyjęłam z kosmetyczki fluid. Nałożyłam dosyć grubą warstwę. By rozjaśnić ciemny fluid twarz potraktowałam pudrem. Gotowa zeszłam na dół, do chłopaków. Nigdy nie zapomnę miny Nialla. Coś a'la ''WTF.?!?''. Żeby nie robić podejrzeń, usiadłam między Liamem, a Louisem. Chłopaki, akurat grali FIFĘ. Chcieli bym z nimi zagrała, ale nie miałam ochoty. Jednak męczyli mnie tak długo, że przełamałam swoją niechęć. Oczywiście rozniosłam pierw Lou, potem Zayna a następnie Liama.
    - Skąd umiesz tak świetnie grać.? - spytał Zayn
    - Kocham piłkę nożną. Często grałam w FIFĘ z moim byłym.
    - Czemu byłym.? - spytał Niall
Moje łzy zaszkliły się. Znowu wróciłam do punktu wyjścia. Nie mogłam im przecież powiedzieć. Znowu skłamałam.
    - Zdradził mnie. - zacisnęłam usta
Spojrzałam na Harrego, który zrobił minę zadowolonego Ojca.
    - Oj, współczuje. - odparł Nial klepiąc mnie po ramieniu. - Może chodź upichcimy coś. Obiecałaś.!
    - No dobrze. Pokaż mi kuchnię.
Zaprowadził mnie do owego pomieszczenia. Zaproponowałam Carbonare. Gdy danie było już gotowe zanieśliśmy talerz każdemu. Po zjedzeniu makaronu postanowiliśmy w coś zagrać. Chłopaki postanowili wygrać ze mną. Wygrali, bo się nad nimi ulitowałam. Kiedy gra mi się już znudziła, nalegałam by puścili jakiś film. Spełnili moją prośbę. Na ekranie 60' telewizora wyświetlili 'Piraci z Karaibów'. Niall, Zayn i Liam w połowie filmu postanowili się położyć. Zostałam więc z Louisem i Harrym. Po zakończonym seansie wstałam i oznajmiłam:
    - Wiecie, ja już pójdę do domu. Miło mi się tu z wami siedziało, ale już czas na mnie
    - Zostań. Nie możesz teraz wrócić do domu. Sama wiesz dlaczego. - oburzył się Styles
    - Ojej. Masz rację. Może jednak zostanę. - przestraszyłam się
    - Chodź dam ci coś do przebrania – zaproponował Louis
    - Ojej, dobrze
Przyjaciel dał mi bluzeczkę w paski, a która była już na niego za mała i czerwone, krótkie spodenki. Przebrałam się w łazience i zeszłam tak ubrana na dół do Hazzy i Louisa.
    - Będziesz spała u mnie, a ja u Louisa – oznajmił Harry
    - Ok. To może ja już pójdę się położyć. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Good Night
    - Good Night – powiedzieli równocześnie
Ja wolnym krokiem udałam się do łazienki, żeby zmyć makijaż. Zmęczona udałam się do pokoju Loczka. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Dławiłam się swoimi słonymi łzami. Wtedy do pokoju wszedł...


Jak się kurczę rozkręciłam, tylko szkoda, że nikt tego nie czyta :'(
Tak sobie ostatnio myślałam, co by było jakby to wszystko było prawdą :o
Ola Bielicka, dziękuje, że chociaż ty to czytasz. Miło mi :)



sobota, 2 marca 2013

Rozdział 9


Będąc już w pomieszczeniu, rzuciłam się na swoje wygodne łóżeczko. Nie mogłam usnąć. Cały czas myślałam o Larrym. W pewnej chwili drzwi do mojego pokoju otworzyły się.
    - Harry, co ty tutaj robisz.?
    - Boję się spać sam – rzekł pakując mi się do łóżka
    - Oj, dzidziuś się boi.?
    - To nie jest śmieszne – oburzył się chłopak
    - Owszem, jest.
    - A ty dlaczego jeszcze nie śpisz.?
    - Nie mogę spać.
    - Och – przytulił mnie Loczek, co odwzajemniłam
    - Harreh, dziękuje. Pomogłeś mi w ciężkich chwilach i dzięki tobie poznałam chłopaków. Kocham cię.
    - Też cię kocham kotku. - westchnął ciężko przyjaciel
    - Może jednak pójdziemy spać.? - zaproponowałam
    - Za momencik – powiedział zerkając na mnie
    - Chcesz mi coś powiedzieć
    - Yyy... nie. Już nie. Idź spać.
    - Dobrze, A ty.?
    - Zaraz usnę.
    - To dobranoc – pocałowałam go namiętnie i odwróciłam się do niego plecami.
On jeszcze chwilę siedział i rozmyślał. Po upływie ok. 10 minut położył się obok i objął mnie swoim ramieniem. Czułam się wtedy tak bezpiecznie.
Rankiem nie zastałam chłopaka obok mnie. Przeciągnęłam się i wstałam w celu zlokalizowania go. Najpierw zobaczyłam w łazience – nic, w gościnnym – nic. Zeszłam więc na dół. Łazienka – nic, Salon – nic, pokój Ojca – nic, kuchnia – syto nastawiony stół i Harry.
    - WOW – krzyknęłam odgarniając włosy do tyłu
    - Siadaj.- odsunął krzesełko Hazz
Spoczęłam więc na krzesełku i zajadałam się pysznym jedzeniem.
    - Dzisiaj mamy spotkanie z MODEST! i dopiero wieczorem będziemy wolni. Wpadniesz.?
    - Pewnie.
    - Ok. To ja ogarnę się i pojadę od razu tam.
    - Spoczko.
Pocałował mnie w policzek i pokierował się w stronę łazienki. Wychodząc spytał :
    - Dobrze wyglądam.?
    - Świetnie – musnęłam jego usta.
    - To do zobaczenia
    - Pa.!
I wyszedł. Ja postanowiłam w końcu się ogarnąć. Założyłam różowe dresy, niebieski T-Shirt i wyprostowałam włosy. Chciałam obejrzeć jakiś film więc włączyłam mój ulubiony – Jack and Jill. Po kilkunastu minutach oglądania w mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka. Kto to mógł być.? Otworzyłam więc drzwi. Stał tam chłopak w kapturze, który na powitanie uderzył mnie w twarz, tak mocno, że upadłam na podłogę. On, wszedł do środka i zamknął drzwi.
    - POMOCY.!!! - darłam się
    - Stul pysk, dziwko.!
    - Claus.? - spytałam
    - Tak. - odpowiedział ściągając kaptur
    - Dlaczego mnie uderzyłeś.?
    - Dlatego, że zdradziłaś mnie z tym pedałem Harrym, czy jak mu tam. Pożałujesz tego
    - Skąd w ogóle o tym wiesz.?
    - Z mediów
    - Ale to nie prawda. Ja z nim nie jestem
    - To dlaczego był u ciebie na noc.?
    - Śledzisz mnie.?
    - Odpowiadaj na moje pytania, zdziro – znów uderzył mnie w twarz.
    - Pomógł mi.! To mój przyjaciel.!
    - Nie możesz się z nim przyjaźnić.
    - Ty nie decydujesz, z kim ja mam się przyjaźnić.!
    - Zamknij się suko.! - związał mi usta chustą i pociągnął za rękę prowadząc do salonu. - Teraz za to zapłacisz.!
Począł zdzierać ze mnie ubrania. Krzyczałam, ale chustka, która zasłaniała mi usta, zagłuszała moje krzyki. On był taki brutalny wobec mnie. Nic nie pamiętałam, bo Claus uderzył mnie butelką po piwie, którą przyniósł ze sobą. Jedno jest pewne. Zgwałcił mnie. ZNOWU. To było jeszcze gorsze uczucie niż za pierwszym razem.
Po tym jak chłopak wykonał 'swoje' wyszedł jak niby nigdy nic. Ja przestraszona szybko ubrałam się i pobiegłam do Stylesa. Stanęłam przed drzwiami do ich domu i zadzwoniłam dzwonkiem.
    - Natalie, co się stało. Masz podbite oko. Kto ci to zrobił.? - zasypywał mnie pytaniami Horan
    - Jest Harry.? - wydukałam
    - HARRY.! Nat, przyszła.! - krzyknął – wejdź proszę
Przybiegł mój ukochany. Gdy tylko zobaczył w jakim stanie jestem, zesmutniał.
    - Co się stało.?
Nie odpowiedziałam. Przytuliłam się do niego i zaczęłam ryczeć
    - Chodź do sypialni – zaproponował chłopak
Wyruszyliśmy tam. Ja usiadłam na łóżku wpatrując się w Loczka, który stał naprzeciwko mnie.
    - Claus. On mnie znalazł. Był zły o to, że go zostawiłam. Pobił mnie i... Zgwałcił. - wybuchłam gorzkim płaczem
    - Zatłukę sukinsyna. Już tyle wyrządził ci krzywdy. Musimy zadzwonić na policję.
    - Nie, Harreh, nie. On się zemści.
    - To moja wina. Nie powinienem zostawiać cię wtedy samej...


Wiecie... Naciągany ten rodział bo miały być 3 komentarze ;<<
Mam już super plan :D Taki supcio... xd
Nadal trzyma się tego:
3 komentarze = Następny rozdział.!


piątek, 1 marca 2013

Rozdział 8


Obudziłam się znowu dosyć wcześnie. Obudził mnie oczywiście mój ojciec, który o 9.00 miał samolot do USA. Pomogłam mu się spakować. Gdy dochodziła 8.00 pożegnałam się z Andre i rozkraczyłam się na kanapie. Nagle, olśnienie. Harry ma do mnie przecież przyjść. Głupia skleroza. Uprzątnęłam z grubsza dom i zabrałam się za siebie. Włosy polokowałam przy końcówkach, nałożyłam super lekki makijaż, stanęłam przed szafą i pustka w głowie. Nie wiedziałam co mam na siebie włożyć. Po półgodzinnej naradzie z ciuchami wybrałam zielone rurki i bluzkę z logo batmana. Ponieważ była już 13.0 nie opłacało mi się robić śniadania, więc wybrałam się na miasto by coś zjeść. Udałam się do małej restauracji, gdzie zamówiłam sobie makaron z serem. Wracając do domu, wstąpiłam do spożywczego po składniki do ciasta, które chciałam upiec dla Harolda. Od razu po przyjściu wzięłam się za deser. Kiedy włożyłam ciasto do piekarnika była 15.30. Za chwilę miał przyjść chłopak. Poprawiłam troszkę swój wygląd. Wyjęłam gotowe ciacho i odłożyłam na blacie by ostygło.
Stanęłam przed drzwiami frontowymi i czekałam na Loczka. Nagle 'drrryń.!'. Szybko chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi. Był tam Harreh z wielkim bukietem róż.
    - To dla ciebie koteczku.!
    - Och, nie trzeba było. Wejdź.
Stanął w przedpokoju i wręczył mi róże. Ja podziękowałam mu namiętnym pocałunkiem, który nie trwał długo, ponieważ Harry oderwał się ode mnie.
    - Co tak pachnie – spytał
    - Upiekłam właśnie ciasto. Specjalnie dla ciebie.
    - Ojej. Mniam. - złapał się za brzuch.
Ja pokierowałam się do kuchni by wstawić kwiatki do wazonu. Za mną podążył Hazz.
    - Gorące.!! - krzyknęłam, ale było już za późno.
    - AAAA... - wył z bólu Harold – kto stawia gorące ciasto na stole.?
    - Ja – odpowiedziałam przemywając poparzoną rękę chłopaka – Boli.?
    - Nie, już nie.
    - Idź już lepiej do salonu wybrać jakiś film, a ja ukroję tego ciasta.
    - Ok. - rzucił, wycierając mokrą rękę
Tak więc ukroiłam ostrożnie dwa kawałki ciasta, położyłam obok po dwie gałki lodów waniliowych i udekorowałam to wszystko bitą śmietaną. Wchodząc do pokoju zastałam Harrego bawiącego się z Lookiem.
    - Bardzo słodki jest ten maluch – rzekł odbierając ode mnie talerz z deserem – Czy możesz zaopiekować się nim. Ja nie mógłbym spędzać z nim dużo czasu.
    - No pewnie, że mogę. Wybrałeś jakiś film.?
    - Może być ten.? - pokazał pudełko z płytą
    - Mhm...
Na niczym nie mogłam się skoncentrować, gdy był obok mnie ON. Siedzieliśmy wtuleni w siebie. Kiedy film się skończył:
    - No to co teraz robimy.? - spytał towarzysz
    - Nie wiem – spojrzałam w jego piękne, zielone oczy.
Nasze twarze były bardzo blisko siebie co w efekcie złączyło nas w długim pocałunku. Nagle Hazz popchnął mnie delikatnie tak, że położyłam się. Cały czas usta łączyły nasze twarze. W pewnej chwili poczułam jego dłonie pod moją bluzką.
    - Harry, ja nie jestem jeszcze na to gotowa – odezwałam się
    - No i masz problem – znowu począł wkładać ręce pod moją koszulkę.
Nie odezwałam się, tylko uderzyłam go lekko w czułe miejsce.
    - Teraz ty masz problem, idioto
    - To było nie fair – pisnął cienkim głosikiem leżąc na podłodze i zwijając się z bólu.
    - Tssa... A tak już na serio co robimy.? Może posiedzimy na twitterze.?
    - Spoko. - odpowiedział wstając z podłogi
Pierw zalogowaliśmy się na mnie.. Nudyyy.... Jak zawsze -,- Potem nadszedł czas na Hazzę. Dowiedziałam się, że jego hasło brzmi : ''me123456''. Zawsze spoko. Tam jak zwykle mnóstwo pytań.
    - Czemu na nie nie odpowiadasz.?
    - Nie mam ochoty, ani czasu.
    - Teraz nie masz czasu? Chodź. Pośmiejemy się.
    - No dobra. To ty pisz.
Rzeczywiście, śmieliśmy się na całego z pytań typu:
'' Wczoraj oglądałam wasz koncert z trasy UAN. Nie musiałeś dawać mi znaków, że mnie kochasz. Przecież to wiem.!''
Takiej beki nigdy z nikogo nie miałam. Pojawiło się również pytanie, na które odpowiedzieliśmy najszczerzej na świecie:
'' Ktoś: @Harry_Styles Larry is real.!
Harry: @LarryFan Noo. xx ''
Odpowiadaliśmy jeszcze na kilka pytań, po czym postanowiliśmy położyć się spać. Chłopakowi przydzieliłam pokój gościnny, a ja wróciłam do siebie. Wyciągnęłam z szafy piżamkę i pokierowałam się do łazienki. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Harrego Przestraszona trzasnęłam drzwiami i krzyknęłam:
    - SORRY.!
    - Nie nauczyli cię pukać.!?
    - To ja idę na dół do łazienki.!
Tak więc i tam się pokierowałam. Będąc mądrzejsza od przyjaciela, zamknęłam drzwi. Nalałam wody do wanny i dolałam płynu do kąpieli. Siedząc w wannie usłyszałam, że ktoś próbuje otworzyć drzwi od łazienki.
    - Nie tym razem Styles.! - krzyknęłam
    - FUCK.! Ty mogłaś.?
    - Ale to przez przypadek
    - Zobaczysz. Zaraz tam wejdę.
    - No zobaczymy.
Usłyszałam jak przyjaciel próbuje przekręcić od tamtej strony zamek. Przestraszyłam się trochę więc wyszłam z wody i przyodziałam szlafrok.
    - Udało mi się.! - krzyknął wchodząc do pomieszczenia
    - No udało – skomentowałam zarkasycznie
    - Czemu jesteś ubrana.? - spytał zawiedziony Loczek
    - Aż taka głupia nie jestem Styles. Teraz proszę cię byś dał mi się spokojnie wykąpać.
    - No dobra – wyszedł.
Ja znowu zamknęłam drzwi i dla pewności zasunęłam jeszcze suwak. Czysta i przebrana w kolorową piżamkę udałam się do pokoju ...


Takie se głupie, wiem ;p
Tak jak pisałam wcześniej. Dedykuję tę część Weronice. I ♥ YOU
Teraz robię tak... 3 komentarze = Następny rozdział
Rudy/Czerwony Lou *___*


wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 7


Przebudziłam się o bardzo wczesnej porze. Była ok. 7.00. Zeszłam na dół do łazienki, by się wykąpać. Wlałam duuużo wody do wanny i dolałam płynu do kąpieli, co w efekcie wytworzyło bańki mydlane. Leżałam tak chyba z pół godziny. Siedziałabym pewnie jeszcze dłużej, ale woda stała się bardzo zimna. Wyszłam więc z wanny, wytarłam się w czysty ręcznik i założyłam wcześniej przygotowane przeze mnie ciuchy. Następnie zrobiłam sobie płatki z mlekiem, które skonsumowałam leżąc na kanapie i oglądając pewien nuudy film. Chwilę potem usłyszałam dzwonek. Zapomniałam zupełnie, że Vicki miała się u mnie zjawić. Ja i moja skleroza.
    - Hej – krzyknęła koleżanka
    - Cześć, wchodź
    - O czym chciałaś ze mną porozmawiać.? - spytała siadając na kanapie
    - Poczekaj, zaraz ci powiem. Idę po coś do picia – powiedziałam i zniknęłam w kuchni.
    - Natt.! Ktoś dzwoni.! Jakiś 'Harry'.?! - usłyszałam krzyk z salonu
Przybiegłam do niej, zabrałam jej telefon i odebrałam go.
    - Hej, misiu.
    - Hej, kotek. Co u ciebie. Nie odzywałaś się.
    - Przepraszam, ale tak jakoś wyszło. Właśnie jest u mnie koleżanka. A u ciebie jak tam.?
    - Za godzinę mamy sesję. A potem mamy iść jeszcze gdzieś na miasto bo MODEST! tak chce
    - Oj, biedactwo. Och, znowu bym zapomniała. Mógłbyś załatwić zdjęcia i autografy chłopaków dla Vicki.?
    - Pewnie. Lubi nas.?
    - Mhmm...
    - A ładna jest.?
    - Harreh.!
    - Żartowałem przecież.!
    - Sorki, ale muszę już kończyć. Do zobaczenia jutro.! Kocham cię.
    - Ja ciebie też.
Rozłączyłam się. Vick, bardzo dziwnie się na mnie patrzała. Jeszcze nie skapowała co się dzieje.
    - To ty masz chłopaka.?
    - No.
    - Aha. Jak się nazywa.? - spytała chwytając szklankę z cieczą
    - Harry Sty.... Harry Styczeń. - skłamałam. Przecież nie mogłam złamać obietnicy danej chłopakowi
    - Ładne imię. Lubisz One Direction.?
    - Nom, spoko są.
    - Chciałabym chodź raz ich spotkać. Szczególnie Louisa. On jest taki słodki.
    - Bardzo... - rzuciłam zarkastycznie
    - Co masz na myśli.?
    - Nie, nic.
    - A ty kogo najbardziej lubisz.?
    - Harry. Definitywnie Hazz.
    - Jak pół miliona innych directionerek.
    - Ale ja nie jestem tak płytka, jak połowa z nich.
    - Mam nadzieję – rzuciła biorąc kolejny łyk napoju.
Trochę zabolało mnie to. Rzeczywiście, wiele 'fanek' myślą tylko o Harrym, bo ma słodkie dołeczki i loki. Wiele z nich nie dostrzega prawdziwego człowieka jakim jest Styles. Zboczonym chłopcem jest tylko na pokaz, jak mi to mówił.
    - Więc, dlaczego mnie tutaj zaprosiłaś.?
    - Chciałabyś spotkać 1D, nie.? To jak mnie ładnie poprosisz to załatwię ci takie spotkanie z nimi.
    - Jak to.? - nie dowierzała
    - No tak to. Ja mam swoje sposoby.
    - Gdybyś to uczyniła byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
    - OK. To jeszcze was jakoś umówię.
    - Jeej – wydarła się – Dzięki ci
    - Nie ma za co.
    - Ależ jest. Chodź, zabiorę cię na lody.
    - Jej – ucieszyłam się
Wyruszyłyśmy więc na miasto. Po zjedzeniu lodów, rozeszłyśmy się do swoich mieszkań. Ja ugotowałam dla taty spaghetti.
Po ugotowaniu dania, wzięłam komputer w dłonie i kręcąc się po różnych stronach natrafiłam na ciekawy artykuł pt.: 'Harry ostatnio nie spotyka się z nikim. Nikim prócz fanki.' Było tam wprawdzie kilka naszych zdjęć, ale wszystkie komentarze ludzi dawały mi wyraźnie do zrozumienia, że w to nie uwierzyli.
Na twitterze masa obserwatorów i pytań. Nie czytałam ich wszystkich i napisałam :
`@Harry_Styles i ja nie jesteśmy razem. Kurczę ludzie, czemu nie możecie tego zrozumieć.?`
Wkrótce dostałam odpowiedź od nikogo innego niż Harolda:
` @NatalieH_ Nawet się nie wysilaj. Oni i tak wiedzą swoje -,- `
No i skończyło się nękanie. Napisałam mu na prv. `Dzięki. I ♥ U xx`
Wyłączyłam komputer i włączyłam jakiś kabaret. Zmęczona wczesną pobudką, usnęłam przed telewizorem.


Też jest nudny, ale już niedługo się wszystko zmieni hyh
Teraz już nikt nie komentuje noo...
Może jednak zawieszę tego bloga :'(
Jeszcze jedno.!
Wszystkiego Najlepszego Wera.! Następny rozdział dedykuje tobie ;**


poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 6


    - Jaką.? -spytał zniecierpliwiony Styles
Nie odpowiedziałam. Zniknęłam z pola kamerki więc przyjaciel mnie nie widział.
    - Ej.! To nie jest odpowiedź
    - Wiem głuptasie. Mam dla ciebie niespodziankę. Zaczekaj. - odezwałam się z drugiego końca pokoju
Wracając z kafejki w pobliskim sklepie zoologicznym zakupiłam małego kotka.
    - Harry, poznaj Lookiego. - pokazałam Loczkowi kicię
    - Boże, jaki on słodziutki *cupcake*
    - A co do decyzji... Kocham cię Styles.
    - Nie mogę się doczekać spotkania z tobą.
    - Ja też.
Rozmawialiśmy pół nocy. Gadalibyśmy jeszcze dłużej, gdyby nie to, że Harry miał jutro nagrania i musiał się wyspać. Ja także położyłam się spać wraz z nowym kotkiem.
Przebudziłam się o 12.00. Zeszłam na dół i naszykowałam śniadanko dla Looka. Nie byłam głodna, więc zrezygnowałam z jedzenia. Umyłam się i założyłam luźne dresy i bluzeczkę z napisem ''Shut up and Make me sandwich''. Nudziło mi się więc włączyłam komputer. Ściągnęłam sobie kilka piosenek i teledysków, przeczytałam kilka blogów i zamówiłam prezent dla taty. Były to perfumy z limitowanej edycji Hugo Boss. Gdy skończyłam serfować po internecie, zaczęłam bawić się telefonem. Przypomniałam sobie wczorajsze spotkanie z Vicki. Postanowiłam zadzwonić do niej.
    - Hej. Co porabiasz.?
    - Załatwiam bilety na koncert One Direction.
    - Lubisz ich.? - zapytałam zdziwiona
    - Kocham. Są moimi idolami.
    - Wiesz co... Mam dla ciebie propozycję. Możemy się spotkać.?
    - Pewnie, tylko nie dziś. Może jutro wpadnę do ciebie.
    - Ok. Mieszkam na Queensley Street 69.
    - To do zobaczenia.
    - Bye.! - rozłączyłam się
Dopiero teraz poczułam głód. Zeszłam na dół by sobie coś upichcić. Usmażyłam kilka omletów dla mnie i dla taty. Skonsumowałam obiad i włączyłam telewizje. Przełączając kanały, natrafiłam na wywiad chłopców. W pamięci utkwiło mi to pytanie:

`Reporter: Harry, Niall. A wy macie kogoś na oku.?
Niall: Nie, wolę być singlem.
Harry: Można tak powiedzieć. `

Wywiad był sprzed 2 tygodni, więc jeszcze się nie znaliśmy. Obwiniałam się za to, że namieszałam mu w głowie. On kochał kogo innego. Zadzwoniłam do Hazzy by go przeprosić.
    - Harry, czemu nie powiedziałeś mi, że byłeś zakochany przed tym jak się poznaliśmy.?
    - Mówiłem.
    - Jak to.?
    - To był Louis, głupku.
Zatkało mnie.
    - Dwa dni po tym wywiadzie postanowiliśmy odpuścić, a szczegóły już znasz. - dodał
    - Przepraszam, nie powinnam cię tak osądzać.
    - Nic się nie stało. Ważne, że jesteś spokojna. I miło, że oglądasz nasze wywiady. Sorki, muszę kończyć, bo przerwa się skończyła. Pa kotku. - ściszył głos wypowiadając ostatnie słowa.
    - Pa. Powodzenia.
Wtedy do domu wszedł ojciec.
    - Co.? Wstydzisz się rozmawiać przez telefon przy tacie.?
    - Nie, po prostu skończyłam rozmowę.
    - Idziemy na miasto.?
    - Okej, tylko daj mi chwilkę. - krzyknęłam wbiegając na schody.
Przebrałam się, włosy związałam w zgrabny kok, pomalowałam rzęsy i zawiązałam nowe trampki.
Pierw wybraliśmy się do Milkshake City a potem tata zabrał mnie na London Eye. Widoki były nieziemskie. Wróciliśmy do domu po 21.00. Andre był tak zmęczony, że usnął na kanapie. Nie dziwię mu się. Bardzo ciężko pracował. Co dziennie rano musiał chodzić do redakcji, ponieważ był dziennikarzem, przychodził dosyć późno i jeszcze chciał spędzać ze mną czas. Wyjęłam z szafy koc i przykryłam go, a ja przebrałam się w piżamę, posprzątałam kuwetę Look'a, nalałam mu mleka i śpiąca ułożyłam się wygodnie na moim łóżku.

----------------------------------------------------------------------------------------

Taki jakiś mi nudny wyszedł no, ale sory ;/
:(